Państwo, które nie potrafi zapewnić dachu nad głową ginie
Irlandia przekroczyła granicę, która jeszcze kilka lat temu wydawała się nie do pomyślenia. Po raz pierwszy liczba osób bezdomnych przekroczyła 17 000. Według najnowszego raportu Departamentu Mieszkalnictwa w styczniu aż 17 112 osób korzystało z zakwaterowania tymczasowego, a wśród nich było 11 793 dorosłych i 5319 dzieci.
To nie jest jednorazowy skok, a utrzymujący się od dawna trend, bo jeszcze w grudniu liczba osób bezdomnych wynosiła 16 734. Oznacza to wzrost o 378 osób w ciągu zaledwie jednego miesiąca. W listopadzie liczba ta wynosiła 16 996, a chwilowy spadek w grudniu nie był wynikiem poprawy sytuacji, a efektem okresu świątecznego, gdy część ludzi tymczasowo znajduje schronienie u rodziny lub znajomych. Statystyka w styczniu wróciła więc do swojej brutalnej trajektorii, czyli marszu w górę.
Najbardziej wstrząsające są liczby dotyczące dzieci. Ponad pięć tysięcy najmłodszych mieszkańców kraju żyje dziś w hotelach, schroniskach lub innych formach zakwaterowania tymczasowego. To dzieci, które dorastają bez własnego pokoju, bez stałego adresu i bez poczucia bezpieczeństwa. Organizacje pomocowe nie ukrywają emocji. Dyrektor generalny Focus Ireland Pat Dennigan nazwał kolejny już raz tę sytuację „hańbą”, podkreślając, że szczególnie bolesne jest to, iż kryzys obejmuje tysiące dzieci. Szefowa Dublin Simon Community Catherine Kenny przypomniała, że za każdą liczbą stoi człowiek, a rok 2026 musi stać się punktem zwrotnym, zanim sytuacja wymknie się spod jakiejkolwiek kontroli.
Największy ciężar kryzysu ponosi stolica. W regionie Dublina przebywa 8267 dorosłych osób korzystających z zakwaterowania tymczasowego, a to ponad połowa wszystkich bezdomnych dorosłych w kraju. Najliczniejszą grupę stanowią osoby w wieku od 25 do 44 lat, czyli ludzie w najbardziej produktywnym okresie życia. To pokolenie, które powinno budować stabilność, zakładać rodziny, rozwijać kariery. Zamiast tego walczy o podstawowe bezpieczeństwo mieszkaniowe.
Połowę dorosłych bezdomnych stanowią obywatele Irlandii, a prawie jedna trzecia pochodzi spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego, natomiast około 20 procent z krajów EOG i Wielkiej Brytanii. Kryzys nie dotyczy więc jednej grupy, a obejmuje całe społeczeństwo.
Minister mieszkalnictwa James Browne przyznał, że jest „bardzo świadomy rosnącego poziomu bezdomności” i nazwał sytuację „niedopuszczalną”. To mocne słowa, lecz coraz więcej osób zadaje pytanie: co poza słowami? Minister wskazał, że jedną z głównych przyczyn bezdomności są wypowiedzenia umów najmu. Odpowiedzią rządu ma być wzmocnienie praw najemców poprzez nowe ustawodawstwo. Jednocześnie rząd wprowadził przepisy, które umożliwiają właścicielom ustalanie czynszu na poziomie rynkowym po zwolnieniu nieruchomości, a to może doprowadzić do pogłębiania się bezdomności ze względu na brak możliwości opłacenia czynszu.
Minister zapewnia, że nowe regulacje nie zwiększą liczby osób bezdomnych. Problem polega na tym, że podobne zapewnienia słyszano już wcześniej, a liczby nadal rosną.
Rzecznik Sinn Féin ds. mieszkalnictwa Eoin Ó Broin ostrzegł, że nowe przepisy zmuszą dziesiątki tysięcy najemców do płacenia znacznie wyższych czynszów, a ci, których nie będzie na to stać, trafią do systemu bezdomności. Ó Broin oskarżył rząd o świadome pogarszanie sytuacji, zamiast jej rozwiązywania. Podobnie wypowiedział się Conor Sheehan z Partii Pracy, który przypomniał, że Strefy Presji Czynszowej wprowadzono, aby zatrzymać gwałtowne wzrosty cen. Jego zdaniem kraj zmierza w kierunku powrotu do czasów masowych eksmisji ekonomicznych, a liczba osób bezdomnych będzie nadal gwałtownie rosnąć w najbliższych latach.
Rory Hearne z Socjaldemokratów postawił pytanie, które brzmi jak oskarżenie: Ile jeszcze osób musi stracić dom? Dwadzieścia tysięcy? Siedem tysięcy dzieci?
*
Rząd reaguje kolejnymi regulacjami, poprawkami, programami i oczywiście zapowiedziami. Odwiedzane są place budowy, ogłaszane są projekty i publikowane strategie, jednak liczby pokazują, że te działania nie nadążają za tempem kryzysu. Przypomina gaszenie pożaru wiadrem wody, gdy cały budynek już stoi w płomieniach. Prawdziwy problem pozostaje niezmienny i w Irlandii po prostu nie ma wystarczającej liczby mieszkań. Każda regulacja dotycząca czynszów, każda zmiana przepisów o najmie, każda obietnica ochrony lokatorów jest tylko próbą zarządzania niedoborem, a nie usuwa jego przyczyny.
Jedynym realnym rozwiązaniem jest budowa mieszkań na skalę odpowiadającą rzeczywistemu zapotrzebowaniu i nie w symbolicznych liczbach, a takich, które zmieniają rynek. Bez tego system pozostanie zamkniętym kręgiem: wysokie czynsze, eksmisje, schroniska, rosnące statystyki.
Irlandia jest jednym z najbogatszych krajów Europy, centrum globalnych korporacji technologicznych i finansowych, a jednocześnie tysiące jej mieszkańców żyje bez własnego domu. Nie jest więc wyłącznie kryzys mieszkaniowy, a wyraźny już kryzys zdolności państwa do realizacji jednej z najbardziej podstawowych funkcji, czyli zapewnienia obywatelom stabilnych warunków życia. System zakwaterowania został przeciążony, do czego rząd nie chce się przyznać, a liczba osób w schroniskach rośnie z miesiąca na miesiąc i każdy kolejny raport ustanawia nowy rekord.
Sytuacja, co teraz mówi się przecież otwarcie, wyraźnie przerosła rządzących, którzy szamoczą się między kolejnymi pomysłami, regulacjami i zapowiedziami, nie rozwiązując sedna problemu. Tym sednem jest dramatyczny niedobór mieszkań i bez masowego programu budowy nowych lokali mieszkalnych, każdy kolejny rok będzie przynosił nowych bezdomnych. Dopóki państwo nie zacznie budować mieszkań w liczbie odpowiadającej potrzebom społeczeństwa, kryzys nie tylko nie zniknie, on będzie się pogłębiał, a liczba osób bez domu stanie się trwałym symbolem politycznej porażki.
Co więc przewiduję w najbliższych latach? Odpływ siły roboczej z wyspy, która może już nawet w 2030 roku cierpieć będzie istotnie z powodu braku rąk do pracy, a może nawet jej gospodarka zacznie z tego powodu wyraźnie hamować. Ale dobrze, niech rząd wprowadza kolejne rozwiązania maskujące czasowo problem, bo jak widać, sam budowa mieszkań jest dla niego zbyt trudna.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Marcus Loke on Unsplash
