Fałszywe dokumenty, klon radia i nieistniejący protest. Dębiec: wiele wskazuje na rosyjską operację na Zaolziu – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Fałszywe dokumenty, klon radia i nieistniejący protest. Dębiec: wiele wskazuje na rosyjską operację na Zaolziu

Fałszywe konta dyplomatów, spreparowane pismo polskiego MSZ, podrobiona strona czeskiego radia, atak na polski portal i próba zwołania nieistniejącej demonstracji w Trzyńcu – tak wygląda kampania dezinformacyjna wykorzystująca dawne polsko-czeskie spory o Zaolzie. – Za wcześnie, żeby ze stuprocentową pewnością wskazać sprawcę, ale eksperci i władze mówią, że wiele wskazuje na działania rosyjskie – powiedział w Poranku Wnet Krzysztof Dębiec z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Fałszywe dokumenty, klon radia i nieistniejący protest. Dębiec: wiele wskazuje na rosyjską operację na Zaolziu
Krzysztof Dębiec/ fot. Wnet

W tym artykule:

  1. Fałszywe dokumenty, klon radia i nieistniejący protest. Dębiec: wiele wskazuje na rosyjską operację na Zaolziu
  2. Nieistniejący Czech sprzedawał nieistniejący dom
  3. Fałszywy ambasador i pismo polskiego MSZ po czesku
  4. 600 hektarów, które naprawdę jest 368 hektarami
  5. Skąd znamy tę historię?
  6. Dębiec: rosyjski trop, ale bez ostatecznego rozstrzygnięcia
  7. Dlaczego właśnie Zaolzie?

https://share.transistor.fm/e/a76d58e1#?secret=yieR8Z8ls3

Fałszywe dokumenty, klon radia i nieistniejący protest. Dębiec: wiele wskazuje na rosyjską operację na Zaolziu

W Polsce i Czechach od kilku tygodni rozwijała się operacja dezinformacyjna, której celem miało być wywołanie wrażenia, że między Warszawą i Pragą narasta nowy konflikt terytorialny. Jej autorzy wykorzystali historycznie drażliwy temat Zaolzia oraz rzeczywistą, choć odrębną sprawę tzw. czeskiego długu terytorialnego.

– Można powiedzieć, że mieliśmy do czynienia faktycznie z kampanią dezinformacyjną. Wskazuje na to szereg okoliczności: spreparowane profile w mediach społecznościowych i spreparowane strony internetowe – mówił w Poranku Wnet Krzysztof Dębiec, analityk Zespołu Środkowoeuropejskiego Ośrodka Studiów Wschodnich.

Pierwsze elementy infrastruktury wykorzystanej później w kampanii powstawały już kilka miesięcy temu. Kulminacja nastąpiła w sierpniu.

Nieistniejący Czech sprzedawał nieistniejący dom

Jednym z najbardziej widocznych elementów operacji była zapowiedź demonstracji w Trzyńcu – jednym z najważniejszych miast Zaolzia i ośrodków polskiej mniejszości w Czechach – pod hasłem „Těšínsko je české”, czyli „Śląsk Cieszyński jest czeski”.

Do udziału w proteście nawoływał profil „Adam Sikora”. Problem w tym, że wszystko wskazuje na to, iż osoba taka w ogóle nie istnieje, a demonstracji nie zgłoszono władzom miasta.

Dębiec zwrócił uwagę na próbę uwiarygodnienia fikcyjnego profilu. Jego właściciel wcześniej oferował na sprzedaż dom w miejscowości położonej niedaleko Czeskiego Cieszyna.

– Okazało się, że z trzech różnych kątów wyglądał inaczej. Można się domyślać, że był przygotowany przez sztuczną inteligencję, która jeszcze nie była na tyle inteligentna, żeby zrobić to w stu procentach idealnie – mówił analityk.

Ustalenia czeskiego portalu Seznam Zprávy potwierdzają, że zdjęcia nieruchomości zostały oznaczone przez Facebook jako wygenerowane przez AI. Sam profil promował natomiast płatną reklamą fikcyjny protest, który mógł dotrzeć do dziesiątek tysięcy odbiorców.Prof. Grosse: masowa imigracja tworzy „mieszankę wybuchową”. Europa nie wyciąga wnioskówProf. Grosse: masowa imigracja tworzy „mieszankę wybuchową”. Europa nie wyciąga wnioskówMasowa migracja i polityka wielokulturowości zwiększają ryzyko poważnych napięć społecznych w Europie – ocenia prof. Tom…

Fałszywy ambasador i pismo polskiego MSZ po czesku

Na tym operacja się nie kończyła. Powstał profil podszywający się pod ambasadora Czech w Warszawie Břetislava Dančáka. Rozpowszechniano za jego pośrednictwem rzekomy dokument polskiego MSZ dotyczący żądań terytorialnych wobec Czech.

Dokument zawierał jednak błędy trudne do pogodzenia z autentyczną korespondencją dyplomatyczną.

– Rzekome pismo polskiego MSZ, co też nie jest zwyczajem dyplomatycznym, było napisane po czesku. Polski MSZ raczej wystosowałby je w języku polskim. W pierwszych wersjach ostatnie zdanie było nawet w połowie po czesku, a w połowie po polsku – wskazywał Dębiec.

