Miliony na puste mury. Rząd hojnie płaci za ochronę nieużywanych ośrodków
Społeczeństwo od miesięcy wykonuje cichą, ale niezwykle wyczerpującą pracę, próbując domknąć domowe budżety. Wystarczy pójść do pierwszego z brzegu dyskontu, by zauważyć, jak z tygodnia na tydzień kurczy się zawartość koszyka zakupowego przy tej samej kwocie wydanej przy kasie.
Codzienną rzeczywistością tysięcy rodzin stają się niebotyczne czynsze, drastycznie drożejące paliwo na stacjach benzynowych oraz rosnące opłaty za podstawowe media. W tym samym czasie z gabinetów rządowych płynie stały, wręcz protekcjonalny przekaz: budżet na nadchodzący rok musi być ostrożny, musimy liczyć każde euro i wykazać się dyscypliną fiskalną. Niestety, ta deklarowana wstrzemięźliwość natychmiast wyparowuje, gdy spojrzy się na to, w jaki sposób państwo rozporządza publicznymi pieniędzmi w obszarze obsługi systemu ochrony międzynarodowej.
Pod osłoną oficjalnych komunikatów płyną tam strumienie gotówki, a skala marnotrawstwa budzi uzasadniony sprzeciw każdego ciężko pracującego podatnika.
Najnowsze dane ujawnione w odpowiedzi na pisemną interpelację parlamentarną szefa Aontú Peadara Tóibína, pokazują porażający obraz zarządzania państwowym majątkiem. Departament Sprawiedliwości przyznał, że w ciągu zaledwie ostatnich dwóch lat z kieszeni podatników wyciągnięto ponad dwa miliony euro na samo zapewnienie ochrony fizycznej i dozoru w zamkniętych ośrodkach zakwaterowania dla osób ubiegających się o status azylanta.
Rozmiar tej kwoty jest bulwersujący sam w sobie, jednak prawdziwy skandal kryje się w szczegółach.
Nie mówimy tu bowiem o finansowaniu bieżących potrzeb operacyjnych czy realnej opieki w funkcjonujących placówkach, lecz o gigantycznych opłatach za pilnowanie pustostanów. Pieniądze te szerokim strumieniem płyną do firm ochroniarskich za strzeżenie obiektów, które obecnie stoją całkowicie puste i nie spełniają żadnej pożytecznej funkcji.
Mowa o dwóch państwowych nieruchomościach, znajdujących się we władaniu Międzynarodowej Służby ds. Zakwaterowania (IPAS): Midlands Accommodation Centre w Lissywollen w hrabstwie Westmeath oraz River Lodge w Newtownmountkennedy w hrabstwie Wicklow. Oba obiekty zostały wyłączone z użytku, ale ich utrzymanie wciąż generuje abstrakcyjne koszty. Urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości rozkładają ręce i tłumaczą, że stała, kosztowna oprawa ochroniarska jest absolutnie niezbędna ze względu na wcześniejsze incydenty niszczenia mienia. Powstaje jednak fundamentalne pytanie: jak to możliwe, że państwo nie potrafi zabezpieczyć własnych nieruchomości w sposób racjonalny ekonomicznie, a zamiast tego wybiera najdroższy możliwy wariant, zrzucając cały ciężar finansowy na barki obywateli?
Czy w dobie tak głębokich napięć gospodarczych utrzymywanie fikcji budżetowej jest jedyną odpowiedzią instytucji rządowych?
Rzut oka na twarde liczby obnaża brak jakiejkolwiek kontroli nad wydatkowaniem środków publicznych. W ośrodku River Lodge, który został oficjalnie zamknięty w grudniu 2024 roku, na same usługi ochroniarskie wydano w 2025 roku porażającą sumę 1 302 515 euro. Prawie półtora miliona euro poszło na pilnowanie obiektu, w którym nie było ani jednego lokatora.
W roku 2026 dopisano do tego rachunku kolejne 480 408 euro.
Z kolei w Midlands Accommodation Centre w Lissywollen, wyłączonym z eksploatacji w listopadzie 2025 roku, wydatki na ochronę skoczyły z poziomu 54 452 euro w roku 2025 do aż 425 806 euro w roku 2026. Łączny bilans tych dwóch lokalizacji to 1 356 968 euro wyprowadzonych z budżetu w 2025 roku i kolejne 906 215 euro w roku 2026. Mówimy o łącznej kwocie przekraczającej 2,26 miliona euro wydanej wyłącznie na to, by nikt nie wszedł do pustych budynków.
Refleksja ze strony rządowej nadeszła zdumiewająco późno. Dopiero w lutym 2026 roku urzędnicy postanowili przeprowadzić przegląd usług ochrony w obu tych obiektach. Dopiero po formalnej ocenie wskazano pole do usprawnień, które rzekomo przełożyły się na pewne oszczędności.
Sam fakt, że do takich wniosków dochodzi się po miesiącach beztroskiego wydawania milionów euro, wystawia jak najgorsze świadectwo kompetencjom osób odpowiedzialnych za dysponowanie publicznym groszem. Gdyby jakakolwiek prywatna firma zarządzała swoimi zasobami w tak nieracjonalny sposób, natychmiast stanęłaby na skraju bankructwa. Tymczasem w strukturach państwowych panuje bezrefleksyjne przekonanie, że podatnik zapłaci za każdy, nawet najbardziej absurdalny błąd organizacyjny.
Trzeba też podkreślić, że wydatki te stanowią jedynie wycinek znacznie szerszego, niezwykle kosztownego systemu. Bezpieczeństwo w państwowych ośrodkach IPAS wpisane jest w szersze umowy na zarządzanie obiektami, na które składają się również obsługa cateringowa, utrzymanie higieny i bezpieczeństwa pracy oraz opłacanie wygórowanych rachunków za media.
Cały ten aparat pochłania gigantyczne kwoty, podczas gdy zwykli ludzie muszą co miesiąc skrupulatnie przeliczać swoje dochody, rezygnując z wielu podstawowych potrzeb.
*
Sytuacja, w której mieszkaniec Irlandii słyszy od własnego rządu zapowiedzi zaciskania pasa, a jednocześnie dowiaduje się o milionach płynących na stałą ochronę pustych placówek, budzi całkowicie zrozumiałe oburzenie. To rażący przykład braku szacunku dla ciężkiej pracy podatników i dowód na to, że priorytety urzędników drastycznie rozminęły się z problemami dnia codziennego zwykłych ludzi.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC Anthony O’Neil

