Jackowski widział wiele wojen. Problem w tym, że terminy się nie zgadzają – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Jackowski widział wiele wojen. Problem w tym, że terminy się nie zgadzają

Są ludzie, którzy patrzą w przyszłość, i są tacy, którzy patrzą w kalendarz albo w telewizor. Krzysztof Jackowski należy, przynajmniej według własnych deklaracji, do tej pierwszej grupy. Ja natomiast od lat patrzę na rzeczywistość i mam nad nim pewną przewagę, bo przez lata obserwacji świata, mogę dokładniej przewidzieć, że coś się wydarzy. Co ciekawe, odnoszę wrażenie, że trafiam częściej, niżbym zaczął wróżyć ze zdjęć.

Z Jackowskim jest trochę inaczej. Najpopularniejszy polski jasnowidz z Człuchowa od lat pojawia się w mediach i internecie z kolejnymi wizjami dotyczącymi Polski, Europy, a nawet kuli ziemskiej i kosmitów. Wojna, kryzys gospodarczy, głód, chaos, migracje, upadek walut, katastrofy, wielka panika społeczna, wyludnienie i nagłe wydarzenia militarne. Lista jest długa, a jej wspólnym mianownikiem jest zazwyczaj jedno: ma być źle. I rzeczywiście, świat jest teraz wystarczająco niespokojnym miejscem, żeby człowiek zajmujący się przepowiadaniem katastrof miał szerokie pole do popisu. Tylko że jest jeden drobny problem. Przepowiednia ma tę paskudną właściwość, że można ją zweryfikować.

Jeżeli ktoś mówi, iż wydarzy się coś wielkiego, a następnie określa czas tego wydarzenia, mamy bardzo prosty test. Czekamy. Mija wskazany termin. Sprawdzamy rzeczywistość i jeśli wydarzenie nastąpiło, punkt dla jasnowidza. Jeżeli nie, przepowiednia okazała się nietrafiona, czyli było to bajanie pod publiczkę. To trochę, jak z politykami, dużo mówią, ale najczęściej bez sensu. Tak właśnie zaczyna się problem pana Jackowskiego, bo gdyby sporządzić uczciwy rachunek jego wieloletnich wizji, bez wycinania fragmentów, które pasują do rzeczywistości, i bez zapominania o tych, które kompletnie się z nią rozminęły, obraz nie wygląda już tak imponująco. Co więcej, Jackowski ma jeszcze jedną niezwykle wygodną właściwość swoich przepowiedni: gdy termin się kończy, można wskazać kolejny, więc mówi, że „wizje nie wskazują dokładnie, kiedy się to stanie”.

I tak wielka wojna jest ciągle gdzieś za horyzontem. Kryzys, ten, o którym mówiłem dwa lata temu, wciąż nadchodzi, a i będzie jeszcze większy, co wieszczyłem jesienią ubiegłego roku. Europa ma się znaleźć w chaosie, jakby jeszcze nie była. Polska ma „w coś wdepnąć”. Świat ma zostać zaskoczony nagłym wydarzeniem i to w tym roku, ale mamy wrzesień, więc temu światu zostały tylko cztery miesiące, żeby jednak „zaskok” przyszedł. Gospodarka ma się załamać. Ludzie mają zacząć gromadzić zapasy. Tylko że świat, ku rozczarowaniu wszystkich proroków apokalipsy, ma zwyczaj iść dalej. Dzisiaj mocno już kuleje, ale powiedzmy sobie szczerze, luksusów to nie ma od przynajmniej siedmiu lat.

Oczywiście, nie można powiedzieć, że Jackowski zawsze się myli. To byłoby równie nierzetelne, jak twierdzenie, że zawsze ma rację. Przy tak ogromnej liczbie wypowiedzi, prognoz i ogólnych ostrzeżeń statystycznie musi się czasem coś zgadzać. Jeżeli człowiek przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat wypowiada setki przewidywań dotyczących polityki, gospodarki i bezpieczeństwa, prędzej czy później część z nich będzie przypominała rzeczywiste wydarzenia.

Ale właśnie dlatego nie wystarczy powiedzieć, że „Jackowski przewidział to i to”. Trzeba zapytać: ile razy przewidział coś precyzyjnie, z odpowiednim wyprzedzeniem, i ile razy jego przepowiednia okazała się fałszywa? Wtedy to już zupełnie inna rozmowa.

Wojna, która ciągle nadchodzi

Najbardziej nośnym tematem są oczywiście wojny. Tu Jackowski ma wręcz niewyczerpane możliwości. Wystarczy spojrzeć na współczesny świat: Rosja, Ukraina, NATO, Stany Zjednoczone, Chiny, Iran, Bliski Wschód, Tajwan, Morze Południowochińskie. Napięcie jest realne. Ryzyko geopolityczne jest realne. Możliwość eskalacji też jest realna. Do tego nie potrzeba jednak jasnowidza, bo wystarczy analityk.

