LinkedIn tnie etaty mimo rosnących zysków. Kolejna fala niepokoju w sektorze technologicznym
Technologiczna branża znów zaciska pasa. Jak informują międzynarodowe agencje prasowe, należący do Microsoftu portal zawodowy LinkedIn przygotowuje się do ogłoszenia redukcji zatrudnienia obejmującej około 5 procent pracowników na całym świecie.
Według informacji przekazanych Reutersowi przez anonimowe źródło, zwolnienia mają być elementem reorganizacji struktur firmy i przesunięcia zasobów do obszarów uznawanych za strategiczne dla dalszego rozwoju. To korporacyjny język, który w praktyce oznacza jedno, część stanowisk przestaje pasować do nowej układanki. Skala redukcji może być znacząca. LinkedIn zatrudnia obecnie ponad 17,5 tysiąca pracowników etatowych na całym świecie. Oznacza to, że pracę może stracić spora grupa osób.
Szczególne pytania pojawiają się wokół sytuacji w Irlandii, gdzie LinkedIn posiada jedno ze swoich najważniejszych europejskich centrów operacyjnych. Firma zatrudnia tam ponad 2000 pracowników, co stanowi około 60 procent całej kadry LinkedIn w regionie EMEA.
Zapytany o wpływ planowanych zwolnień na działalność w Irlandii rzecznik firmy odpowiedział jedynie, że „w ramach regularnego planowania biznesowego wdrożono zmiany organizacyjne, aby jak najlepiej przygotować się do przyszłego sukcesu”. To ostrożna formuła, którą sektor technologiczny powtarza dziś niemal rytualnie przy każdej kolejnej rundzie cięć.
Paradoks sytuacji polega jednak na tym, że zwolnienia nadchodzą w momencie bardzo dobrych wyników finansowych firmy. Z dokumentów opublikowanych przez Microsoft wynika, że przychody LinkedIn wzrosły w ostatnim kwartale o 12 procent rok do roku. Oznacza to nawet przyspieszenie wzrostu w 2026 roku.
Plany zwolnień pokazują jednak dużą zmianę filozofii w świecie Big Tech. Jeszcze kilka lat temu redukcje tłumaczono kryzysem, spadkiem przychodów albo załamaniem rynku. Dziś firmy zwalniają także wtedy, gdy zarabiają miliardy. Liczy się więc nie tylko wynik finansowy, ale tempo wzrostu, wydajność i oczekiwania akcjonariuszy, którzy chcą coraz większej rentowności.
Wokół sprawy natychmiast pojawiły się pytania o wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy. Jedno ze źródeł Reutersa podkreśliło jednak, że redukcje nie są związane z zastępowaniem pracowników przez AI. Oficjalnie chodzi wyłącznie o restrukturyzację i zmianę priorytetów biznesowych. Tyle że w branży technologicznej mało kto wierzy dziś w proste wyjaśnienia. Firmy inwestują miliardy w rozwój sztucznej inteligencji, automatyzację i nowe modele działania. Nawet jeśli AI nie zastępuje dziś konkretnych stanowisk bezpośrednio, zmienia sposób myślenia o zatrudnieniu. Korporacje coraz częściej szukają mniejszych, bardziej wyspecjalizowanych zespołów, które mają dostarczać więcej wyników przy niższych kosztach.
Dla pracowników sektora technologicznego to kolejny sygnał, że era „bezpiecznych etatów” w Big Tech praktycznie dobiegła końca. Jeszcze niedawno firmy takie jak LinkedIn czy Microsoft symbolizowały stabilność, wysokie zarobki i spokojną karierę. Dziś nawet największe logo na identyfikatorze nie daje gwarancji jutra.
W Dolinie Krzemowej od dawna mówi się pół żartem, pół serio, że współczesne korporacje technologiczne zachowują się jak drużyny sportowe, bo jesteś ważny tylko do następnego sezonu. Teraz ten model coraz mocniej widać również w Europie.
Bogdan Feręc
Źr. Reuters/Bloomberg
Photo by Souvik Banerjee on Unsplash
