Irlandzki oddział giganta płaci cenę za tanią dostępność
W dokumentacji wygląda to jak klasyczna historia o złych czasach, a w praktyce, jak opowieść o firmie, która świadomie oddała część zysku w imię długiej gry. Zyski Ikea Ireland runęły w dół o 70,5 proc., a jednak zarząd mówi o „solidnych fundamentach”.
Z danych finansowych złożonych w irlandzkim Companies Office wynika, że zysk przed opodatkowaniem Ikea Ireland Ltd. spadł w roku finansowym 2024 do 6,91 mln euro, wobec ponad 23 mln euro rok wcześniej. To dramatyczny zjazd, który firma tłumaczy splotem wyższych kosztów, niższych przychodów i spowalniającego rynku wyposażenia wnętrz. Mówiąc wprost: konsumenci przestali tak chętnie kupować nowe regały, gdy inflacja zjada budżety domowe. Przychody spadły o 2,4 proc. – z 252,4 mln euro do 246,46 mln euro. Jednocześnie całkowite koszty wzrosły o 4 proc., do 240,07 mln euro. Rachunek jest prosty jak instrukcja składania stołu – mniej wpływów, więcej wydatków, zysk topnieje.
Istotnym elementem tej układanki było otwarcie w kwietniu 2024 r. pierwszego centrum dystrybucyjnego Ikea w Irlandii w Rathcoole. Inwestycja strategiczna, ponad 200 nowych miejsc pracy, ale też natychmiastowy wzrost kosztów operacyjnych. Do tego dochodzą wyraźnie wyższe koszty administracyjne, a to skok o 16,3 proc., do 70,1 mln euro oraz podwyżki wynagrodzeń o 10 proc. dla pracowników godzinowych i 5 proc. dla etatowych. Zatrudnienie wzrosło do 744 osób, choć łączne koszty pracownicze utrzymały się na niemal niezmienionym poziomie 23,99 mln euro.
Ikea postanowiła zrobić jeszcze coś, co w czasach spadku zysków brzmi niemal jak herezja, więc obniżyć ceny. Firma zainwestowała ponad 10 mln euro w tańszy asortyment, redukując ceny jednej trzeciej produktów. Efekt? Sprzedaż towarów spadła o 3 proc., do 237 mln euro, choć sprzedaż usług wzrosła do 9,4 mln euro. Zarząd przyznaje wprost, że decyzja uderzyła w przychody krótkoterminowo, ale była „słuszna” z perspektywy długofalowej.
Co ciekawe, mimo całej tej presji marża brutto delikatnie wzrosła – z 30,9 proc. do 31 proc. Pomogły korzystniejsze ceny zakupów, optymalizacja logistyki i większa efektywność kosztowa. Rośnie też popularność modelu „kliknij i odbierz” i liczba takich zamówień zwiększyła się o 4 proc., kompensując spadek dostaw ciężarówkami.
Na tym tle szczególnie kontrastuje decyzja o wypłacie dywidendy w wysokości 20 mln euro, niemal dwukrotnie wyższej niż rok wcześniej. Gotówka na koncie stopniała z blisko 946 tys. euro do 313 tys. euro, a zysk netto po opodatkowaniu wyniósł 5,43 mln euro. Do rachunku odsetek trafiła nawet pozycja „odsetki karne” wobec fiskusa w kwocie 28,5 tys. euro.
Zysk operacyjny spadł o 69 proc., dywidenda otrzymana w poprzednim roku nie powtórzyła się, a mimo to zarząd pozostaje niewzruszony. W oficjalnych komentarzach dominuje narracja o „długoterminowym, ukierunkowanym na cel wzroście”, większej dostępności, przystępności cenowej i zrównoważonym rozwoju.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Adam Kolmacka on Unsplash
