Architektura problemu. Współczesne budownictwo w Irlandii wciąż zawodzi w starciu z podstawowymi prawami fizyki
Rynek mieszkaniowy w Irlandii od lat znajduje się w głębokim kryzysie, jednak uwaga opinii publicznej skupia się zazwyczaj na kwestiach stricte finansowych oraz astronomicznych kosztach najmu. Tymczasem pod fasadą nowoczesnych, rzekomo energooszczędnych projektów kryje się o wiele głębszy problem natury technologicznej i wykonawczej.
Współczesne metody wznoszenia budynków mieszkalnych na Zielonej Wyspie coraz częściej stają się przedmiotem ostrej krytyki ze strony niezależnych specjalistów, którzy zwracają uwagę na szereg fundamentalnych błędów konstrukcyjnych. Projekty, które w założeniu inwestorów i ustawodawców miały być szczytem inżynierii ekologicznej, w rzeczywistości obnażają bezradność tutejszych norm budowlanych wobec elementarnych potrzeb biologicznych i bytowych mieszkańców.
Głos w tej palącej dyskusji zabrał niedawno ekspert ds. budownictwa mieszkaniowego z Uniwersytetu technologicznego w Dublinie dr Lorcan Sirr, który na antenie programu stacji News Talk szczegółowo wyjaśnił paradoksy związane z domami o najwyższej klasie izolacji energetycznej A. Tradycyjnie irlandzkie budownictwo koncentrowało się wyłącznie na bezwzględnym zatrzymywaniu ciepła wewnątrz pomieszczeń, co stanowi całkowite przeciwieństwo modeli znanych chociażby z krajów śródziemnomorskich, gdzie obiekty projektuje się w sposób uniemożliwiający przenikanie wysokich temperatur do środka.
W efekcie masowy rozwój budownictwa wielorodzinnego, opartego na skrajnie szczelnych konstrukcjach, aby spełnić normy klimatyczne, zaczyna generować zjawisko specyficznego „duszenia się lokatorów we własnych domach”.
Mieszkańcy płacący monstrualne kwoty, sięgające nierzadko dwóch i pół tysiąca euro miesięcznie za jednopokojowe lokum, zostają uwięzieni w przegrzewających się, hermetycznych boksach. Sytuację drastycznie pogarsza fakt powszechnego instalowania restrykcyjnych ograniczników okiennych, mających w teorii chronić dzieci przed wypadnięciem, których w wielu nowoczesnych apartamentach nawet dorośli użytkownicy nie są w stanie zdemontować, aby skutecznie przewietrzyć przestrzeń.
Kolejnym rażącym błędem w ewolucji krajowych standardów budowlanych było zniesienie wymogu projektowania balkonów oraz rezygnacja z obecności okien po obu stronach budynku. Jak wskazują niezależne badania przeprowadzone dla irlandzkiej Agencji ds. Zrównoważonej Energii (SEAI), najskuteczniejszą i najszybszą metodą schładzania tutejszych obiektów jest wentylacja krzyżowa, która staje się technicznie niemożliwa do wykonania w nowoczesnych, jednostronnych mieszkaniach pozbawionych otwartej przestrzeni zewnętrznej. Domy pasywne i obiekty o klasie A, zamiast więc gwarantować optymalny mikroklimat, generują chroniczne problemy z przegrzewaniem, ponieważ unijne standardy zakładają laboratoryjną równowagę energetyczną, która kompletnie zawodzi w zderzeniu z realnym, codziennym użytkowaniem przez człowieka.
***
W podsumowaniu tej analizy należy stwierdzić, że o ile z częścią wywodu irlandzkiego eksperta można się bezdyskusyjnie zgodzić, zwłaszcza w kwestii krytyki niefunkcjonalnych rozwiązań architektonicznych i wadliwych przepisów regulujących rynek deweloperski, o tyle warto całkowicie odrzucić dominującą w jego wypowiedzi i mediach narrację klimatyczną.
Prawdziwe źródło problemu nie tkwi bowiem w rzekomych, gwałtownych anomaliach pogodowych, o jakich mówił dr Sirr, lecz w fakcie, że irlandzkie budownictwo mieszkaniowe nie doszło jeszcze do, a znanego na świecie od dziesięcioleci, poziomu odpowiedniego i powszechnego używania wewnętrznej wentylacji grawitacyjnej. Ten sprawdzony, tradycyjny system, doskonale znany chociażby z polskiego rzemiosła budowlanego, przy prawidłowym wykonaniu w stopniu znakomitym zapobiega zarówno utracie ciepła, jak i drastycznie poprawia wymianę gazową, skutecznie usuwając z wnętrza pomieszczeń destrukcyjną wilgoć.
Wentylacja grawitacyjna, oparta na odpowiednio wyprowadzonych pionach, zapewnia pełen komfort termiczny przy jednoczesnym zachowaniu naturalnej, ciągłej cyrkulacji powietrza w pomieszczeniach. To z kolei pozwala na zatrzymanie optymalnej temperatury wewnątrz budynku, o ile jest on prawidłowo ogrzewany, a przede wszystkim daje stałą możliwość bezpiecznego odprowadzenia pary wodnej.
W Irlandii stosuje się jednak rozwiązanie alternatywne, a które lepiej sprawdza się w klimacie suchym i gorącym, czyli powszechnie proponowane są w konstrukcjach mieszkalnych na wyspie zwyczajowo – prymitywne dziury w ścianie zewnętrznej.
Taka koncepcja nie dosyć, że sprawia, iż zimne powietrze ma całkowicie otwartą drogę do wnętrza domów, to wpuszcza do nich potężne, niemożliwe do kontrolowania ilości wilgoci, bezpośrednio z surowego, irlandzkiego klimatu. Dopiero gruntowna zmiana tej archaicznej koncepcji i wprowadzenie rzetelnej, wewnętrznej instalacji grawitacyjnej wyeliminowałoby większość chronicznych problemów, z jakimi mierzy się obecnie budownictwo w Irlandii, pozwalając jednocześnie na cywilizowaną i skuteczną regulację temperatury oraz ochronę zdrowia mieszkańców.
Bogdan Feręc
Źr. News Talk
Fot. CC Jonathan Wilkins
