Przed europejskim szczytem. Spór i niezadowolenie w szeregach Gardy
Kiedy uwagę europejskiej opinii publicznej przyciągają przygotowania do prestiżowych spotkań dyplomatycznych, w stolicy Irlandii narasta konflikt, który może cieniem położyć się na logistyce oraz bezpieczeństwie nadchodzących wydarzeń.
Członkowie An Gharda Síochána podjęli decyzję o przeprowadzeniu pięciodniowej akcji protestacyjnej. Jej termin zaplanowano tak, by bezpośrednio zbiegł się z kluczowymi wydarzeniami organizowanymi w ramach sprawowanej przez ten kraj prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania dotychczasowy model zarządzania kryzysowego w strukturach mundurowych oraz obnaża głęboki kryzys w relacjach między szeregowymi funkcjonariuszami a dowództwem.
Eskalacja napięcia nie powstała w próżni. Decyzja podjęta przez Centralny Komitet Wykonawczy Stowarzyszenia Przedstawicieli Gardy (GRA) jest plonem wielomiesięcznej frustracji, jaka kumulowała się wokół warunków codziennej służby.
Zgodnie z zapowiedziami, protest mający charakter rygorystycznego egzekwowania przepisów, rozpocznie się we wtorek 10 listopada i potrwa do soboty 14 listopada. Harmonogram ten nakłada się na kalendarz polityczny najwyższej rangi, bo na 12 listopada zaplanowano Europejską Konwencję Polityczną, zaś dzień później, czyli 13 listopada, odbędzie się nieformalne spotkanie szefów państw i rządów krajów członkowskich. Wybór tego przedziału czasowego nie pozostawia wątpliwości, że związkowcy dążą do uzyskania maksymalnej dźwigni negocjacyjnej w momencie, gdy oczy całej Europy będą skierowane na stolicę Zielonej Wyspy.
Głównym osią sporu pozostaje zarzut łamania podstawowych praw pracowniczych. Reprezentanci GRA wprost oskarżają komisarza policji Justina Kelly’ego oraz kadrę zarządzającą o uporczywe naruszanie postanowień umowy o czasie pracy. Jak dodają, problemy są też egzekwowaniem zapisów unijnej dyrektywy regulującej te kwestie. Z perspektywy policjantów pierwszej linii, lata intensywnych działań, ciągłych wyzwań operacyjnych oraz nadzwyczajnych mobilizacji, doprowadziły do stanu wyczerpania fizycznego i psychicznego.
Ostatnie miesiące obfitowały w wydarzenia wymagające potężnych nakładów sił: od śledztw o charakterze strategicznym, przez zabezpieczanie wizyt państwowych prezydenta USA Donalda Trumpa, aż po codzienne obowiązki w ramach unijnej prezydencji. Związkowcy podkreślają, że nadgodziny przestały być narzędziem awaryjnym, a stały się stałym elementem podtrzymującym wydolność systemu.
Zamiast jednak szukać porozumienia, kierownictwo Gardy opiera swoją narrację na próbie zdeprecjonowania skali oporu. Komisarz Justin Kelly komentując wyniki wewnętrznego sondażu przeprowadzonego przez GRA, wskazuje na kwestie reprezentatywności. Choć w ankiecie ponad 90% respondentów wyraziło pełną gotowość do udziału w akcji (przy udziale przekraczającym 4000 funkcjonariuszy), Kelly akcentuje, że grupa ta stanowi w istocie mniejszość z punktu widzenia całej instytucji. Zdaniem komisarza, spośród 18,5 tysiąca pracowników, w tym 14,8 tysiąca zaprzysiężonych policjantów, głosy poparcia dla protestu reprezentują zaledwie około jednej czwartej całości stanu osobowego. Jednocześnie szef policji zapowiada rychłe redukcje limitów nadgodzin, choć jak sam zaznacza, decyzja ta wejdzie w życie dopiero po zamknięciu kluczowych wydarzeń dyplomatycznych. Taka postawa dowództwa, deklarującego wprawdzie wdzięczność za dotychczasowy trud, bywa odbierana przez stronę społeczną jako unikanie rozstrzygnięć systemowych.
Instrukcje wydane członkom organizacji przez władze wykonawcze GRA wskazują na precyzyjnie przemyślaną strategię proceduralną. Formacja zamierza paraliżować rutynowe operacje poprzez skrupulatne trzymanie się przepisów transportowych i dyslokacyjnych. Funkcjonariusze stacjonujący w Metropolitalnym Regionie Dublina (DMR) zostali zobowiązani do stawiania się w macierzystych jednostkach i oczekiwania na oficjalny transport do miejsc pełnienia służby, zamiast przemieszczać się na własną rękę. Podobne wytyczne objęły osoby znajdujące się w promieniu 100 kilometrów od strategicznych punktów w DMR oraz Shannon. Z kolei policjantom zamieszkałym poza tym promieniem kategorycznie zakazano wykorzystywania prywatnych pojazdów do dojazdów w trakcie trwania tego nadzwyczajnego reżimu służbowego. Działania te mogą wywołać efekt domina i doprowadzić do znacznych opóźnień w obsadzeniu kluczowych stref bezpieczeństwa.
Wątek prawno-organizacyjny wskazuje dodatkowo, że spór może przybrać jeszcze radykalniejszą formę. Sekretarz generalny GRA Ronan Slevin poinformował członków o planowanych konsultacjach prawnych z udziałem doradców, a omawiane będą na spotkaniach dalsze scenariusze eskalacyjne, nie wykluczając całkowitego odstąpienia od świadczenia pracy. Taki rozwój wypadków stawiałby w niezwykle trudnym położeniu przedstawicieli rządu.
Wicepremier Simon Harris stara się jednak tonować nastroje, zapewniając opinię publiczną, że państwo dysponuje pełnymi możliwościami w zakresie ochrony zagranicznych delegacji i traktuje bezpieczeństwo gości z najwyższą powagą. Wyraził przy tym nadzieję, że poczucie odpowiedzialności przeważy i do paraliżu podczas samych szczytów ostatecznie nie dojdzie.
Zaistniały kryzys pokazuje, jak cienka granica dzieli sprawne funkcjonowanie aparatów państwowych od paraliżu wynikającego z zaniedbań pracowniczych. Starcie racji między związkowcami a najwyższymi szczeblami dowodzenia w Gardzie to lekcja na temat konsekwencji długotrwałego przeciążenia struktur mundurowych.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE

