„Narracja jest dla Rosjan”. Materka o zamachu w Moskwie i wciąganiu Polski w sprawę
Gen. Maciej Materka ocenia komunikat FSB o „polskich służbach” jako element propagandy. Celem jest przykrycie kompromitacji po zamachu w centrum Moskwy.
W piątek na przedmieściach Moskwy dokonano zamachu na gen. Władimira Aleksiejewa, zastępcę szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa przekonuje, że w rekrutacji zamachowca, który miał postrzelić wysokiego rangą oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego, miały uczestniczyć polskie służby. Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Maciej Materka ocenia te tezy jako klasyczny element rosyjskiej propagandy i walki informacyjnej.
„To jest oczywiście stały element rosyjskiej dezynformacji, propagandy, walki informacyjnej. Słuchacze wiedzą i oczywiście nie wierzą w to, co mówi FSB.”
„To narracja na potrzeby wewnętrzne Rosji”
Zdaniem generała kluczowe jest to, do kogo adresowany jest rosyjski przekaz. W jego ocenie ma przykryć kompromitację rosyjskich służb po ataku w centrum Moskwy i jednocześnie skleić prostą opowieść o „zewnętrznym wrogu”.
„Ta narracja jest skierowana do mieszkańców Moskwy, do Rosjan. To kompromitacja, że tak wysoki oficer jest postrzelony – być może już zastrzelony – w centrum Moskwy.”
Materka zwraca uwagę, że w rosyjskich komunikatach szybko pojawiają się „sprawcy” i „tropy”, często prowadzące do tych samych, wygodnych przeciwników.
„Bardzo szybko ustalono dwóch jakichś zawodników gdzieś tam w krajach arabskich i powiązano to z Polską i z Ukrainą, czyli tymi głównymi wrogami.”
Porachunki i pieniądze w tle
Generał zastrzega, że sama próba przypisania sprawy Polsce i Ukrainie nie przesądza, kto faktycznie stał za zamachem. W jego opinii w rosyjskich realiach nie można wykluczać wewnętrznych porachunków.
„Wcale nie wykluczam, że są to też porachunki, ponieważ oni wszyscy są zmęczeni wojną, a wokół są bardzo duże pieniądze, pokusy, duża władza.”
Jednocześnie podkreśla, że Rosja – nawet gdy musi tłumaczyć własne porażki – wybiera rozwiązania zgodne ze stałym schematem politycznym: straszenie wrogiem zewnętrznym.
„Postanowiono wykorzystać to do starych potrzeb Rosji – straszenia wrogiem zewnętrznym, który odciąga uwagę i mobilizuje społeczeństwo.”
„To się nie trzyma logiki”
W rozmowie pada też argument o nielogiczności rosyjnej wersji wydarzeń. Materka wskazuje, że ukraińskie służby dysponują własnymi możliwościami operacyjnymi i nie potrzebują do takich działań „pomocy” Polski.
„Zupełnie nie trzyma się logiki. Polacy nie są potrzebni Ukraińcom do tego typu operacji. Raczej się tego nie robi.”
Dodaje, że sposób formułowania rosyjskich komunikatów bywa celowo nieprecyzyjny – tak, by zostawić pole do dalszych insynuacji.
„Ci goście nie są podani jako osoby, które uczestniczyły w zamachu, tylko posiadają informacje. I oni dokładnie wiedzą, że to Polacy i Ukraińcy.”
Polska jako cel: NATO, UE i „przestrzeń informacyjna”
Gen. Materka podkreśla, że niezależnie od tego, jak zakończy się wojna w Ukrainie, strategiczne cele Rosji pozostają niezmienne: osłabianie NATO, rozbijanie jedności Zachodu i Unii Europejskiej.
„Cele strategiczne Rosji nie zmienią się. To dezintegracja NATO, dezintegracja Unii. Na pierwszej drodze do tego mają Polskę i kraje bałtyckie.”
Wskazuje też na problem ciągłej, publicznej dyskusji o systemowej ochronie sfery informacyjnej.
„W przestrzeni informacyjnej ciągle dyskutujemy, jak to powinno być zrobione. Na szczęście dużo dzieje się poza państwem – fundacje, organizacje też informują.”
Wojna informacyjna za miliardy i „wynajmowani influencerzy”
W rozmowie pojawia się wątek skali rosyjskich nakładów na propagandę. Materka zaznacza, że Polska jest relatywnie bardziej odporna niż część krajów Zachodu, ale Rosja i tak inwestuje w działania wpływu – również przez internetowych twórców.
„Polska co do zasady jest dużo bardziej odporna niż kraje zachodnie. We Francji zidentyfikowano influencerów, którzy byli werbowani i opłacani przez służby rosyjskie.”
Social media i młodzi: potrzeba decyzji „ponad podziałami”
Zdaniem byłego szefa SKW największym wyzwaniem staje się dziś sfera platform społecznościowych, gdzie państwo ma ograniczone narzędzia, a przeciwnik wykorzystuje wolność słowa do działań operacyjnych.
„Ta wolność jest perfidnie wykorzystywana przez służby rosyjskie. Kraje, które korzystają z dobrodziejstw naszej wolności, używają tego dla swoich celów.”
Materka zwraca uwagę na trend regulacyjny widoczny w części państw świata – m.in. wprowadzanie ograniczeń wiekowych w korzystaniu z mediów społecznościowych. W Polsce, jego zdaniem, bez zgody co do diagnozy i celu nie da się zbudować odporności.
„Potrzebujemy podejścia systemowego. Musimy się umówić, że to jest zagrożenie. Inaczej wpływa się na wybory i późniejsze decyzje ludzi.”
Na koniec formułuje ostrzeżenie o konsekwencjach długotrwałej wojny informacyjnej.
„Wtedy okazuje się, że wybory nie wybierają ludzi, tylko wybierają poszczególne państwa, które stać wydać miliardy dolarów na kampanię informacyjną czy dezinformacyjną.”
/ad
Radio Wnet
Fot. wikimedia.org/Thomas Glau