Od lat słyszymy więc o III wojnie światowej, tajnych informacjach, nagłych wydarzeniach, gwałtownych zwrotach sytuacji i o tym, że Polska może zostać wciągnięta w konflikt. Czy coś z tego może się kiedyś wydarzyć? Oczywiście, ale to właśnie tutaj tkwi cały paradoks sytuacji. Jeżeli powiem: „w najbliższych latach na świecie wydarzy się poważny kryzys geopolityczny”, prawdopodobieństwo trafienia jest całkiem duże. Jeżeli natomiast powiem dokładnie, co, gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach, wtedy dopiero zaczyna się prawdziwy test, a on jest dla przepowiedni bezlitosny.

Nie można więc po fakcie dopisywać znaczenia własnym słowom i dopasowywać do słów wypowiedzianych w zalewie innych. Nie można każdej wojny, każdego kryzysu czy każdego incydentu przedstawiać jako spełnienie wcześniejszej wizji. W przeciwnym razie każda gazeta mogłaby jutro ogłosić, że jej prognoza się sprawdziła, bo gdzieś na świecie wzrosła cena ropy.

Polska już dawno miała runąć

To jednak nie jest takie proste, aby „zaorać” jakiś kraj, więc podobnie jest z gospodarką. Krach. Hiperinflacja. Brak towarów. Drożyzna. Problemy z energią. Załamanie kursu walut. Kryzys, którego zwykły człowiek nie będzie w stanie udźwignąć. Problem polega na tym, że gospodarka rzeczywiście przechodzi kryzysy, a od miesięcy wiemy, że nadchodząca jesień może być trudna ekonomicznie. Jednak pan Jackowski odkrywczo stwierdził kilka tygodni temu, gdy pojawiały się już pierwsze głośniejsze zapowiadzi mediialne, iż tak się właśnie stanie. Pamiętajmy w tym całym wróżbiarstwie o jednym, że inflacja rzeczywiście rośnie i spada, ceny energii potrafią eksplodować, wojny niszczą łańcuchy dostaw, a rynki finansowe rzeczywiście potrafią przeżyć potężne tąpnięcia.

Ale nie potrzeba nadprzyrodzonych zdolności, aby przewidzieć, że kiedyś nastąpi kolejny kryzys, bo świat jest obecnie w takim stanie, że załamanie ekonomiczne może przyjść w każdej chwili. Można natomiast postawić pytanie: kiedy dokładnie i na jakiej podstawie? I tutaj robi się znacznie ciekawiej, bo jeśli ktoś od lat mówi, żeby przygotowywali się na najgorsze, gromadzili zapasy, oszczędności i dobra podstawowej potrzeby, to w pewnym sensie zawsze jest bezpieczny. Jeśli katastrofa nie nadejdzie, można powiedzieć, że ostrzegał przed przyszłością i ktoś go wysłuchał. Jeśli nadejdzie, można z kolei stwierdzić, że ostrzegał trafnie. To model niemal idealny.

Gorzej robi się wówczas, gdyby trzeba podać dokładną datę i zgodzić się na jej publiczną weryfikację.

Jasnowidz czy komentator nastrojów?

I tu dochodzimy do kwestii najważniejszej, bo coraz częściej odnoszę wrażenie, że część tego fenomenu nie polega na przewidywaniu przyszłości, lecz na bardzo dobrym wyczuwaniu lęku społecznego. Narody boją się wojny? Mówimy o wojnie. Europa obawia się kryzysu migracyjnego? Mówimy o migracji. Ludzie boją się cen energii? Pojawia się wizja kryzysu energetycznego. Świat żyje konfliktem na Bliskim Wschodzie? Pojawia się kolejna wizja globalnej eskalacji. Co istotne, to nie musi nawet oznaczać świadomej manipulacji. Człowiek może autentycznie wierzyć w swoje wizje, ale wiara w coś i prawdziwość tego czegoś to dwie różne sprawy. Można być całkowicie szczerym i jednocześnie całkowicie się mylić.

Jackowski a rzeczywistość

Użyję tutaj określenia, które może być ostre, ale moim zdaniem dobrze oddaje problem: Jackowski momentami wydaje się człowiekiem odklejonym od rzeczywistości. Nie dlatego, że wierzy w jasnowidzenie, każdy ma prawo wierzyć w rzeczy, których nauka nie potwierdza. Problem zaczyna się wtedy, kiedy własne wizje przedstawia się jako wiarygodny opis przyszłości, mimo że wcześniejsze przepowiednie wielokrotnie nie znalazły potwierdzenia lub były wręcz opisem informacji prasowych. A przecież można zrobić rzecz banalną i wyciągnąć nagrania archiwalne, spisać przepowiednie, dodać daty, a następnie oznaczyć: trafione, częściowo trafione, nietrafione. Bez interpretacji. Bez dopasowywania faktów po czasie. Bez filozofowania. Sam rachunek. I podejrzewam, że byłaby to znacznie ciekawsza lektura niż kolejna zapowiedź końca świata.

Bo ja również mogę być jasnowidzem, chociaż będę to robił na podstawie starszych i obecnych informacji medialnych. Mogę przecież powiedzieć, że „w najbliższych latach dojdzie do poważnego kryzysu gospodarczego”, „Europa stanie przed kolejnym kryzysem migracyjnym”, „na świecie pojawi się nowy konflikt”, „ceny niektórych produktów wzrosną”, „Polska znajdzie się pod międzynarodową presją”, „w ciągu kilku lat wydarzy się coś, czego obecnie nie przewidujemy” i teraz najważniejsze: czy naprawdę muszę mieć zdolności paranormalne, żeby coś z tego trafić?

