Chaos wokół hulajnóg. Branża domaga się głosu, nim rząd uszczelni przepisy
Zapowiedzi kolejnych zmian w prawie dotyczącym mikro-mobilności wywołały spore zamieszanie na rynku. Departament Transportu uzyskał rządową akceptację dla pakietu propozycji, które mają mocno przykręcić śrubę użytkownikom hulajnóg elektrycznych. Plan zakłada podniesienie minimalnego wieku kierującego z 16 do 18 lat oraz wprowadzenie bezwzględnego obowiązku noszenia kasków i kamizelek odblaskowych. To jednak dopiero początek – urzędnicy dążą do uznania tych urządzeń za pojazdy napędzane mechanicznie, co wiązałoby się z koniecznością ich rejestracji oraz montażu tablic.
Przejęcie inicjatywy przez ustawodawcę jest odpowiedzią na zatrważające dane medyczne. Z raportu Children’s Health Ireland wynika, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy liczba nieletnich trafiających do szpitala Temple Street z urazami mózgu po wypadkach na hulajnogach skoczyła aż o połowę. Łącznie w latach 2021–2025 odnotowano tam ponad 1,1 tys. interwencji na oddziale ratunkowym. Podsekretarz stanu ds. transportu Seán Canney apeluje o rozsądek, przypominając, że ten sprzęt to nie zabawki, a ich obecność na półkach sklepów dla dzieci jest błędem.
Reakcja rynku była natychmiastowa. Giganci handlowi, w tym Amazon, Decathlon, Smyths Toys czy Currys – wycofali ze swoich ofert modele, które przekraczały dozwoloną prędkość 20 km/h lub były promowane jako odpowiednie dla osób poniżej progu wiekowego. Z kolei niezależni sprzedawcy nie kryją irytacji polityką rządu. Zarzucają władzom tworzenie prawa w odrywaniu od realiów i domagają się pilnych konsultacji branżowych, zanim projekt naprawczy trafi pod obrady do Dáil.
Właściciel stołecznego Loco Scooters Paddy O’Brien wskazuje na szereg absurdów prawnych. Choć władze zakazują używania hulajnóg nieletnim, sprzedawcy nie mają formalnego prawa odmówić transakcji rodzicowi kupującemu sprzęt dla dziecka – inaczej niż w przypadku handlu alkoholem. Przedsiębiorcy podkreślają również, że podniesienie limitu wieku do 18 lat nie rozwiąże problemu wypadków, skoro statystyczny pacjent trafiający na izbę przyjęć ma zaledwie 12 lat. Branża oferuje swoje doświadczenie i wiedzę ekspercką, ostrzegając, że bez udziału praktyków nowe regulacje staną się kolejnym martwym przepisem, którego egzekwowanie przez służby pozostanie wyłącznie na papierze.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Kelly Sikkema on Unsplash
