Mocna deklaracja z PiS o USA i Braunie. „Ambasada nie będzie nam układać rządu”
– Jeżeli trzeba będzie, to z każdym się dogadamy, kto jest przeciwko Tuskowi i jego ekipie – zapowiada Kazimierz Smoliński. Parlamentarzysta z PiS odrzuca potencjalne naciski Waszyngtonu wobec ewentualnej współpracy z radykalnymi skrzydłami opozycji.
W tym artykule:
W sejmowych kuluarach coraz głośniej mówi się o możliwych układankach powyborczych po prawej stronie sceny politycznej. Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie ukrywają już, że priorytetem partii pozostaje odzyskanie władzy i odsunięcie Donalda Tuska. Aby ten cel zrealizować, formacja Jarosława Kaczyńskiego zamierza rozmawiać z każdym potencjalnym partnerem.
Na stole leży scenariusz porozumienia z Konfederacją, a nawet ze środowiskiem kojarzonym z Grzegorzem Braunem. Wypowiedzi przedstawicieli PiS dowodzą, że partia nie zamierza stawiać sobie żadnych barier ideowych ani ulegać presji zagranicznych sojuszników.
https://share.transistor.fm/e/5126617f#?secret=HH0kel2ITM
Sojusz przeciwko Tuskowi
Politycy opozycji coraz wyraźniej dostrzegają punkty wspólne, które mogą scementować przyszłą współpracę. Impulsem do zbliżenia stają się m.in. wspólne demonstracje oraz sprzeciw wobec działań obecnego rządu wokół kluczowych instytucji państwa.
– Jeżeli trzeba będzie, to z każdym się dogadamy, kto jest przeciwko Tuskowi i jego ekipie, bo to jest dla nas najważniejsze, żeby odsunąć tę ekipę od władzy – zadeklarował Kazimierz Smoliński.
Parlamentarzysta nie kryje optymizmu co do perspektyw politycznych swojego ugrupowania. – Jestem dobrej myśli, że w przyszłym roku to nastąpi – dodał poseł PiS, oceniając szanse na zmianę układu sił w parlamencie.
Ambasada USA bez wpływu
Jedną z największych przeszkód w budowie szerokiego bloku prawicy miały być dotychczas relacje z Waszyngtonem. Amerykańscy dyplomaci niejednokrotnie z rezerwą patrzyli na ugrupowania skrajne, szczególnie w kontekście kontrowersyjnych wypowiedzi Grzegorza Brauna.
Kazimierz Smoliński ucina jednak te spekulacje w bezkompromisowy sposób. Wskazuje, że decyzje o kształcie polskiego rządu będą zapadać wyłącznie w Warszawie.
– Jestem przekonany, że amerykańska ambasada nie będzie nam układać większości koalicyjnej – podkreślił polityk.
Poseł odniósł się także bezpośrednio do zastrzeżeń, jakie wobec części prawicy formułują partnerzy zza oceanu. – Pan prezydent ma rację, natomiast tu mamy pewien problem na przykład ze Stanami Zjednoczonymi. Co prawda oni nie mogą decydować, kto w Polsce rządzi, ale tu jest tak jednoznaczne podejście, że jego antysemityzm jest bardzo źle odbierany w Stanach Zjednoczonych – ocenił Smoliński.
Jak dodał, amerykańscy sojusznicy powinni zmienić akcenty w swojej ocenie sytuacji. – Myślę, że tu Amerykanie też powinni trochę inaczej na to spojrzeć. Bardziej bym widział tutaj prorosyjskość jako niebezpieczną – zaznaczył parlamentarzysta.
Wspólny front w Sejmie
Zdaniem posła PiS zbieżność interesów na opozycji widać już przy okazji bieżących sporów politycznych i prawnych. Wspólne uczestnictwo w protestach ma być pierwszym krokiem do budowy trwałej większości.
– Byli tam posłowie też i z Rozwoju Plus, i z Konfederacji, więc widać, że zaczynają się trochę w to włączać (…) Każda obecność posłów z pozostałych ugrupowań się liczy – wskazał Smoliński.
Według prawnika wspólny mianownik dla całej prawicy już istnieje. – To pokazuje, że pod tym względem mamy jedno spojrzenie: nie zgadzamy się na to, co się dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przynajmniej w tym jednym aspekcie jesteśmy po jednej stronie i to jest dobrze, żeby to przekuć jeszcze na sukces wyborczy – podsumował polityk PiS.
Autorzy:

Opracowanie:

Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

