Irlandzka woda między postępem a niedosytem
Irlandzka woda pitna przeszła długą drogę. Jeszcze kilka lat temu była synonimem problemów, ostrzeżeń i nerwowego sięgania po czajnik. Dziś jest wyraźnie lepiej, co potwierdzają statystyki, a urzędnicy z dumą mówią o postępie. Tyle że od „lepiej” do „dobrze” wciąż jest kawałek skorodowanej rury.
W ciągu ostatnich czterech lat do Uisce Éireann trafiło niemal 2000 skarg od klientów, którzy twierdzili, że ich złe samopoczucie miało związek z jakością wody. Dane ujawnione na mocy ustawy o dostępie do informacji publicznej pokazują, że 1728 zgłoszeń dotyczyło zabarwionej wody, a kolejne 458 – ogólnej jakości. Łącznie, od stycznia 2022 do grudnia 2025 roku, irlandzkie przedsiębiorstwo wodociągowe musiało zmierzyć się z 7264 skargami w całym kraju.
Co ciekawe, ilość skarg na ogólną jakość wody nie maleje, lecz rośnie. W 2022 roku było ich 101, w 2024 już 126, a w 2025 – 140, mimo że dane obejmują jedynie okres do końca listopada. Według Health Service Executive to paradoks postępu, bo im intensywniejszy monitoring, tym więcej problemów udaje się wykryć.
HSE podkreśla, że każda skarga dotycząca dolegliwości związanych jakoby z wodą, rozpatrywana jest indywidualnie, a tam, gdzie zachodzi taka potrzeba, konsumenci otrzymują konkretne zalecenia zdrowotne. Uisce Éireann studzi jednak emocje i jak zapewnia, żadna ze skarg nie doprowadziła do potwierdzonego przypadku choroby wywołanej wodą pitną. Według dostawcy ponad 99 procent irlandzkich zasobów wody spełnia obowiązujące normy, a kraj objęty jest rozległym systemem monitorowania jakości.
Problem w tym, że jakość wody to nie tylko chemia i normy, ale też codzienne doświadczenia, a to bywa frustrujące. Dane pokazują gwałtowny wzrost liczby przerw w dostawie: z 570 incydentów w 2022 roku do 769 w 2024 i 796 do końca listopada 2025. Woda w Irlandii może i jest bezpieczna, ale bywa nieobecna, co wielokrotnie mogliśmy obserwować, szczególnie poza miastami.
Jest jednak i jasna strona tej historii. Liczba nakazów gotowania wody, które jeszcze niedawno były niemal irlandzką codziennością, istotnie spadła. Po rekordowych 107 w 2023 roku było ich 51 w 2024 i 50 w 2025 (do końca listopada). Co więcej, większość nakazów z 2023 roku obowiązywała krócej niż 30 dni. Uisce Éireann podkreśla, że priorytetem zawsze jest ochrona zdrowia publicznego, a decyzje o gotowaniu wody zapadają wyłącznie po konsultacji z HSE.
Postęp nie rozkłada się jednak równo i np. hrabstwie Cork problemy wracają jak refren starej ballady i tylko w tym roku odnotowano tam 84 przerwy w dostawie, a 41 skarg dotyczących chorób związanych z wodą. W Dublinie mieszkańcy Dublin South zgłosili 58 przerw i 13 skarg na smak lub zapach wody, a w Dún Laoghaire–Rathdown pojawiły się 32 zgłoszenia dotyczące chorób oraz liczne skargi na przebarwioną wodę. Są też miejsca, gdzie kłopoty ciągną się latami, jak w hrabstwie Clare, gdzie ilość skarg na przebarwienia w 2025 roku niemal zrównała się z tą z roku poprzedniego.
Uisce Éireann zapewnia, że każde potencjalne przekroczenie norm jest zgłaszane do HSE, a najnowsze dane CRU pokazują, że 98 procent skarg rozpatrywanych jest w wyznaczonym terminie. Klienci mogą też liczyć na 30 euro odszkodowania, jeśli firma nie wywiąże się ze standardów obsługi. To drobna pociecha, gdy z kranu leci coś, co bardziej przypomina herbatę bez torebki niż wodę.
*
Irlandzka woda nie jest już tą samą wodą co dekadę temu, jest bezpieczniejsza, lepiej monitorowana, rzadziej wymaga gotowania. Jednak ideał wciąż pozostaje w sferze marzeń, czyli gdzieś między raportem a kuchennym zlewem. Postęp jest faktem, a spokój ducha? Jeszcze nie do końca.
Bogdan Feręc
Źr. Breaking News
Photo by Sugarman Joe on Unsplash


