Giganci emisji. Centra danych zmieniają klimatyczną mapę Irlandii
Debata o emisjach w Irlandii przez lata koncentrowała się na rolnictwie, transporcie i energetyce. Tymczasem nowe ustalenia pokazują, że na drugim planie wyrósł sektor, który jeszcze niedawno był traktowany jako neutralny technologicznie. Chodzi o centra danych, infrastrukturę cyfrową, która staje się jednym z najbardziej wymagających energetycznie elementów gospodarki.
Śledztwo przeprowadzone przez The Journal Investigates wykazało, że same generatory zapasowe i awaryjne w tych obiektach wyemitowały w ciągu ostatnich pięciu lat ponad 135 tysięcy ton dwutlenku węgla. To poziom odpowiadający rocznym emisjom dziesiątek tysięcy samochodów. Źródłem problemu nie jest codzienne funkcjonowanie centrów danych jako takich, lecz systemy zabezpieczające – instalacje, które mają działać w sytuacjach kryzysowych, a w praktyce stają się stałym elementem infrastruktury energetycznej.
Skala zjawiska rośnie wraz z rozwojem sektora. W Irlandii działa obecnie około 89 centrów danych, z czego zdecydowana większość skupiona jest w regionie Dublina. Każdy z największych obiektów zużywa ilość energii porównywalną z zapotrzebowaniem całych miast, takich jak Kilkenny. Według danych ekspertów z University College Cork instalacje o mocy przekraczającej 20 megawatów funkcjonują już na poziomie dużych ośrodków miejskich pod względem zużycia energii.
To nie jest margines systemu, lecz jego rosnące centrum i zgodnie z danymi Environmental Protection Agency operatorzy centrów danych posiadają dziesiątki pozwoleń na emisję gazów cieplarnianych, a w użyciu znajduje się ponad 800 generatorów zapasowych, najczęściej zasilanych olejem napędowym. Łączne emisje z tego sektora od 2005 roku przekroczyły 180 tysięcy ton CO2, z czego zdecydowana większość została wygenerowana po 2017 roku, czyli w okresie gwałtownej ekspansji branży.
Na tle całkowitych emisji kraju liczby te mogą wydawać się ograniczone. Irlandia emituje rocznie ponad 55 milionów ton CO2. Jednak w polityce klimatycznej znaczenie ma kierunek zmian. Jeżeli jeden sektor rozwija się szybciej niż zdolność systemu do jego zasilania, zaczyna generować napięcia, których nie da się zignorować. Szczególnie widoczne jest to w konkretnych przypadkach. Kampus centrów danych należący do EdgeConneX w Lucan pod Dublinem odpowiada za największe emisje z generatorów zapasowych w kraju. Od momentu uruchomienia w 2017 roku wyemitowano tam blisko 130 tysięcy ton CO2. To pojedyncza lokalizacja, która w praktyce ilustruje skalę problemu.
Znaczącą część rynku kontrolują globalne koncerny technologiczne, takie jak Amazon, Microsoft, Google i Meta. Ich centra danych w Irlandii wygenerowały łącznie około 30 tysięcy ton CO2 z samych generatorów zapasowych, przy czym największy udział przypadł na instalacje Amazona. Firmy podkreślają, że równoważą swoje zużycie energii poprzez inwestycje w odnawialne źródła, jednak eksperci zwracają uwagę, że takie podejście nie oznacza stałego korzystania z czystej energii, lecz rozliczenie roczne oparte na bilansie.
Problem nie ogranicza się do obecnych emisji. Jeszcze większe znaczenie mają plany rozwoju. Zapotrzebowanie na energię elektryczną zgłaszane przez centra danych w ramach wniosków licencyjnych przekracza 10 tysięcy gigawatogodzin rocznie, a w przypadku realizacji wszystkich projektów może wzrosnąć do ponad 16 tysięcy. Oznaczałoby to zużycie przekraczające połowę całkowitego zapotrzebowania Irlandii na energię elektryczną.
System nie jest na to przygotowany. Operator sieci EirGrid już w 2022 roku wprowadził ograniczenia dotyczące nowych przyłączeń, wskazując na niewystarczającą przepustowość infrastruktury. W odpowiedzi część inwestorów zaczęła szukać alternatyw. Coraz częściej pojawiają się projekty zakładające wykorzystanie gazu ziemnego jako źródła zasilania, przynajmniej w początkowej fazie działalności. To rozwiązanie również budzi poważne wątpliwości i eksperci podkreślają, że energia z gazu oznacza wyższe emisje niż prąd z sieci, a jednocześnie tworzy długoterminową zależność od paliw kopalnych. Co więcej, część tych emisji nie jest w pełni uwzględniana w krajowych prognozach klimatycznych, co utrudnia realną ocenę sytuacji.
W tle pozostaje jeden kluczowy czynnik, czyli rozwój sztucznej inteligencji. Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową oznacza konieczność budowy kolejnych centrów danych. Rząd otwarcie zakłada, że większość firm w kraju będzie korzystać z technologii AI w ciągu najbliższych lat. To cel gospodarczy, który automatycznie przekłada się na wzrost zużycia energii.
W efekcie Irlandia stoi przed wyborem, który nie jest już teoretyczny. Centra danych przestały być jedynie cyfrowym zapleczem gospodarki. Stały się jednym z jej głównych konsumentów energii i rosnącym źródłem emisji. Pytanie nie brzmi już, czy sektor będzie się rozwijał, lecz czy państwo jest w stanie nadążyć za jego konsekwencjami.
Bogdan Feręc
Źr. PA Media
Photo by Joshua Sortino on Unsplash
