Droga przez portfel. Ile naprawdę kosztują irlandzkie autostrady?
Irlandzkie autostrady są „szybkie”, wygodne i, co tu dużo mówić, całkiem drogie. Kierowcy w całym kraju dobrze wiedzą, że kilka przejazdów tygodniowo potrafi zostawić w portfelu wyraźny ślad. Najnowsze dane pokazują jednak skalę zjawiska, która robi wrażenie nawet na tych, którzy przy bramkach płatniczych bywają regularnie. W 2025 roku kierowcy zapłacili za korzystanie z autostrad w Irlandii niemal pół miliarda euro.
Dokładnie rzecz biorąc, punkty poboru opłat zarządzane przez Transport Infrastructure Ireland przyniosły w ubiegłym roku prawie 500 milionów euro przychodu. To potężna suma, która pokazuje, jak wielką rolę w finansowaniu infrastruktury drogowej odgrywa dziś system opłat. Co ciekawe, znaczną część tej kwoty generuje jedna droga, czyli słynna już obwodnica Dublina. Autostrada M50 pozostaje prawdziwą finansową maszyną do zarabiania. Mimo reputacji miejsca, gdzie korki potrafią trwać niemal całą dobę, w 2025 roku wygenerowała ona aż 216,6 miliona euro wpływów z opłat drogowych. To ponad 40 procent całego przychodu z systemu poboru opłat w kraju. Innymi słowy, niemal co drugie euro zapłacone przez kierowców trafia właśnie tam.
Na kolejnych miejscach znajdują się inne ważne arterie komunikacyjne kraju, jak autostrada M1, łącząca Dublin z północą i granicą z Irlandią Północną, przyniosła w ubiegłym roku 52,4 miliona euro wpływów. Niewiele mniej wygenerowała M4 prowadząca na zachód kraju, czyli 49,45 miliona euro. Znaczące przychody przynosi również infrastruktura podziemna i tunelowa. Dublin Port Tunnel, który pozwala ominąć centrum stolicy, wygenerował w ubiegłym roku 35,4 miliona euro. Tunel w Limerick dołożył do tego niemal 31 milionów euro.
Kolejne miejsca zajmują M3 oraz odcinki M7 i M8, które przyniosły około 29 milionów euro wpływów z opłat drogowych. Dalej znajdują się N6 z przychodem 15,62 miliona euro, M8 z 24,7 miliona euro oraz N25, gdzie kierowcy zapłacili w sumie 14,6 miliona euro.
System opłat drogowych działa dziś w dużej mierze automatycznie. Około dwie trzecie wszystkich płatności odbywa się za pomocą elektronicznych systemów poboru opłat lub poprzez identyfikację tablic rejestracyjnych. To rozwiązanie znacząco przyspiesza ruch, ale nie eliminuje całkowicie tradycyjnych punktów poboru opłat. I właśnie tam pojawia się pewien ciekawy, niemal anegdotyczny szczegół całego systemu. W 2025 roku kierowcy zostawili w punktach poboru opłat ponad 300 tysięcy euro… w formie reszty, której po prostu nie odebrali. Pieniądze zostały w automatach lub pojemnikach na stanowiskach płatniczych po tym, jak kierowcy odjechali bez czekania na drobne.
Równocześnie system ma też swoją ciemniejszą stronę, bo w roku ubiegłym w całym kraju odnotowano około 445 tysięcy euro niezapłaconych opłat drogowych. Transport Infrastructure Ireland nie ujawnia jednak szczegółów dotyczących konkretnych dróg, gdzie problem jest największy, powołując się na kwestie bezpieczeństwa.
Jeszcze większą kwotę stanowią tak zwane złe długi. W przypadku samej autostrady M50 umorzono w ubiegłym roku aż 5,93 miliona euro należności wynikających z nieuregulowanych opłat. Za kulisami całego systemu działa jeszcze jeden mechanizm, więc partnerstwa publiczno-prywatne. W praktyce oznacza to, że wiele autostrad zostało zbudowanych dzięki współpracy państwa z prywatnymi firmami. Spółki te finansowały budowę dróg z kredytów, a przychody z opłat służą dziś głównie spłacie tych zobowiązań oraz pokrywaniu kosztów utrzymania i eksploatacji infrastruktury.
Rząd od lat wskazuje właśnie ten model jako sposób na realizację dużych inwestycji drogowych bez natychmiastowego obciążania budżetu państwa. W zamian kierowcy płacą za korzystanie z dróg przez lata, czasem dekady.
I tak powstaje ciekawy paradoks nowoczesnej infrastruktury, bo autostrady są symbolem rozwoju i mobilności. Ułatwiają handel, skracają podróże, napędzają gospodarkę, ale każda podróż ma swoją cenę, a w Irlandii licznik tej ceny bije dziś w tempie prawie pół miliarda euro rocznie. W praktyce oznacza to, że każda bramka na autostradzie jest małą kasą fiskalną współczesnej gospodarki.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE
