Irlandia na brytyjskiej drodze, czyli najpierw przyjechali obcy, potem wyjechali swoi
Europa przez lata żyła złudzeniem, że wielkie procesy migracyjne da się kontrolować prostymi decyzjami politycznymi, bez konsekwencji społecznych, kulturowych i ekonomicznych. Wmawiano obywatelom, że otwieranie granic, sprowadzanie pracowników z odległych części świata i rozluźnianie polityki migracyjnej to naturalna kolej rzeczy w nowoczesnym, rozwijającym się państwie. Każdy, kto próbował wskazywać na możliwe skutki uboczne, natychmiast oskarżany
