132 pustostany w stolicy. W środku kryzysu mieszkaniowego budynki nadal popadają w ruinę
W czasie gdy Dublin zmaga się z jednym z najpoważniejszych kryzysów mieszkaniowych w swojej historii, setki mieszkań i budynków pozostają niewykorzystane lub popadają w ruinę. Najnowsze dane pokazują, że problem pustostanów szczególnie mocno dotyka historyczne części stolicy, gdzie zaniedbane nieruchomości stają się symbolem szerszych problemów społecznych, urbanistycznych i politycznych.
Z analizy najnowszego rejestru opuszczonych nieruchomości prowadzonego przez Radę Miasta Dublin wynika, że na terenie samorządu znajduje się obecnie 132 zaniedbanych obiektów. Szczególną uwagę zwraca jednak ich rozmieszczenie. Ponad 40 proc. wszystkich pustostanów znajduje się w dwóch centralnych dzielnicach – Dublin 8 oraz Dublin 1. Najwięcej nieużywanych nieruchomości odnotowano w Dublinie 8, gdzie znajduje się aż 36 takich obiektów. To dwukrotnie więcej niż w Dublinie 1, który zajmuje drugie miejsce z 18 pustostanami. Łącznie oba obszary odpowiadają za 41 proc. wszystkich opuszczonych budynków znajdujących się pod jurysdykcją władz miasta.
Choć statystyki mogą być częściowo zawyżone przez fakt, że niektóre szeregi budynków liczone są jako osobne wpisy, skala problemu pozostaje znacząca. Dla porównania, w Dublinie 10 obejmującym Ballyfermot nie odnotowano ani jednego opuszczonego obiektu. Podobnie sytuacja wygląda w niektórych częściach Dublina 17, obejmujących między innymi Coolock, Darndale i Belcamp.
Zdaniem wielu lokalnych przedstawicieli problem pustostanów nie jest wyłącznie kwestią zaniedbań właścicieli nieruchomości. Coraz częściej wskazuje się na związek pomiędzy opuszczonymi budynkami a procesami gentryfikacji, które od lat zmieniają charakter historycznych dzielnic stolicy.
Radny Sinn Féin Ciarán Ó Meachair, reprezentujący południowo-zachodnie centrum miasta, uważa, że wieloletnie zaniedbania prowadzą do stopniowego wypierania lokalnych społeczności. Według niego dopuszczanie do degradacji budynków staje się często narzędziem umożliwiającym późniejszą, bardziej dochodową przebudowę terenów. Jak argumentuje, gdy budynek popadnie w ruinę, znacznie łatwiej przekonać opinię publiczną do jego wyburzenia i zastąpienia nową inwestycją. W efekcie dawne budynki mieszkalne ustępują miejsca hotelom, akademikom lub innym projektom komercyjnym. Szczególnie widoczne ma to być właśnie w dzielnicy The Liberties, stanowiącej historyczne serce Dublina 8.
W podobnym tonie wypowiadają się także inni samorządowcy. Radny Partii Pracy Darragh Moriarty uważa, że miasto powinno aktywniej korzystać z narzędzi prawnych pozwalających przejmować lub wymuszać sprzedaż zaniedbanych nieruchomości. Jego zdaniem obowiązujące przepisy są wykorzystywane zbyt rzadko, mimo że mogłyby skutecznie przeciwdziałać wieloletnim zaniedbaniom. Moriarty apeluje również o częstsze stosowanie przymusowego wykupu gruntów przez władze lokalne. Jego zdaniem samorząd powinien mieć odwagę sięgać po instrumenty, które umożliwią przywrócenie opuszczonych terenów do użytkowania, zwłaszcza w sytuacji chronicznego niedoboru mieszkań.
Debata wokół pustostanów nabrała dodatkowego znaczenia po niedawnych kontrowersjach związanych z planami dotyczącymi osiedla Oliver Bond House. Decyzja Departamentu Mieszkalnictwa o wycofaniu się z projektu rewitalizacji została przez część mieszkańców odebrana jako kolejny dowód marginalizowania tej części miasta.
Radny Partii Zielonych Michael Pidgeon zwraca uwagę, że przez wiele lat Dublin 8 był traktowany po macoszemu. Jego zdaniem utrwaliło się przekonanie, że pewien poziom zaniedbań jest tam akceptowalny. Takie podejście prowadziło do sytuacji, w której kolejne opuszczone budynki nie wywoływały wystarczającej reakcji ze strony instytucji publicznych. Jednocześnie pojawiają się sygnały świadczące o zmianie społecznego nastawienia do tej sytuacji. Coraz większa ilość mieszkańców i organizacji lokalnych domaga się zdecydowanych działań mających na celu ratowanie historycznej zabudowy oraz przywracanie pustostanów do użytku mieszkaniowego.
Eksperci podkreślają jednak, że oficjalny rejestr opuszczonych nieruchomości przedstawia jedynie część problemu. Wielu przedstawicieli władz lokalnych przyznaje, że rzeczywista skala zaniedbań może być większa niż wskazują dostępne statystyki. Rada Miasta Dublin zapowiedziała już działania mające poprawić monitorowanie sytuacji. W ostatnich miesiącach liczba pracowników zajmujących się opuszczonymi nieruchomościami została podwojona do sześciu osób, a do końca roku planowane jest zatrudnienie kolejnych czterech specjalistów.
Pytanie pozostaje jednak otwarte: czy zwiększenie liczby urzędników wystarczy, aby rozwiązać problem, który narastał przez dekady? W mieście, gdzie znalezienie mieszkania staje się coraz trudniejsze, a ceny nieruchomości pozostają jednymi z najwyższych w Europie, widok pustych i niszczejących budynków budzi coraz większe emocje. Dla wielu mieszkańców to nie tylko kwestia estetyki czy urbanistyki, ale symbol niewykorzystanego potencjału w czasie, gdy każdy dostępny lokal mieszkalny jest na wagę złota.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Alexandra Mitache on Unsplash
