Epoka imitacji. Jak sztuczna inteligencja uczy nas żyć w świecie pozorów – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Epoka imitacji. Jak sztuczna inteligencja uczy nas żyć w świecie pozorów

Jak wiele rzeczy wokół nas stało się nieprawdziwych i sztucznych, widać już na pierwszy rzut oka. Sztuczność wkracza dziś w niemal każdy obszar życia i coraz częściej zastępuje to, co naturalne, prawdziwe i autentyczne. Co więcej, ten proces przestaje budzić zdziwienie, bo został wpisany w definicję nowoczesności. To, co jeszcze niedawno uznalibyśmy za nienaturalne, dziś traktujemy jako znak postępu, czyli żyjemy w świecie, w którym sztuczność stała się normą.

Mamy więc sztuczne, nazywane modyfikowanym mleko dla niemowląt, mamy sztuczne kwiaty, często do złudzenia przypominające naturalne, mamy sztuczne wędliny i piersi, których skład coraz bardziej przypomina eksperyment laboratoryjny, i wreszcie mamy sztuczną inteligencję, narzędzie, które nie tylko wspiera ludzkie myślenie, ale coraz śmielej zaczyna je zastępować. To właśnie sztuczna inteligencja jest dziś jednym z najciekawszych, ale i najbardziej niepokojących symboli współczesności. Z jednej strony to narzędzie imponujące, niezwykle użyteczne, zdolne usprawniać pracę, przyspieszać analizę danych, wspierać procesy technologiczne i pomagać w zadaniach, które dla człowieka bywają czasochłonne. Odpowiednio wykorzystana może stać się więc doskonałym wsparciem w wielu dziedzinach życia i nie ma sensu tego negować.

Problem pojawia się wtedy, gdy narzędzie zaczyna wykraczać poza funkcję wsparcia oraz przejmuje obszary, które dotąd były domeną człowieka. Jeszcze niedawno mówiono, że sztuczna inteligencja doprowadzi do utraty wielu miejsc pracy. Ostrzegano przed automatyzacją, zastępowaniem ludzi algorytmami, redukcją zawodów opartych na powtarzalnych czynnościach. Dziś widać, że ten proces postępuje szybciej, niż przewidywano.

Nie chodzi już wyłącznie o przemysł, analitykę czy obsługę klienta. Sztuczna inteligencja weszła w przestrzeń twórczości, obrazu, dźwięku i przekazu wizualnego. To oznacza, że zaczyna ingerować w sfery, które wydawały się zarezerwowane dla ludzkiej kreatywności, a widać to szczególnie wyraźnie w mediach społecznościowych.

Jako użytkownik TikToka, którego używam głównie rozrywkowo, coraz częściej obserwuję, że materiały generowane przez sztuczną inteligencję stają się codziennością, ergo, nie są już technologiczną ciekawostką ani eksperymentem. Są masowo produkowaną treścią, która zaczyna dominować nad materiałem autentycznym i to zjawisko rośnie bardzo szybko. Jeszcze niedawno filmy tworzone przez AI można było łatwo rozpoznać. Charakteryzowały się nienaturalnym ruchem, niedoskonałościami animacji, sztucznością postaci. Dziś ten etap mamy już w dużej mierze za sobą, bo obrazy generowane przez algorytmy są coraz wyższej jakości. Postacie poruszają się płynnie, mówią jak ludzie, zachowują się jak ludzie, ich mimika coraz bardziej przypomina ludzką ekspresję. Granica między tym, co stworzone przez człowieka, a tym, co wygenerowane przez maszynę, zaczyna się zacierać.

To właśnie w tym miejscu pojawia się zasadniczy problem, a nie chodzi wyłącznie o technologiczną doskonałość, lecz o to, że odbiorca coraz trudniej odróżnia rzeczywistość od imitacji. Można to skwitować zdaniem, że kiedy granica pomiędzy autentycznością a symulacją staje się niewidoczna, zmienia się sposób, w jaki odbieramy świat.

Zaczynamy funkcjonować w rzeczywistości pozorów, choć jest jednak jeszcze element, który pozwala dostrzec sztuczność tych obrazów. To tekstura. Bezsprzecznie algorytmy potrafią dziś bardzo sprawnie odwzorowywać ruch, mowę i mimikę, jednak nadal mają problem z oddaniem naturalnej niedoskonałości świata. Wszystkie filmy generowane przez AI mają wspólną cechę, są zbyt wygładzone, zbyt idealne, zbyt symetryczne, a przecież prawdziwy świat taki nie jest.

