Oddzieleni drzwiami i statusem. W Dublinie powstaje granica między mieszkańcami?
W jednym z nowoczesnych kompleksów mieszkaniowych w Dublinie 8 granica nie przebiega między budynkami, lecz między ludźmi. Lokatorzy mieszkań socjalnych twierdzą, że są faktycznie odseparowani od pozostałych mieszkańców i nie poprzez mury, lecz poprzez zakazy i ograniczenia, które uniemożliwiają im korzystanie z podstawowych udogodnień dostępnych dla innych.
Osiedle jest przykładem tzw. zabudowy mieszanej, czyli łączącej prywatne apartamenty z lokalami należącymi do Rady Miasta Dublina. W teorii to model integracji społecznej, który zapobiegać ma powstawaniu enklaw biedy. W praktyce część mieszkańców twierdzi, że rzeczywistość wygląda inaczej.
Jeden z lokatorów mieszkań socjalnych wypowiadając się w programie stacji News Talk, opisał system, który, jak twierdzi, prowadzi do faktycznej segregacji lokatorów. Najemcy socjalni przydzielani są do konkretnego budynku oraz na określone piętra. Zgrupowani są także razem i nie mają dostępu do innych części kompleksu ani do jego infrastruktury. Nawet kontakt z administracją wymaga od nich oczekiwania przy głównym wejściu i proszenia o wpuszczenie.
Najbardziej widocznym symbolem podziału są wspólne udogodnienia, które w praktyce nie są wspólne. Prywatni najemcy mogą korzystać z kina, parku dla psów, biblioteki, sal do nauki oraz przestrzeni rekreacyjnych. Lokatorzy mieszkań socjalnych nie mają do nich dostępu. Zakaz obejmuje również siłownię, saunę i strefy wypoczynkowe na zewnątrz.
Dla części mieszkańców ma to wymiar nie tylko symboliczny, lecz także zdrowotny i życiowy. Kolejny z lokatorów, który doznał poważnych obrażeń w wypadku samochodowym i żyje z niepełnosprawnością, wskazał, że dostęp do siłowni i infrastruktury rekreacyjnej miałby dla niego realne znaczenie w procesie rehabilitacji. Mimo to usłyszał, że jako najemca socjalny nie ma pozwolenia na korzystanie z tych przestrzeni.
Sytuacja ta rodzi więc pytania o sens modelu mieszkalnictwa mieszanego, jeśli integracja kończy się na wspólnym adresie. Formalnie mieszkańcy dzielą ten sam kompleks, a w praktyce ich codzienne doświadczenie może być diametralnie różne, ponieważ jedni mają dostęp do pełnej infrastruktury, inni pozostają poza jej zasięgiem.
Spór o dostęp do siłowni czy biblioteki dotyka w istocie szerszego problemu, czy status ekonomiczny zaczyna wyznaczać granice uczestnictwa w tej samej przestrzeni miejskiej. Jeśli wspólne osiedla tworzą dwa równoległe światy, integracja społeczna staje się jedynie architektoniczną iluzją, a segregacja przybiera subtelniejszą, lecz równie odczuwalną formę.
Bogdan Feręc
Źr. News Talk
Photo by Van Tay Media on Unsplash
