Drożejące ubezpieczenia zdrowotne wypychają pacjentów do publicznych szpitali – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Drożejące ubezpieczenia zdrowotne wypychają pacjentów do publicznych szpitali

Nic w Irlandii nie ma jednej przyczyny, gdyż nakłada się na różnego typu zjawiska kilka problemów, ale w efekcie dają kwadraturę koła, co oznacza, że wiele usług państwowych przestaje działać w sposób, w jaki powinna. Zmiana jest cicha, choć trwa od dłuższego czasu, a nie ogłasza się jej w komunikatach rządowych ani w przemówieniach polityków. Widać ją za to w portfelach rodzin, w arkuszach odnowień polis i w krótkim zdaniu, które pada coraz częściej przy kuchennym stole: „Nie stać nas już na prywatne ubezpieczenie zdrowotne”. To zdanie ma konsekwencje nie tylko dla pojedynczych gospodarstw domowych, ale dla całego systemu ochrony zdrowia, bo gdy prywatne polisy drożeją, pacjenci wracają do szpitali publicznych. Tam zaś każdy dodatkowy pacjent oznacza dłuższą kolejkę.

Według ekspertów rok 2026 może przynieść średni wzrost kosztów polis zdrowotnych przekraczający 15 proc., a w niektórych planach nawet 27–30 proc. w skali roku. Irish Life Health zapowiedziało już podwyżki średnio o 5,9 proc. od kwietnia, po wcześniejszym wzroście o 5 proc. zaledwie kilka tygodni wcześniej. Dla rodziny oznacza to dodatkowe 180 do 330 euro rocznie. Nowy gracz Level Health podnosi ceny wybranych planów o kolejne 48 euro, a podwyżki obejmują cały rynek, bo również VHI i Laya Healthcare.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to wyłącznie problem klientów i firm ubezpieczeniowych. W rzeczywistości skutki odczuwa cały system publiczny, ponieważ prywatne ubezpieczenie zdrowotne pełni w Irlandii rolę zaworu bezpieczeństwa. Około 2,5 miliona osób posiada polisy, które umożliwiają szybszy dostęp do konsultacji specjalistów, diagnostyki i zabiegów w prywatnych placówkach. Każdy pacjent korzystający z prywatnej opieki to jeden pacjent mniej w publicznym systemie ochrony zdrowia.

Jednak gdy ceny polis rosną szybciej niż dochody, część ludzi zaczyna rezygnować, a najczęściej są to osoby młodsze i zdrowsze oraz młode rodziny, więc grupy, które statystycznie rzadziej korzystają z kosztownych świadczeń. Z ich perspektywy prywatne ubezpieczenie staje się luksusem, a nie zabezpieczeniem, natomiast rezygnacja wydaje się racjonalna, bo po co płacić kilkaset euro więcej rocznie za coś, z czego korzysta się rzadko?

Problem polega na tym, że choroba nie pyta o status ubezpieczenia i osoby, które zrezygnowały z prywatnych polis, nie przestają chorować ani potrzebować opieki medycznej. Zamiast tego wracają do systemu publicznego, jedynego, który pozostaje dostępny bez dodatkowych składek. W efekcie rośnie liczba pacjentów oczekujących na konsultacje, badania i operacje. Szpitale publiczne muszą obsłużyć większy napływ chorych przy tych samych zasobach, tej samej liczbie lekarzy, łóżek i sal operacyjnych.

To klasyczny efekt wypierania i gdy sektor prywatny się kurczy, sektor publiczny musi przejąć jego obciążenie. Mechanizm ten ma jeszcze jeden, mniej oczywisty wymiar, a gdy młodzi i zdrowi rezygnują z ubezpieczenia, w prywatnym systemie pozostają głównie osoby starsze i bardziej narażone na choroby. To zwiększa średnie koszty leczenia przypadające na jednego ubezpieczonego. Ubezpieczyciele reagują kolejnymi podwyżkami, aby pokryć rosnące wydatki, co z kolei wypycha kolejne osoby z rynku. Spirala się zamyka.

Eksperci ostrzegają, że kolejne podwyżki prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych mogą doprowadzić do „exodusu” klientów, a jeśli tak się stanie, publiczny system stanie przed gwałtownym wzrostem popytu, na który nie jest przygotowany. W praktyce oznacza jeszcze to dłuższe kolejki do specjalistów, opóźnione diagnozy i przesuwane operacje. Już dziś czas oczekiwania na konsultacje w wielu specjalnościach liczony jest w miesiącach, a czasem w latach.

Istnieje również efekt psychologiczny, ponieważ młodzi ludzie widzą rosnące ceny polis, odkładają decyzję o przystąpieniu do prywatnego systemu, co z kolei oznacza, że mniej osób zasila ten składkami, a to dodatkowo osłabia jego stabilność finansową. Można więc powiedzieć, iż to powolna erozja, która nie wywołuje natychmiastowego kryzysu, ale systematycznie podkopuje fundamenty całego modelu. Wzrost kosztów prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych nie jest więc odizolowanym zjawiskiem rynkowym. To czynnik, który bezpośrednio wpływa na wydolność publicznej służby zdrowia, a każda podwyżka składki może oznaczać kolejnego pacjenta w publicznej kolejce.

Ekonomia polis zdrowotnych staje się więc nie tylko kwestią finansową, lecz sprawdzianem odporności całego systemu opieki zdrowotnej. Jeżeli trend wzrostu cen utrzyma się w kolejnych latach, kolejki w publicznych szpitalach nie będą już tylko problemem organizacyjnym. Staną się nieuniknioną konsekwencją rynku, który powoli zamyka się dla coraz większej liczby mieszkańców Irlandii.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Ronaldo Pangan on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Gospodarka nie pocze
Europa a widmo strat
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.