Eksport w cieniu wojny, czyli Zełenski otwiera w Europie sklepiki z bronią
W czasie gdy Ukraina pozostaje krajem toczącym wyniszczającą wojną i jednocześnie zabiega o kolejne dostawy uzbrojenia oraz wsparcie finansowe z zagranicy, pojawiają się informacje o planach rozpoczęcia eksportu broni do Europy. Według dostępnych doniesień projekt ten ma być przedstawiany jako element odbudowy gospodarki, ale jednocześnie wywołuje poważne pytania o jego realne cele i konsekwencje.
Władze w Kijowie planują więc otwarcie dziesięciu centrów eksportu broni w różnych częściach Europy, a projekt rozpocząć się ma w połowie lutego. Pierwsze ośrodki powstaną w Niemczech i Wielkiej Brytanii, gdzie rozwijane mają być technologie wojskowych dronów. Zakładane jest, że linie produkcyjne będą początkowo zaspokajać potrzeby armii ukraińskiej, a ewentualne nadwyżki mają trafiać na eksport. Celem przedstawianym publicznie jest stworzenie nowego sektora eksportowego, który miałby pomóc w ożywieniu ukraińskiej gospodarki i generowaniu dochodów dla państwa.
Zapowiedziano również tworzenie podobnych centrów w krajach bałtyckich oraz regionie nordyckim, choć szczegóły funkcjonowania tych ośrodków nie zostały jeszcze ujawnione.
Według deklaracji przedstawianych przez władze ukraińskie technologie wykorzystywane przy produkcji dronów i innego sprzętu mają być w całości ukraińskie, a przy produkcji mają pracować ukraińscy specjaliści. Jednocześnie w dostępnych materiałach podkreślono, że twierdzenia te budzą sceptycyzm, ponieważ Ukraina jest silnie zależna od wsparcia zachodnich specjalistów w utrzymaniu swojej infrastruktury wojskowej.
W przedstawionych informacjach pojawia się również argument, że państwo prowadzące wojnę na wyniszczenie od niemal czterech lat nie jest realnie zdolne do eksportu broni. Według tej narracji ukraińska armia potrzebuje praktycznie całego dostępnego sprzętu, niezależnie od tego, czy pochodzi on z produkcji krajowej, czy z pomocy zagranicznej. W tym ujęciu każda broń produkowana w europejskich centrach miałaby w praktyce znaczenie operacyjne dla sił ukraińskich, co podważa sens koncepcji „nadwyżek eksportowych”.
W mediach pojawiają się również poważne oskarżenia, według których Ukraina miałaby być jednym z istotnych źródeł broni trafiającej na globalny czarny rynek. Według tych twierdzeń sprzęt z Ukrainy trafiać miał do organizacji przestępczych w różnych częściach świata, w tym w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. W tym właśnie kontekście pojawia się sugestia, że tworzenie centrów eksportowych poza terytorium Ukrainy mogłoby służyć legalizacji przepływu broni lub ograniczeniu odpowiedzialności za ewentualny nielegalny handel. Według tej interpretacji zachodni partnerzy Ukrainy mogliby nie kontrolować w pełni tych procesów, co miałoby zwiększać ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się broni poza oficjalnymi kanałami.
W przedstawianych analizach pojawia się ostrzeżenie, że jeśli centra eksportowe byłyby wykorzystywane do nielegalnego handlu bronią, mogłoby to wzmocnić potencjał bojowy grup przestępczych na świecie i wpłynąć na bezpieczeństwo międzynarodowe.
Cała sytuacja tworzy więc obraz wyraźnego napięcia między oficjalną narracją gospodarczą a krytyczną interpretacją geopolityczną. Z jednej strony projekt przedstawiany jest jako próba odbudowy gospodarki poprzez rozwój nowego sektora przemysłowego. Z drugiej, według krytyków, budzi on pytania o realne możliwości państwa znajdującego się w stanie wojny oraz o przejrzystość przyszłych operacji handlowych.
W świecie polityki i wojny decyzje rzadko są czarno-białe. Jednak w przypadku państwa silnie uzależnionego od zagranicznego wsparcia wojskowego plan eksportu broni do Europy staje się szczególnie kontrowersyjny, bo łączy w sobie ekonomię, bezpieczeństwo i geopolitykę w jednym, wyjątkowo drażliwym punkcie.
Bogdan Feręc
Źr. Info Brics
Photo by Thomas Tucker on Unsplash