Pojawiło się także fałszywe konto polskiego wiceministra spraw zagranicznych Artura Harazima, które miało „prostować” wcześniejsze informacje.

W operacji wykorzystano ponadto klon strony czeskiego publicznego radia iRozhlas. Fałszywy serwis korzystał z adresu, w którym literę „i” zastąpiono małym „l”, dzięki czemu na pierwszy rzut oka domena wyglądała niemal identycznie. CyberDefence24 opisał również włamanie do systemu polskiego Radia PiK i opublikowanie tam fałszywego artykułu o rzekomych polskich planach przejęcia czeskiego terytorium.

600 hektarów, które naprawdę jest 368 hektarami

Konstrukcja kampanii opierała się na charakterystycznym dla skutecznej dezinformacji połączeniu fikcji z prawdziwym faktem.

Tym faktem jest czeski dług terytorialny wobec Polski. Powstał on po korekcie granicy polsko-czechosłowackiej z 1958 r. Polska przekazała wówczas Czechosłowacji 1205,90 ha, otrzymując 837,46 ha. Różnica wynosi dokładnie 368,44 ha i do dziś nie została ostatecznie rozliczona. Sprawa jest przedmiotem rozmów między państwami.

Fałszywe materiały mówiły początkowo o ponad 600 hektarach. Następnie fikcyjne konto polskiego wiceministra „korygowało” tę liczbę do ponad 300 ha. W ten sposób prawdziwa informacja o istniejącym długu granicznym miała uwiarygodniać fałszywą tezę, jakoby Polska szykowała nowe roszczenia terytorialne czy wręcz zamierzała przejąć ziemie należące do Czech.

To dwa różne problemy. Dług 368,44 ha nie jest roszczeniem do Zaolzia.

Skąd znamy tę historię?

Pierwsze elementy operacji w Polsce opisał 17 sierpnia CyberDefence24, który wykrył fałszywe artykuły, podszywanie się pod czeskie media i dyplomatów oraz wykorzystanie autentycznej kwestii korekty granic.

25 sierpnia szerokie śledztwo opublikował czeski portal Seznam Zprávy. Dziennikarze połączyli wcześniejsze incydenty z fałszywym profilem „Adama Sikory” i próbą przeniesienia sztucznie stworzonego sporu z internetu na ulice Trzyńca.

Po tej publikacji sprawa stała się tematem największych mediów po obu stronach granicy. Zareagował również minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, apelując: „Nie dajmy się skłócić”. Donald Tusk opublikował z kolei grafikę z Reksiem i Krecikiem, pisząc, że Polska i Czechy są prawdziwymi przyjaciółmi.

Dębiec: rosyjski trop, ale bez ostatecznego rozstrzygnięcia

Kto stoi za operacją?

– To oczywiście jest przedmiotem dochodzenia służb zarówno polskich, jak i czeskich. Za wcześnie, żeby stwierdzić to ze stuprocentową pewnością. Natomiast i eksperci, i władze wskazują, że wiele wskazuje tutaj na działania rosyjskie – mówił Dębiec.

Podobną ocenę przedstawił w piątek na Zaolziu prezydent Czech Petr Pavel. Określił kampanię jako „celową prowokację” i wskazał, że Rosja od dawna wykorzystuje zasadę „dziel i rządź”, próbując generować konflikty wewnątrz państw Zachodu i pomiędzy nimi.

Polski NASK zachowuje większą ostrożność: wskazuje, że sposób działania sprawców odpowiada metodom znanym z rosyjskich operacji, jednak na obecnym etapie sprawca nie został jednoznacznie zidentyfikowany.

Dębiec przypomniał, że próby dzielenia państw Europy Środkowej mają znacznie dłuższą tradycję niż obecna wojna na Ukrainie.

– To nie jest coś charakterystycznego tylko dla ostatnich lat. To trwała doktryna sowiecka przynajmniej od dwudziestolecia międzywojennego: nie pozwolić, żeby państwa naszego regionu tworzyły trwalsze bloki. Dzisiaj celem jest również budowanie podziałów w Unii Europejskiej i między państwami wspierającymi Ukrainę – wskazywał.

Dlaczego właśnie Zaolzie?

Wybór tematu nie był przypadkowy. Śląsk Cieszyński był po I wojnie światowej przedmiotem ostrego sporu pomiędzy odradzającą się Polską i Czechosłowacją. W 1920 r. region został podzielony, a po stronie czechosłowackiej pozostały tereny zamieszkane przez liczną ludność polską. W 1938 r., wykorzystując kryzys czechosłowacki po układzie monachijskim, Polska zajęła Zaolzie. Po II wojnie światowej przywrócono granicę z 1920 r.

Ta historia pozostawiła po obu stronach granicy pamięć o dawnym konflikcie, choć współczesne stosunki polsko-czeskie – również na samym Śląsku Cieszyńskim – są nieporównanie lepsze.

I właśnie dlatego, zdaniem Dębca, operacja ostatecznie przyniosła skutek odwrotny od zamierzonego.

WSPIERAJ NAS NA PATRONITE

Autorzy:

Katarzyna Adamiak

Katarzyna Adamiak

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Trzecia noga Karola
Zgaszone światła w
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.