Deszcz wie pierwszy. Państwo dowiaduje się później – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Deszcz wie pierwszy. Państwo dowiaduje się później

Irlandia od zawsze żyje w rytmie wiatru i deszczu. To nie jest kraj, który można zaskoczyć chmurą, a jednak, kiedy woda wdziera się do domów i zamienia ulice w rzeki, wszystko wygląda tak, jakby przyszła bez zapowiedzi. Właśnie tu zaczyna się irlandzki paradoks, który coraz trudniej ignorować, bo państwo niby wie, co nadchodzi, tylko nie potrafi powiedzieć tego ludziom na czas.

Dane są, na dodatek pełne, a i Met Éireann dysponuje jedną z najnowocześniejszych sieci monitoringu pogody w Europie. Dziesiątki stacji synoptycznych, setki czujników, tysiące punktów pomiarowych rozsianych po całym kraju. Do tego radary, satelity, boje na Atlantyku i nawet prywatne stacje pogodowe ludzi, którzy mierzą opady we własnych ogrodach. System, który w teorii widzi więcej niż niejeden sztab kryzysowy. I rzeczywiście widzi, prognozy są dobre, modele działają, a sygnały ostrzegawcze pojawiają się z wyprzedzeniem liczonym w godzinach, czasem dniach. Ergo, to nie jest kraj, który zgaduje pogodę, to kraj, który ją rozumie. Jednak mimo to ludzie stoją po kostki w wodzie i pytają jedno: skoro było wiadomo, to dlaczego nikt nas nie ostrzegł tak, żebyśmy mogli coś zrobić?

Faktem jest, że powódź nie zaczyna się w chmurach, ona ma swój początek na ziemi. W glebie, która już nie przyjmuje wody. W rzekach, które są pełne zanim spadnie kolejny deszcz. W punktach, gdzie niewielka zmiana zamienia sytuację w kryzys, a co ciekawe, to wszystko też jest mierzone.

Office of Public Works (Biuro Robót Publicznych) kontroluje setki stacji hydrometrycznych, które co kilkanaście minut sprawdzają poziom rzek. Teagasc analizuje wilgotność gleby z dokładnością, o której jeszcze dekadę temu nikt by nie marzył. Environmental Protection Agency i inne instytucje dorzucają swoje dane. W sumie powstaje obraz, który, przynajmniej na ekranie komputera, jest niemal kompletny. Jednak to właśnie tu wszystko się rozjeżdża, bo wiedza to jedno, natomiast ostrzeżenie to drugie.

Po sztormie Chandra wielu mieszkańców mówiło o tym samym: brak było informacji albo komunikaty tak ogólne, że właściwie bezużyteczne. Ostrzeżenie dla całego hrabstwa brzmi poważnie, ale nie mówi nic o tej jednej ulicy, na której woda pojawi się jako pierwsza. Powódź nie szanuje jednak granic administracyjnych i potrafi ominąć jedną dzielnicę, a zalać drugą, oddaloną o kilka minut jazdy.

System działa więc tak, jakby rzeczywistość była równa i przewidywalna. Nie jest.

Problem nie leży w technologii, gdyż ta już dawno dogoniła potrzeby, więc problem leży w strukturze. Odpowiedzialność jest rozproszona między Met Éireann, Office of Public Works, samorządami i agencjami, a każda z nich robi swoją część pracy. Żadna jednak nie spina tego w jedną, czytelną całość. Efekt jest taki, że dane krążą w systemie, ale nie zamieniają się w prostą wiadomość: „tu, za trzy godziny, będzie problem – działaj”.

W innych krajach to już działa. Ostrzeżenia są lokalne, konkretne, wysyłane bezpośrednio do mieszkańców. Telefon wibruje i nie ma wątpliwości, że chodzi właśnie o twoją ulicę, twój dom, twój czas. W Irlandii mówi się, że dojście do takiego poziomu może zająć dekadę. Dziesięć lat, co brzmi jak luksus, na który pogoda raczej nie zamierza czekać, a nie jest to abstrakcyjny problem. To są realne straty, utracone firmy, domy, które po jednej powodzi przestają być ubezpieczalne. To jest codzienność ludzi, którzy zamiast działać z wyprzedzeniem, reagują w ostatniej chwili, często już bez szans.

Najbardziej gorzka część tej historii jest prosta, czyli Irlandia ma wszystko, czego potrzebuje, żeby robić to lepiej. Dane, technologię, wiedzę, ale brakuje jednego – decyzji, żeby potraktować to jak pilny problem, a nie projekt na przyszłość. Tym samym różnica między krajem, który przewiduje powódź, a krajem, który przed nią ostrzega, jest ogromna i bardzo konkretna. To jest różnica między mokrym chodnikiem a zalanym salonem. Wychodzi więc na to, że rząd powinien zająć się zmianą przepisów i wyznaczyć wśród agencji, które zajmują się pogodą oraz wydawaniem ostrzeżeń, jednego koordynatora. Ten zbierać będzie wszystkie dane i zajmie się wydawaniem pilnych ostrzeżeń dla lokalnych mieszkańców. Proste? Niby tak, ale czy zadziała w Irlandii?

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by Jonathan Ford on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Niebezpieczny trend
Różnice w zarobkac
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.