Irlandzki paszport w cenie. Rekordowy skok nowych obywateli i pytania o przyszłość polityki migracyjnej
W 2024 roku Irlandia znów przyciągnęła uwagę Europy i to nie zielonymi wzgórzami ani eksportem muzyki. Chodzi o liczby, konkretne, zimne, ale mówiące o cieple, jakim ten kraj coraz częściej otacza cudzoziemców. Ponad 24 tysiące osób otrzymało irlandzkie obywatelstwo, co oznacza wzrost o 32% rok do roku i najwyższy wynik od dekady. Dla państwa, które lubi podkreślać swoje migracyjne dziedzictwo, to jak mocniejszy puls, sygnał, że kraj pozostaje jednym z najchętniej wybieranych europejskich portów do zacumowania na dłużej.
Dane Komisji Europejskiej pokazują, że dokładnie 24 059 osób formalnie dołączyło do narodowej wspólnoty, co daje prawie 5800 więcej naturalizacji niż w roku poprzednim. Ostatni podobny szczyt notowano w 2014 roku, kiedy obywatelstwo uzyskało 21 104 cudzoziemców. Dziś widać, że koło historii wróciło do punktu, w którym Irlandia znów przyspiesza. Największą grupę nowych obywateli stanowili przybysze z Indii – 3946 osób, a za nimi uplasowali się Brazylijczycy (1708), obywatele Wielkiej Brytanii (1541), Rumuni (1354) oraz Nigeryjczycy (1235). Mocno zaznaczyli swoją obecność również Filipińczycy, Polacy, Chińczycy, Pakistańczycy i mieszkańcy Republiki Południowej Afryki. Co piąty nowy obywatel pochodził z innego państwa Unii Europejskiej, głównie z Rumunii, Polski i Łotwy.
Choć wzrost o jedną trzecią może robić wrażenie, to Irlandia wcale nie jest europejskim liderem przyspieszenia. W krajach takich jak Dania, Słowacja czy Niemcy skala wzrostu była jeszcze bardziej spektakularna. Mimo to w zestawieniu „obywatelstw na mieszkańca” Republika zajęła solidne piąte miejsce, z wynikiem 4,5 nowego obywatela na 1000 mieszkańców przy unijnej średniej wynoszącej 2,4. Przed nią uplasowały się Luksemburg, Szwecja, Hiszpania i Belgia, więc kraje, które od lat przyciągają migrantów jak światła portów statki z długiej podróży.
Wskaźnik naturalizacji 2,9 na 100 rezydentów bez obywatelstwa był najwyższy od dziesięciu lat i ósmym najlepszym wynikiem w całej Unii. To dowód, że Irlandia nie tylko daje szansę na życie, ale i otwiera drzwi do pełnej przynależności, gdy imigrant już zagości na dobre.
W tle tych statystyk rząd nie próżnuje i minister sprawiedliwości Jim O’Callaghan pod koniec ubiegłego roku ogłosił, że państwo wprowadzi wymóg samowystarczalności dla osób ubiegających się o obywatelstwo. Oznacza to, że kandydat w ciągu dwóch lat przed złożeniem wniosku nie może pobierać świadczeń socjalnych. Zdaniem ministra chodzi o dostosowanie irlandzkich zasad do standardów wielu krajów UE oraz o prostą zasadę: wkład powinien poprzedzać nagrodę. Polityk podkreślił jednak, że nie wszystkie świadczenia będą brane pod uwagę, bo państwo nie zamyka drzwi przed tymi, których życie chwilowo wystawiło na próbę.
Jednocześnie rząd chwali się poprawą efektywności całego procesu. Jak podkreślił minister stanu ds. migracji Colm Brophy, mediana czasu rozpatrywania wniosków spadła z dwóch lat do około 16 miesięcy. Wprowadzenie aplikacji online, płatności elektronicznych i cyfrowej weryfikacji kandydatów niewątpliwie przyspieszyło procedury, a w 2024 i 2025 roku zapadło łącznie około 62 tysięcy decyzji.
Irlandzkie zasady pozostają jasne: pięć lat legalnego pobytu (lub trzy dla małżonków obywateli Irlandii), w tym ostatni rok – nieprzerwany, z możliwą nieobecnością do 70 dni. Nic rewolucyjnego, ale w czasach europejskich napięć migracyjnych stabilność sama w sobie bywa rewolucyjna.
Na tle całej Unii Irlandia wpisuje się w szerszy trend. W 2024 roku państwa członkowskie przyznały obywatelstwo prawie 1,2 mln osób, czyli o 12% więcej niż rok wcześniej. Prym wiodły Niemcy, Hiszpania i Włochy, łącznie odpowiadając za ponad połowę wszystkich decyzji. Największą grupę nowych Europejczyków stanowili obywatele Syrii, a za nimi Maroka, Albanii, Turcji, Wenezueli, Ukrainy oraz Indii.
Europa przyciąga, Europa naturalizuje, Europa zmienia swój demograficzny pejzaż, a Irlandia staje się jednym z ważniejszych punktów na tej mapie. Z jednej strony otwarta, z drugiej – coraz bardziej wymagająca, nowoczesna w procedurach, ale oparta na zasadach, które pamiętają jeszcze duchy emigrantów płynących niegdyś z Dublina do Ameryki. Irlandzki paszport stał się więc symbolem stabilności w niepewnych czasach. A statystyki z 2024 roku pokazują jedno, że jego wartość, zarówno ekonomiczna, jak i emocjonalna, rośnie, natomiast drzwi do wspólnoty wciąż pozostają otwarte dla tych, którzy chcą w niej znaleźć swoje miejsce.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Richard Melick on Unsplash
