Narodowy pomnik wiecznego spóźnienia, czyli najdroższy szpital świata wciąż czeka na kogoś, kto potrafi czytać z kalendarza – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Narodowy pomnik wiecznego spóźnienia, czyli najdroższy szpital świata wciąż czeka na kogoś, kto potrafi czytać z kalendarza

Gdyby planowanie inwestycji państwowych było dyscypliną olimpijską, Irlandia właśnie sięgałaby po złoto za styl i wytrwałość. Narodowy Szpital Dziecięcy z dumą noszący nieoficjalny, ale w pełni zasłużony tytuł najdroższego szpitala na świecie, udowodnił po raz kolejny, że czas to pojęcie względne. Od spektakularnego niedotrzymania dziewiętnastego już terminu zakończenia prac minęło właśnie sześć tygodni. Wynik? Wykonawca i urzędnicy ogłaszają, że nadal nie mają pojęcia, kiedy budowa dobiegnie końca.

Trzydziesty kwietnia miał być dniem chwały, ale okazał się kolejną kartką bezlitośnie zerwaną z kalendarza przez firmę budowlaną BAM. Sześć tygodni później Rada ds. Rozwoju Narodowego Szpitala Pediatrycznego musiała stanąć przed Komisją ds. Rachunków Publicznych Dáil i z rozbrajającą szczerością przyznać, że nowy harmonogram wciąż nie istnieje. Przewodniczący komisji John Brady podsumował to krótko, że nie ma absolutnie bladego pojęcia, kiedy ta placówka w ogóle przyjmie pierwszego pacjenta.

Trudno zresztą oczekiwać cudów od dziewiętnastej próby wyznaczenia daty w ciągu ostatnich sześciu lat, ale cieszmy się, bo do dwudziestej, okrągłej daty tego festiwalu opóźnień brakuje już naprawdę niewiele.

Jednym z najbardziej fascynujących rozdziałów tej budowlanej epopei jest nagłe zamiłowanie obu stron do twórczości artystycznej. Jak się okazuje, na zaawansowanym etapie inwestycji, zamiast kłaść kafelki i montować aparaturę medyczną, robotnicy i urzędnicy wciąż namiętnie poprawiają plany. Od 2019 roku wyprodukowano zdumiewającą liczbę pięćdziesięciu tysięcy poprawionych rysunków i całkiem nowych dokumentów. BAM dostarczyło dwadzieścia siedem tysięcy swoich wizji, a rada szpitala odpowiedziała skromniejszymi dwudziestoma trzema tysiącami propozycji. Tylko w ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy ta radosna wymiana korespondencji graficznej wzbogaciła się o ponad tysiąc sześćset nowych szkiców.

Wartość tych nieustannych zmian projektowych w samych pracach budowlanych osiągnęła już astronomiczny poziom sześćdziesięciu milionów euro. Naturalnie, przy tak intensywnej wymianie myśli inżynieryjnej, ktoś musi pilnować, aby nikt nikomu nie nadepnął na odcisk. Tutaj z pomocą przychodzą prawnicy. Na same honoraria prawne wydano dotychczas ponad pięć milionów euro, z czego lwia część poszła na obsługę umów i doradztwo w zamówieniach publicznych.

W obliczu tego organizacyjnego spektaklu organizacja Children’s Health Ireland powoli traci złudzenia i otwarcie przyznaje, że otwarcie szpitala w 2026 roku staje się mało prawdopodobne. Rządowa metoda polegająca na ciągłym i tradycyjnym obwinianiu wykonawcy przestaje działać, bo obywatele zaczynają pytać, kto właściwie nadzoruje ten proces.

Obecnie rada szpitala desperacko próbuje wynegocjować tak zwany wczesny dostęp do kluczowych stref, takich jak sale operacyjne i oddziały intensywnej terapii. Plan zakłada rozpoczęcie rozruchu technologicznego, zanim budowlańcy ostatecznie spakują swoje narzędzia. Problem w tym, że aby wejść do tych pomieszczeń, BAM musi najpierw osiągnąć jakikolwiek standard ukończenia, co przy obecnym tempie prac i nieustannym przerysowywaniu planów jawi się jako zadanie z gatunku literatury fantastycznej. Pozostaje jedynie uzbroić się w cierpliwość i czekać na jubileuszowy, dwudziesty termin, który z pewnością przyniesie kolejne fascynujące analizy i kolejne tysiące rysunków.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Fot. NCH – wizualizacja

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Setki tysięcy gospo
Cień nad Belfastem.