Nie. Wystarczy mieć dostęp do międzynarodowych wiadomości. Dlatego, jeśli Jackowski trafia rzadziej niż ja, to może problem nie leży w tym, że nie potrafimy odczytać jego wizji. Może problem polega na tym, że traktujemy je zbyt poważnie.

Przepowiednia nie jest analizą

To rozróżnienie jest niezwykle ważne, bo analityk mówi: „na podstawie tych danych prawdopodobieństwo wydarzenia X rośnie”. Ekonomista stwierdzi: „Jeżeli nastąpią punkty A, B i C, możemy spodziewać się recesji”. Geopolityk doda, że „Jeżeli państwo podejmie takie działania, ryzyko konfliktu wzrośnie”. Jasnowidz natomiast – „Mam wizję”. I na tym właściwie kończy się możliwość racjonalnej dyskusji. Nie mamy danych. Nie mamy modelu. Nie mamy metodologii. Nie mamy sposobu niezależnego sprawdzenia, skąd pochodzi informacja.

Mamy tylko słowo człowieka, które może być interesujące, może być też inspirujące, a może nawet wywoływać lęk lub skłaniać do refleksji, ale nie jest jeszcze dowodem.

Największym problemem jest straszenie ludzi

Oglądam Jackowskiego, aby z jego wizji wyławiać wiadomości, jakie pojawiły się wcześniej w mediach, a jest ich sporo, choć w interpretacji wizjonera. Nie mam też nic przeciwko temu, że ktoś ogląda Jackowskiego dla rozrywki. Ludzie od wieków interesowali się przepowiedniami, astrologią, wróżbami i wszelkimi opowieściami o przyszłości. To część ludzkiej natury. Kiedy jednak wizje dotyczą wojny, głodu, katastrof i upadku państw, sprawa staje się poważniejsza. Człowiek przestraszony jest znacznie bardziej podatny na sugestię, a żyjemy jednak w czasach, w których nie trzeba już dodatkowo podkręcać lęku społecznego.

Mamy prawdziwe wojny. Mamy realne konflikty. Mamy kryzysy gospodarcze, problemy demograficzne, migracyjne i energetyczne. Mamy rywalizację wielkich mocarstw. Mamy zmianę światowego układu sił. Nie potrzebujemy więc kolejnego człowieka mówiącego nam, że „coś złego się wydarzy”. Potrzebujemy ludzi, którzy powiedzą co, dlaczego, na jakiej podstawie i z jakim prawdopodobieństwem.

Przyszłość nie potrzebuje jasnowidza

Najbardziej ironiczne jest to, że rzeczywistość jest dzisiaj znacznie ciekawsza od przepowiedni. Rosja rzeczywiście testuje granice Zachodu. Chiny rzeczywiście zwiększają swoją potęgę ekonomiczną. Stany Zjednoczone rzeczywiście redefiniują swoją politykę. Europa rzeczywiście stoi przed poważnymi decyzjami dotyczącymi bezpieczeństwa. A Polska, ona rzeczywiście znajduje się w strategicznym miejscu między Zachodem a Rosją. Ale to są fakty i nawet można o nich pisać bez kryształowej kuli.

Dlatego zamiast pytać, co Jackowski „widzi”, proponuję pytać, co rzeczywiście wiemy, bo kiedy kolejna przepowiednia otrzyma swoją datę, warto tę datę zapisać. Nie po to, żeby komuś dokuczać, a po prostu po to, żeby później sprawdzić. Ludzka pamięć jest zawodna, ale internet pamięta znacznie lepiej i może właśnie dlatego największym przeciwnikiem każdego jasnowidza nie jest sceptyk. Jest nim archiwum.

To z kolei nie ma emocji, nie daje się przestraszyć i nie przesuwa terminów, a kiedy przepowiednia nie działa, nie mówi: „Spokojnie, chodziło mi o przyszły rok”, choć pokazuje, że przepowiednia się nie sprawdziła.

Chyba na tym powinniśmy zakończyć całą dyskusję o końcu świata, przynajmniej do następnej transmisji z Człuchowa – albo nie, bo skoro Jackowski może…

Wróż Bogdan.

– Wróżę, przepowiadam z rąk i z nóg, stawiam karty, czytam wizje – 50 €

– Wróżę z piersi (te mi wychodzą najlepiej) – 150 €

– Sesja grupowa – 100 €

– Sesja prywatna – 250 €

Z kodem promocyjnym (WIDZĘ) – 20% zniżki. Zapisy od piątku do niedzieli

Na wszelki wypadek podaję numer telefonu, bo może ktoś się skusi: 0700 800 900 – kierunkowy na Szeszele.😉

Bogdan Feręc

Fot. Kadr z nagrania na kanale YouTube – JASNOWIDZ Krzysztof Jackowski Official

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Nowa era kontroli be
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.