Ludzka skóra ma swoją porowatość i nierówności, zwierzęta nie mają idealnie ułożonej sierści, drewno ma strukturę, ściany niedoskonałości, a liście i trawa nie są jednolite kolorystycznie. Natura nie jest idealna wizualnie i właśnie ta niedoskonałość jest jednym z podstawowych znaków autentyczności. Sztuczna inteligencja bardzo często tę autentyczność wygładza. Tworzy obrazy estetycznie atrakcyjne, ale pozbawione naturalnego chaosu. Efekt końcowy bywa imponujący, lecz jednocześnie naturalny do bólu. To świat zbyt gładki, zbyt uporządkowany, zbyt idealny, by był prawdziwy.

Na razie te szczegóły można jeszcze wychwycić. Nawet wtedy, gdy twórca materiału zadbał o wysoką jakość generowania, pozostają elementy zdradzające ingerencję algorytmu. Problem jednak jest w tym, że z miesiąca na miesiąc tych śladów jest coraz mniej. To oznacza, że wkrótce możemy wejść w etap, w którym przeciętny odbiorca nie będzie w stanie rozpoznać, czy ogląda rzeczywisty materiał, czy cyfrowo wygenerowaną symulację. Wtedy problem przestanie być technologiczny, a stanie się społeczny. Dlaczego? Społeczeństwo, które nie potrafi odróżnić rzeczywistości od imitacji, staje się podatne na manipulację, natomiast obraz jest dziś jednym z najważniejszych nośników informacji. Jeżeli obraz można tworzyć bez udziału rzeczywistości, można również tworzyć fałszywe narracje, emocje i reakcje społeczne. Zaznaczę, że to nie jest zagrożenie odległe, bo to proces, który już trwa.

Dlatego szczególnie interesujące są rozwiązania prawne wprowadzane w państwach, które traktują ten problem poważnie. Przykładem są Chiny, gdzie materiały generowane przez sztuczną inteligencję muszą być wyraźnie oznaczane. Odbiorca ma wiedzieć, że nie ogląda materiału stworzonego przez człowieka, lecz wygenerowaną, syntetyczną treść. To rozwiązanie proste, ale niezwykle istotne, gdyż nie ogranicza rozwoju technologii, lecz wprowadza przejrzystość. Nie zakazuje korzystania z AI, ale nakazuje uczciwość wobec odbiorcy, więc mamy bardzo ważną różnicę.

Takie zasady obowiązują tam również w innych obszarach życia gospodarczego. Producenci żywności mają obowiązek przedstawiać produkty w sposób zgodny z rzeczywistością, więc lustracje na opakowaniach mają odzwierciedlać zawartość. Nie wolno stosować wizualnych manipulacji, które wprowadzają konsumenta w błąd. To z kolei przykład praktycznej ochrony odbiorcy przed fałszem wizualnym.

W wielu krajach azjatyckich podobne rozwiązania stają się standardem. Uznano, że nowoczesność nie może oznaczać przyzwolenia na wizualne oszustwo, więc na tym tle Europa wypada zaskakująco słabo. Unia Europejska, tak często przedstawiająca się jako lider regulacji i ochrony konsumenta, nie potrafi skutecznie uporządkować tej właśnie przestrzeni. Formalnie przepisy istnieją, ale ich egzekwowanie pozostaje niewystarczające. W praktyce oznacza to tyle, że odbiorca pozostaje sam wobec coraz doskonalszych narzędzi imitacji. Tym samym ujawnia się nam szerszy problem współczesnej Europy, skłonność do regulowania spraw drugorzędnych przy jednoczesnym zaniedbywaniu kwestii fundamentalnych.

W świecie, w którym sztuczna inteligencja zaczyna kształtować sposób postrzegania rzeczywistości, najważniejszym zadaniem powinno być zapewnienie przejrzystości przekazu. Tymczasem mechanizmy kontroli pozostają słabe, a odpowiedzialność za odróżnianie prawdy od fałszu przerzuca się na odbiorcę. Takie podejście jest niestety niebezpieczne, bo jeżeli technologia będzie rozwijać się szybciej niż standardy odpowiedzialności, sztuczność przestanie być dodatkiem do rzeczywistości, a stanie się jej formą dominującą. Wtedy nie będziemy już pytać, czy coś jest prawdziwe, lecz czy wygląda wystarczająco wiarygodnie, co oznacza zasadniczą zmianę cywilizacyjną.

Największym zagrożeniem związanym ze sztuczną inteligencją nie jest więc, że zastąpi człowieka w pracy. Największym zagrożeniem jest to, że nauczy społeczeństwa akceptować imitację jako równoważną prawdzie. Jeżeli do tego dojdzie, utracimy coś znacznie ważniejszego niż część zawodów czy kompetencji. Utracimy zdolność rozróżniania między autentycznością a symulacją i właśnie dlatego problem sztucznej inteligencji nie jest dziś wyłącznie problemem technologicznym. Stał się problemem społecznym, kulturowym i cywilizacyjnym, bo kiedy sztuczność staje się normą, prawda zaczyna być wyjątkiem.

Bogdan Feręc

Photo by Juan Rojas on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Czy system ciągłeg
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.