Długodystansowa gra o przyszłość. Premier Micheál Martin rozpoczyna dziś wizytę w Chinach
Premier Republiki Irlandii Micheál Martin rozpoczyna właśnie oficjalną wizytę w Chinach, a pierwszą na tym szczeblu od 2012 roku. To ruch spokojny, wyważony i bardzo w stylu starej, dobrej dyplomacji, czyli zamiast hucznych zapowiedzi, planowane są rozmowy, a zamiast tweedów, długie negocjacyjne stoły. Dla Irlandii ta podróż może okazać się inwestycją, której realne zyski będą widoczne nie jutro, lecz za kilka, a może kilkanaście lat.
Według informacji Chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wizyta potrwa do czwartku. W jej trakcie Martin spotka się w Pekinie z prezydentem Xi Jinpingiem, premierem Li Qiangiem oraz wysokimi rangą przedstawicielami chińskich władz. Następnie uda się do Szanghaju, więc finansowego i handlowego serca kraju, które dla zagranicznych partnerów jest bramą do chińskiego rynku.
Pekin nie ukrywa, że zależy mu na pogłębianiu relacji z poszczególnymi państwami Unii Europejskiej, a Irlandia znajduje się od dawna w zainteresowaniu chińskich władz. W oficjalnym oświadczeniu chińskiego MSZ podkreślono, że Państwo Środka chce wykorzystać wizytę jako okazję do „zwiększenia wzajemnego zaufania politycznego i rozszerzenia korzystnej dla obu stron współpracy z Irlandią”. W języku dyplomacji to sygnał czytelny, że Irlandia jest postrzegana jako stabilny partner handlowy, przewidywalny i gospodarczo atrakcyjny.
Dla wyspy to z kolei szansa nie do zlekceważenia. Chiny pozostają jednym z największych rynków świata, a irlandzka gospodarka, oparta na eksporcie, nowoczesnych technologiach, farmacji i usługach, w naturalny sposób szuka długoterminowych kanałów wzrostu. W tle są także kwestie łańcuchów dostaw, inwestycji bezpośrednich i dostępu do azjatyckich rynków, które w perspektywie dekad mogą zadecydować o konkurencyjności kraju.
Symboliczne znaczenie wizyty wzmacnia fakt, że niemal równolegle do Pekinu przybywa prezydent Korei Południowej Lee Jae Myung, który ma rozmawiać z Xi Jinpingiem o współpracy w obszarze sztucznej inteligencji i zaawansowanych technologii. To pokazuje skalę chwili, iż Azja, ale jak się wydaje również Irlandia nie czeka, aż Europa się zastanowi, bo gra toczy się teraz.
Oczywiście, nikt rozsądny nie spodziewa się natychmiastowych kontraktów ani spektakularnych ogłoszeń o miliardowych kontraktach, jakie zostały podpisane. To nie ten styl i nie ten etap. Tę wizytę można raczej zakwalifikować, jako sadzenie drzew niż zbieranie owoców, a cierpliwa polityka, jaka jest prezentowana, wydaje się może nawet staroświecka, ale w długim horyzoncie zdarzeń często najbardziej opłacalna.
Irlandia, ta niewielka wyspa na zachodnim krańcu Europy, od dawna wie, że jej siłą są relacje, handel i umiejętność rozmawiania z każdym. Dzisiejszy początek wizyty Micheála Martina w Chinach wpisuje się dokładnie w tę logikę, czyli pracujemy spokojnie, bez hałasu, z myślą o przyszłości, która liczy się w latach, a nie w nagłówkach na jeden dzień.
Bogdan Feręc
Źr. The Irish Times/Reuters
Photo by Christian Lue on Unsplash
