Lewica widzi swoją szansę w wyborach uzupełniających
Zwycięstwo Catherine Connolly w wyborach prezydenckich uruchomiło w Irlandii nową dynamikę polityczną, której skutki mogą być odczuwalne znacznie szerzej niż tylko na poziomie symboliki urzędu prezydenta. W środowiskach lewicowych oraz w ruchach społecznych rośnie przekonanie, że obecny moment polityczny może przełożyć się na realne zyski wyborcze, zwłaszcza w nadchodzących wyborach uzupełniających.
Najbardziej widoczne jest to w Galway, gdzie po wejściu Catherine Connolly do Áras an Uachtaráin mandat parlamentarny może pozostać nieobsadzony przez ponad 100 dni. Wakujące miejsce stało się jednocześnie przestrzenią politycznej mobilizacji, szczególnie dla środowisk związanych z ruchem Tonn na Clé – oddolną inicjatywą społeczną powstałą na fali prezydenckiej kampanii Connolly.
Organizacja, skupiająca obecnie ponad 350 członków i kilkadziesiąt podgrup tematycznych, przedstawia się jako ruch wykraczający poza tradycyjną politykę partyjną. Jej liderka Michelle Ní Chléirigh podkreśla, że celem jest budowa modelu polityki opartego bardziej na aktywizmie społecznym niż klasycznej rywalizacji partyjnej. Wśród działań pojawiają się inicjatywy związane z przejrzystością władz lokalnych, walką z bezdomnością, polityką klimatyczną czy ochroną przestrzeni publicznej.
Powstanie Tonn na Clé było bezpośrednio związane z energią społeczną wygenerowaną podczas kampanii prezydenckiej. Część zwolenników postrzega kontynuację działalności ruchu jako element szerszego społecznego mandatu politycznego, nawet jeśli formalnie prezydent musi pozostawać poza partyjnymi strukturami. Ruch podkreśla swój oddolny charakter, a decyzje podejmowane są kolektywnie, listy i inicjatywy powstają na podstawie konsultacji wewnątrz grup, a podpisy składane są przez osoby prywatne, nie przez organizacje polityczne. W dłuższej perspektywie Tonn na Clé mówi o tworzeniu „stałych zgromadzeń obywatelskich”, które mogłyby stać się alternatywną formą udziału obywateli w procesie decyzyjnym.
Nadchodzące wybory uzupełniające mogą być pierwszym poważnym testem tej strategii. Już teraz kilku potencjalnych kandydatów powiązanych z ruchem rozważa start, a przedstawiciele organizacji mówią o rosnącym poczuciu politycznego momentu. Jednocześnie część działaczy podkreśla, że wybory uzupełniające są jedynie etapem – ważniejszym celem pozostaje wpływ na przyszłe wybory parlamentarne i kierunek rozwoju państwa.
Sukces kampanii Connolly w Galway stworzył także nowy model mobilizacji społecznej, oparty na wspólnocie, empatii i silnym zaangażowaniu lokalnym. Zwolennicy ruchu wierzą, że ten model może być replikowany na poziomie krajowym. Najbliższe miesiące pokażą, czy energia społeczna, która wyniosła Connolly do prezydentury, przełoży się na trwałą zmianę układu sił politycznych w Irlandii.
*
Jako człowiek znający system komunistyczny muszę powiedzieć, że z wypowiedzi przedstawicieli tego ruchu komuna aż kapie, a jeśli ten trend się utrzyma, pojawia się scenariusz, który dla części obserwatorów może być powodem poważnego niepokoju. Przy osłabieniu dotychczasowej układanki politycznej Irlandia może wejść na ścieżkę głębszych przemian ideowych, które wpisują się w szersze procesy zachodzące w Unii Europejskiej. Czy oznacza to powolny dryf w kierunku unijnej zapaści tożsamościowej? Możliwe.
W najbardziej radykalnych interpretacjach taka ewolucja mogłaby przyspieszyć proces odchodzenia od klasycznego modelu państw narodowych, wzmacniając tendencje federalizacyjne i w konsekwencji, przybliżając projekt europejskiego superpaństwa. Historia integracji europejskiej wskazuje przecież, że kryzysy polityczne i gospodarcze często przyspieszały centralizację władzy. W tym sensie lokalne przesunięcia polityczne mogą mieć znaczenie znacznie wykraczające poza granice jednego kraju. Europa od zawsze balansowała między wspólnotą a suwerennością, natomiast teraz ta równowaga znów zaczyna się przesuwać.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Nick Fewings on Unsplash
