Europa schłodzi planetę? Twarde liczby kontra polityczne opowieści – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Europa schłodzi planetę? Twarde liczby kontra polityczne opowieści

Świat klimatu nie działa jak kaloryfer w bloku z wielkiej płyty i nie wystarczy przekręcić kurka w jednym mieszkaniu, a następnie liczyć, że temperatura spadnie w całym mieście. W tej sprawie liczby bywają brutalnie szczere, a polityczne slogany… mniej, żeby nie powiedzieć, że idzie to w stronę absurdu.

Czy świat ochłodził się realnie, odkąd walczymy z globalnym ociepleniem?

Jeśli ktoś szuka momentu, w którym ludzkość nacisnęła hamulec i temperatura globalna zaczęła spadać – takiego momentu w danych nie ma. Są okresy wolniejszego wzrostu, są lokalne wahania, ale trend globalny pozostaje wzrostowy, co nawiasem mówiąc, jest zjawiskiem całkiem naturalnym, bo jesteśmy przed szczytem ocieplenia i to globalnego. Tak dla przypomnienia, mała epoka lodowcowa skończyła się w XVIII wieku, a wówczas weszliśmy w erę wzrostu temperatur. Ile taki okres może potrwać? Trudno powiedzieć, bo może to być nawet kilkaset lat, a i nikt nie jest tego w stanie obliczyć, ani określić z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem.

Koncentracja gazów cieplarnianych wciąż rośnie, osiągając rekordowe poziomy, co wg polityków i działających na ich zlecenie naukowców oznacza „zaklepane” ocieplenie na kolejne lata. Prawdą jest, że dwutlenek węgla ma ogromną bezwładność systemową, więc może pozostawać w atmosferze od dziesiątek do setek lat, zanim osiągnie nową równowagę.

Innymi słowy, nasza planeta to taki trochę ogromny statek, na którym Europa może skręcać sterem, ale reakcja oceanów i atmosfery jest niezauważalna i taką pozostanie. Teraz dla odmiany sceptycznie, ale uczciwie, bo działania klimatyczne oprócz podniesienia rachunków może i spowolniły wzrost emisji gazów cieplarnianych w tej części świata, ale nie odwróciły trendu wzrostu temperatur globalnych i nigdy tego nie zrobią. Żeby wszystko było jednak od początku do końca jasne, nie jest to ocena moralna, a zwykła fizyka systemów o wielkiej bezwładności.

Ile w globalnych emisjach waży Europa?

Unia Europejska odpowiada dziś za około 6–8% globalnych emisji gazów cieplarnianych (zależnie od metodologii i roku), więc w skali całej kuli ziemskiej nie znaczy to wiele, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że wcale. Jeszcze ciekawsze jest natomiast tempo zmian, bo Unia Europejska od lat redukuje emisje, podczas gdy globalne nadal rosną, głównie przez rozwój gospodarek Azji i części Globalnego Południa.

Tu ciekawostka, bo na całym świecie nie znajdzie się nawet jednego człowieka, ba nawet naukowca, który przedstawiłby realne wyniki badań, w jakim stopniu te wszystkie działania klimatyczne podejmowane w Europie, wpłynęły na poprawę jakości atmosfery na Starym Kontynencie, a i gdzie indziej. To z kolei prowadzi nas do niewygodnego wniosku, że Europa jest dziś raczej wyłącznie laboratorium transformacji, a nie głównym źródłem problemu.

Można się tu jednak zastanowić, czy i jakie ma to znaczenie dla ludzkości, czy jest w ogóle realne zmniejszenie zanieczyszczenia i tym samym obniżą się globalne temperatury? W mojej ocenie nie, bo Europa idzie w całkiem innym kierunku, czyli politycznym, więc pod płaszczykiem walki ze zmianami klimatycznymi wprowadza ograniczenia dla jej mieszkańców, więc po prostu bierze ich pod pełną kontrolę. Co na to wskazuje? Przynajmniej cztery ważne kwestie, a do tych zaliczyć należy standardy technologiczne, regulacje rynkowe, presję handlową i demonstrację modelu gospodarki niskoemisyjnej. Na samym końcu pozostaje w tych hasłach tylko jedno, o czym w ogóle się ludziom nie wspomina, bo Europa nie uratuje klimatu sama, ponieważ musiałaby zmienić reguły w sposób globalny, a i tak nic by to nie zmieniło.

