Iluzja taniego chleba. Dlaczego odgórna regulacja cen to prosta droga do zapaści gospodarki? – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Iluzja taniego chleba. Dlaczego odgórna regulacja cen to prosta droga do zapaści gospodarki?

Populistyczne recepty na walkę z inflacją rzadko wytrzymują zderzenie z brutalną rynkową rzeczywistością. Propozycja partii Sinn Féin, a dotycząca wprowadzenia ustawowych pułapów cenowych na podstawowe produkty spożywcze, w takie jak chleb, mleko czy jaja – to klasyczny przykład polityki pisanej pod publiczkę, która w praktyce przynosi opłakane skutki.

Zapowiedź posła Pearse’a Doherty’ego o powołaniu specjalnej Komisji ds. Limitów Cen Artykułów Spożywczych, mającej decydować o maksymalnych stawkach za żywność, to niebezpieczny krok w stronę gospodarki centralnie sterowanej. Ekonomia nie znosi jednak dekretów, a próba sztucznego zaniżania cen uderzy z potężną siłą w tych, którzy to społeczeństwo karmią, czyli w rolników oraz lokalnych wytwórców

Przedsiębiorcy branży handlowej, tacy jak Alex Cleland, właściciel sieci supermarketów Cleland, obalają wprost tę narrację, jakoby wysokie ceny były efektem spekulacji czy chciwości detalistów. Rosnące koszty wcale nie zwiększają marż sklepów, bo jest wręcz przeciwnie, ograniczają dochód rozporządzalny konsumentów, co drastycznie zmniejsza ich siłę nabywczą i uderza w obroty z handlu.

Sprzedawcy detaliczni nie podnoszą cen z własnej woli, lecz są do tego zmuszani przez czynniki zewnętrzne. Próba odgórnego narzucenia limitów na podstawowe produkty nie sprawi, że koszty ich wytworzenia magicznie znikną. Straty zostaną brutalnie przerzucone na najsłabsze ogniwo łańcucha dostaw, więc irlandzkich rolników, którzy już teraz funkcjonują na granicy opłacalności. Bez rządowych dopłat pokrywających te straty, sztuczne limity cenowe doprowadzą do ruiny krajową produkcję rolną.

Głównym architektem drożyzny nie są konflikty geopolityczne na Ukrainie czy Bliskim Wschodzie, lecz wewnętrzna polityka fiskalna państwa. Zwalanie winy na czynniki zewnętrzne to wygodna wymówka dla rządu, który przymyka oko na marnotrawstwo miliardów euro w sektorze publicznym i administracji. Prawdziwym źródłem drożyzny są gigantyczne koszty podatkowe, podnoszenie kosztów zatrudnienia oraz te, które windowane są parapodatkami, cenami energii, które rząd bezwzględnie narzuca sektorowi prywatnemu.

A sprzedawcy? Oni zmuszeni są te obciążenia wkalkulować w ceny towarów, aby ich biznesy w ogóle przetrwały.

Wprowadzenie sztywnych pułapów cenowych doprowadzi w krótkim czasie do fali bankructw małych, niezależnych sprzedawców detalicznych, którzy nie posiadają poduszki finansowej wielkich, międzynarodowych korporacji. Zamiast socjalistycznych prób regulacji rynku, rząd musi w końcu wdrożyć odpowiedzialną politykę budżetową.

Rozwiązaniem problemu wysokich cen nie jest powoływanie kolejnych urzędniczych komisji, lecz radykalne ograniczenie marnotrawstwa w sektorze publicznym oraz obniżenie podatków dla biznesu i obywateli. Tylko poprzez redukcję obciążeń fiskalnych, w tym znacznych nakładów na koszty pracy, podatki i opłaty energetycznych, można trwale obniżyć ceny na sklepowych półkach bez niszczenia rodzimego rolnictwa i handlu. Stanowczy sprzeciw wobec państwowego interwencjonizmu to dziś jedyna droga do obrony stabilności gospodarczej kraju.

*

Kolejny raz przychodzi mi przywołać dawne czasy naszej ojczyny, więc akurat z argumentacją o bezsensie cen regulowanych w handlu zgadzam się w całej rozciągłości. Taki model zastosowała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, czyli w niegdysiejszej Polsce jedyna słuszna władza. Wówczas doprowadziło to do hiperinflacji, a Skarb Państwa umarł, jak i deficytowe stały się wszystkie przedsiębiorstwa. Najbardziej widoczne było to w schyłkowym okresie rządów Edwarda Gierka, kiedy zaczęto spłacać zaciągnięte na Zachodzie kredyty rozwojowe, ale kraju nie było stać na oddawanie pożyczonych pieniędzy. Dlaczego? Bo to państwo wówczas ustalało ceny wszystkiego, a te nie odzwierciedlały prawdziwych kosztów, jakie ponoszone były na produkcję i pracę.

Dlatego, skoro już kiedyś powiedziałem, że Sinn Féin ma populistyczne zapędy, a i komunizuje z każdym rokiem coraz bardziej, nie będę jeszcze zmieniał swojej opinii, choćby politycy kolejny raz uznali, że mylę się w ocenach. Drogie Sinn Féin, Wy może tego nie wiecie, ale dla mnie jest to powtórka z historii.

Bogdan Feręc

Źr. News Talk

Photo by Gorrin Bel on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Bosak: Polska staje
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.