Cena zarządzania państwem. Spór o podwyżki dla szefów spółek państwowych i półpaństwowych
Kwestia wynagrodzeń najwyższej kadry menedżerskiej w spółkach państwowych i półpaństwowych ponownie znalazła się w centrum debaty politycznej. Dyskusja dotyczy nie tylko konkretnych kwot podwyżek, ale także fundamentalnego pytania o rolę państwa jako pracodawcy, jego zdolność do konkurowania z sektorem prywatnym oraz o społeczne poczucie sprawiedliwości w czasach rosnących kosztów życia.
Zgodnie z przedstawionymi informacjami rząd zdecydował się na znaczące podwyżki dla części dyrektorów generalnych zarządzających organizacjami półpaństwowymi. Dyrektor generalny portu w Waterford otrzymać ma podwyżkę w wysokości 30 tys. euro, co podniesie jego roczne wynagrodzenie do 150 tys. euro. Z kolei pensja dyrektora generalnego Dublin Port Company wzrośnie z 210 tys. euro do 238 tys. euro.
Nie są to przypadki odosobnione. W sektorze półpaństwowym także inni menedżerowie otrzymali znaczące podwyżki i przykładowo wynagrodzenie dyrektora generalnego Uisce Éireann wzrosło niedawno o 100 tys. euro. Komitet ds. Wynagrodzeń na Stanowiskach Kierowniczych argumentował, że wysokie wynagrodzenia na najwyższych szczeblach sektora publicznego są konieczne, aby przyciągać i utrzymywać osoby o odpowiednich kwalifikacjach i doświadczeniu.
Decyzje te spotkały się jednak z ostrą krytyką ze strony opozycji. W programie The Claire Byrne Show posłanka Sinn Féin Louise O’Reilly stwierdziła, że podwyżki są całkowicie niestosowne. Zwróciła uwagę na kontrast między wynagrodzeniami kadry kierowniczej a sytuacją osób o najniższych dochodach. Jak podkreśliła, osoby zarabiające płacę minimalną mogą liczyć na podwyżkę na poziomie nieco powyżej 4 procent, podczas gdy w przypadku niektórych dyrektorów oznacza to wzrost rzędu 33 procent i wynagrodzenia przekraczające 300 tys. euro rocznie.
Posłanka określiła decyzję jako „głuchą na ton” i przypomniała, że rząd nie jest prawnie zobowiązany do przyjmowania rekomendacji Komitetu ds. Wynagrodzeń Wysokich Stanowisk. Według niej decyzja o zatwierdzeniu podwyżek pokazuje jasno, jakie są priorytety rządu.
Zupełnie inaczej sytuację przedstawiają politycy Fine Gael. Poseł John Clendennen podkreślał, że proces ustalania wynagrodzeń opiera się na niezależnym przeglądzie i rekomendacjach opartych na danych, które następnie trafiają do ministra i rządu. Zaznaczył również, że jest świadomy presji kosztów życia, z jaką mierzą się obywatele, ale jednocześnie argumentował, że państwo musi konkurować z sektorem prywatnym. Według niego brak odpowiednio wysokich wynagrodzeń oznaczałby odpływ wykwalifikowanych menedżerów do firm prywatnych. Podkreślił też, że w wielu przypadkach dyrektorzy generalni odpowiadają za funkcjonowanie organizacji zatrudniających setki lub tysiące pracowników oraz realizujących kluczowe projekty infrastrukturalne istotne dla rozwoju gospodarki i stabilności państwa w przyszłości.
Clendennen oskarżył także Sinn Féin o działania utrudniające skuteczną rekrutację. Twierdził, że opozycja jednocześnie krytykuje poziom wynagrodzeń i domaga się lepszych wyników spółek państwowych. W odpowiedzi Louise O’Reilly zarzuciła mu desperację i stwierdziła, że rząd ignoruje głosy społeczne.
*
Debata wokół podwyżek wykracza poza same liczby. Dotyka ona szerszego problemu: jak państwo powinno równoważyć efektywność zarządzania strategicznymi spółkami z oczekiwaniami społecznymi dotyczącymi sprawiedliwości płacowej. Z jednej strony pojawia się argument konkurencyjności i konieczności przyciągania ludzi zdolnych zarządzać skomplikowanymi organizacjami oraz wielomiliardowymi projektami. Z drugiej strony obecna sytuacja gospodarcza powoduje, że wysokie podwyżki dla najlepiej zarabiających budzą sprzeciw części opinii publicznej i klasy politycznej.
W praktyce jest to jednak zjawisko normalne, ponieważ jeśli spółki z udziałem Skarbu Państwa mają działać sprawnie i się rozwijać, powinny być zarządzane przez kompetentną i skuteczną kadrę menedżerską. Taką można pozyskać lub utrzymać na stanowisku głównie poprzez odpowiednie wynagrodzenia, tak aby nie szukała pracy w innych firmach, na przykład prywatnych, które mogą zaoferować wyższe płace.
Na koniec zwrócę się do Pani posłanki Sinn Féin Louise O’Reilly, która była łaskawa porównać osoby z najniższą krajową do dyrektorów przedsiębiorstw. Z pełnym szacunkiem dla Pani, pracowników i dyrektorów, ale nie można porównywać odpowiedzialności osoby pracującej w sklepie lub w restauracji, do tej, jaką ma np. prezes portu lotniczego. Dlatego ów argument odrzucam w całości, a i oceniam go, jako bezpodstawny.
Bogdan Feręc
Źr. News Talk
Photo by René Ranisch on Unsplash