Dlaczego Europa nie może zatrzymać zmian klimatu samodzielnie

Atmosfera nie zna granic, nawet tych państwowych, bo nawet uczeń szkoły podstawowej wie, a przepraszam, żyjemy w XXI wieku, więc pewności mieć nie mogę, że gazy mieszają się globalnie. CO₂ po emisji krąży więc w systemie ocean–atmosfera–biosfera przez dziesiątki lub setki lat, choć z czasem łączy się z innymi gazami, że tak uproszczę ten proces i zaczyna wnikać w warstwy gleby. Oczywiście dwutlenek węgla jest ważnym budulcem roślin, a to dlatego właśnie wycinana jest Puszcza Amazońska, nazywana płucami świata. Ergo – zamiast stawiać wiatraki, zacznijmy masowo sadzić drzewa, co bardziej przysłuży się klimatowi niż te wszystkie ograniczenia w produkcji prądu i ciepła.  

Reasumując ten wątek, jeżeli jedno państwo ograniczy emisje gazów, nawet niech będzie, że cieplarnianych, a inne te zwiększają, efekt klimatyczny jest taki, jak powiedział Siara, że „wszystko w p…”. To trochę jak dolewanie wody do wspólnej wanny, z której korzysta kilka osób jednocześnie i oczekiwanie, że woda będzie czysta.

„Narodowy wiatr” – polityka kontra fizyka

To pójdźmy jeszcze w ekstremum, ale nie wiem jakiego, bo słów o głupocie polityków powiedziałem już wiele, a jakbym do ściany gadał i wciąż mamy nowych geniuszy absurdu, choć w unijnej nowomowie użyję onych geniuszek. Słynny cytat o „narodowym wietrze” pierwszy raz padł z ust Anny Moskwy, na szczęście byłej już minister klimatu i środowiska w Polsce. Sens polityczny był prosty, bo miał stać się podkreśleniem suwerenności energetycznej, ale Pani minister nie poszło. Ja nie wiem, może akurat miała cięższy dzień, może ktoś jej tam czegoś nie dopisał, nie wyjaśnił, a może po prostu tak uważa, ale problem polega na tym, że molekuły powietrza niegdyś, jak i dzisiaj, nie mają paszportów. Pani minister próbowała jednak udowodnić, że jest inaczej, więc powstała owa niezręczność językowa.

Atmosfera miesza się przecież globalnie, co dzieje się dzięki tzw. planetarnej cyrkulacji gazów. Emisje z jednego regionu wpływają więc na skład powietrza w innych miejscach na kuli ziemskiej, choćby premier albo nawet jakiś prezydent powiedział inaczej. I żeby nie było, że jestem przeciwnikiem „zmian klimatycznych”, oczywiście posłużyłem się tokiem rozumowania politycznego, bo to nie ideologia, a zwyczajny, fizyczny transport masy i energii w zawiesinie zwanej powietrzem.

Następnie tym tropem, czyli wiatrów narodowych poszła wiceminister klimatu Urszula Zielińska, która na dodatek nie chce oddychać rosyjskim powietrzem i z tegoż prądu dla Polaków robić. I dobrze, bo patriotka się znaczy. Tak na marginesie, te Urszule jakoś mnie prześladują, bo z Warszawy Zielińska, a z Brukseli Von der Leyen, ale cóż, muszę z tym żyć.

Sceptyczny realizm, co naprawdę wynika z danych

Jeśli zdjąć ideologiczne okulary, prawda stanie się niewygodna dla klimatycznych aktywistów, bo niezależnie od tego, czego by nie powiedzieli, Europa sama nie zatrzyma zmian klimatu, a i w komitywie z całym światem tego nie zrobi. Dlaczego? Bo nie mają wpływu na prądy powietrzne, słońce, zjawiska naturalne i plany naszej planety, która od zarania dziejów raz się schładzała, a raz temperatura na niej rosła. To akurat zostało udowodnione naukowo, głównie przez odwierty prowadzone w rejonach polarnych.

Prawda niewygodna dla sceptyków klimatycznych mówi, że brak globalnych działań oznacza dalszy wzrost temperatur, bo fizyka atmosfery nie negocjuje, ale nie można tego uznać za prawdę, a tylko dlatego, że do tej pory zanieczyszczenie powietrza w europejskich miastach nie zmieniło się na jotę, choć zakazali palić w piecach, wprowadzili samochody na prąd, a i ów produkują z wiatru i słońca.

Najuczciwszy wniosek

Europa, redukując emisje, zmniejsza jakoby swój wkład w problem, bo rozwija technologie przyszłości i buduje domniemaną presję gospodarczą na resztę świata, ale sama nie jest w stanie zatrzymać trendu, tak jak jeden pasażer nie zawróci tankowca. Nasza planeta to układ sprzężeń zwrotnych, nie zaś telewizyjna debata, w której największa nawet wypowiedziana bzdura, stać się ma prawdą objawioną. Tak nie było, nie będzie, jak i człowiek, uważany za największego truciciela atmosfery, jeszcze długo takim się nie stanie. Warto to właśnie zrozumieć i nie poddawać się krzykowi, że „planeta płonie”.

Bogdan Feręc

Photo by Artur Solarz on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Cena zarządzania pa
„Narracja jest dla
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.