Oddana gra o weto. Unia Europejska zmierza ku centralizacji, a Polska straciła wpływy
W cieniu debat o inflacji, wojnie i bezpieczeństwie energetycznym, w instytucjach Unii Europejskiej toczy się proces, który może w dłuższej perspektywie przedefiniować równowagę sił między państwami członkowskimi. Chodzi o stopniowe odchodzenie od zasady jednomyślności, więc mechanizmu, który od dekad stanowił jeden z fundamentów suwerenności krajów takich jak Polska.
Prawo weta w UE oznacza, że w kluczowych obszarach, takich jak polityka zagraniczna, bezpieczeństwo czy podatki, każdemu państwu przysługuje możliwość zablokowania decyzji. W praktyce daje to mniejszym krajom narzędzie obrony własnych interesów wobec największych graczy wspólnoty. Krytycy tego mechanizmu, w tym przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen argumentują jednak, że jednomyślność paraliżuje Unię w momentach kryzysowych. W świecie rosnących napięć geopolitycznych, czyli od wojny w Ukrainie po rywalizację USA–Chiny, szybkie decyzje mają być kluczowe.
W ostatnich miesiącach pojawiły się inicjatywy, które, zdaniem części komentatorów, mogą prowadzić do ograniczenia prawa weta poprzez rozszerzenie głosowania większościowego. Dyskusja ta zbiegła się z pracami nad budżetem UE oraz szerszymi reformami instytucjonalnymi.
Politycy związani z obozem rządzącym w Polsce, w tym premier Donald Tusk, deklarują, że ich działania mają na celu wzmocnienie pozycji Polski w Unii Europejskiej, a przede wszystkim poprzez aktywne uczestnictwo w jej głównym nurcie decyzyjnym. Z kolei ich przeciwnicy polityczni widzą w tym ryzyko ograniczania podmiotowości narodowej.
Lista europosłów, którzy poparli określone rozwiązania, stała się elementem ostrego sporu politycznego. W przestrzeni publicznej pojawiły się oskarżenia o działanie „wbrew interesowi państwa”, jednak tego typu narracje, z punktu widzenia przepisów, mają charakter polityczny i nie znajdują jednoznacznego potwierdzenia w analizach prawnych.
Sedno sporu sprowadza się do pytania: czy Unia Europejska powinna ewoluować w kierunku większej integracji, czy raczej pozostać luźniejszym związkiem suwerennych państw? Zwolennicy zmian wskazują, że bez reform UE stanie się niezdolna do skutecznego działania. Przeciwnicy odpowiadają, że odejście od jednomyślności może prowadzić do dominacji największych państw i marginalizacji takich krajów jak Polska lub Irlandia.
Prawda, jak to zwykle bywa, nie jest czarno-biała. Weto bywało narzędziem obrony interesów narodowych, ale też blokowało decyzje w momentach wymagających jedności. Z kolei głosowanie większościowe zwiększa sprawczość, lecz rodzi pytania o równowagę sił i o unijną równość.
Jedno teraz jest pewne, że debata o przyszłości Unii Europejskiej dopiero się rozpoczyna, a jej wynik zdecyduje nie tylko o tym, gdzie będą zapadały decyzje, czyli w Brukseli, czy w Polsce albo w Irlandii, ale także o tym, jakie role odgrywać będą po nowelizacjach mniejsze państwa.
Bogdan Feręc
Źr. MEP Ewa Zajączkowska-Hernik
Fot. CC Christophe Licoppe / European Union
