Koniec ery nieprzerwanych wzrostów. Irlandzki rynek pracy łapie zadyszkę
Przez ponad dekadę irlandzki rynek pracy wydawał się odporny na globalne zawirowania. Pomijając niestabilne kwartały z okresu pandemii COVID-19, liczba zatrudnionych w Irlandii rosła nieprzerwanie od początku 2012 roku. Najnowsze dane Centralnego Urzędu Statystycznego (CSO) za pierwszy kwartał przynoszą jednak gwałtowne zderzenie z nową rzeczywistością. Wynika z nich niezwykle rzadka i niepokojąca statystyka, iż rynek pracy niemal całkowicie się zatrzymał, a wskaźniki bezrobocia wyraźnie poszły w górę.
Główna ekonomistka w Deloitte Ireland Kate English komentując te doniesienia, zwróciła uwagę, że dane CSO nie wykazują praktycznie żadnej zmiany w liczbie zatrudnionych osób w porównaniu z pierwszym kwartałem 2025 roku. Choć eksperci spodziewali się pewnego spowolnienia w tym roku, nagły powrót do zerowego wzrostu jest zjawiskiem uderzającym. Wprawdzie liczebność siły roboczej (osób w wieku 15–84 lat) wzrosła w ujęciu rocznym o 18 tysięcy, osiągając niemal 2,94 miliona, to dynamika tego wzrostu wyniosła zaledwie 0,6%. To najniższy wynik odnotowany od pięciu lat.
Równocześnie zaczęły kurczyć się kluczowe wskaźniki efektywności rynku. Wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 15–64 lat spadł w pierwszym kwartale z 74,7% do 73,3%. Choć ogólna liczba pracujących w wieku 15–89 lat symbolicznie wzrosła o 400 osób (do poziomu 2,79 miliona), to szacowana łączna liczba godzin przepracowanych tygodniowo zmniejszyła się o 200 000 (czyli o 0,2%), spadając do 86,3 miliona. Spadł również ogólny wskaźnik uczestnictwa w rynku pracy z 65,8% w analogicznym okresie ubiegłego roku do 65% obecnie.
Najbardziej alarmujący jest jednak 14-procentowy skok bezrobocia. W ciągu pierwszych trzech miesięcy roku liczba osób bezrobotnych wzrosła o 17 600, osiągając pułap 141 800 osób. Głównym motorem tego negatywnego trendu okazał się sektor informacji i komunikacji, gdzie zatrudnienie tąpnęło aż o 10,7%, co oznacza ubytek 20 300 miejsc pracy. Winowajców tej sytuacji upatruje się w szerszej niepewności gospodarczej, szoku energetycznym, a także potencjalnym wpływie sztucznej inteligencji, choć na jednoznaczne oceny w tej ostatniej kwestii jest jeszcze za wcześnie. Redukcje nie ominęły również branży hotelarskiej, gdzie zatrudnienie spadło o 3%. Jak zauważył Thomas Pugh, główny ekonomista RSM Ireland, wpływ na tę branżę miały rosnące koszty operacyjne, w tym wyższa płaca minimalna oraz wprowadzenie automatycznego zapisywania się do systemu emerytalnego.
Czy mamy więc do czynienia z trwałym trendem, czy jedynie z chwilową korektą? Thomas Pugh przypomina, że historycznie rzecz biorąc, gwałtowne spadki wzrostu zatrudnienia zwykle odwracały się już w kolejnym kwartale, o ile gospodarce nie towarzyszył potężny wstrząs, taki jak ten z 2008 roku. Niemniej jednak, prognozy na najbliższe miesiące pozostają ostrożne. Konflikt w Iranie zwiększył ogólnoświatową niepewność oraz ceny nakładów produkcyjnych. Wiele firm, zmagając się z drastycznym wzrostem kosztów i spadającymi marżami, już teraz decyduje się na wstrzymanie planów rekrutacyjnych.
Przed irlandzkim rynkiem pracy stoją także głębokie wyzwania strukturalne i demograficzne. Od początku obecnego stulecia odsetek osób w wieku produkcyjnym powyżej 55 lat wzrósł dwukrotnie z 10% do 20%. W dłuższej perspektywie starzenie się społeczeństwa oraz mniejsza liczba urodzeń mogą poważnie uderzyć w produktywność i rozwój gospodarczy. Eksperci z uwagą będą natomiast obserwować, czy postępująca automatyzacja i sztuczna inteligencja zdołają w przyszłości zniwelować tę lukę demograficzną. Na razie jednak najważniejszym zadaniem dla rządu i ekonomistów pozostaje uważne monitorowanie obecnego tąpnięcia, by rzadka anomalia statystyczna nie przerodziła się w trwały kryzys.
Bogdan Feręc
Źr. Business Plus
Photo by Vitaly Gariev on Unsplash
