Zmierzch molocha? Nadciąga egzekucja Urzędu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego?
Nad jedną z kluczowych instytucji państwowych w Irlandii zawisły czarne chmury, które mogą zwiastować jej ostateczny koniec w dotychczasowej formie. Podczas dzisiejszego posiedzenia Komisji Transportu Oireachtas padły bezlitosne słowa, że Urząd Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (RSA) jest strukturą właściwie do cna „zepsutą” i „nienadającą się do naprawy”. To nie jest jedynie retoryka polityczna, lecz miażdżąca diagnoza wystawiona przez Irlandzkie Stowarzyszenie Transportu Drogowego (IRHA), które domaga się radykalnej reformy, podważając same fundamenty funkcjonowania tej instytucji.
Według wiceprezesa IRHA Eugene’a Drennana obecny system egzaminowania i kształcenia kierowców stał się skansenem, który w żaden sposób nie przystaje do wymogów współczesności, a jego niewydolność spycha obywateli na margines praworządności.
Najpoważniejszym zarzutem wysuwanym pod adresem RSA jest paraliż systemu egzaminacyjnego, który doprowadził do absurdalnie długich kolejek. Sytuacja stała się na tyle dramatyczna, że osoby uczące się jeździć, faktycznie zmuszane do łamania przepisów, by móc dotrzeć do pracy czy szkoły. Jak podkreśla Drennan, to nie wina zdesperowanych uczniów, lecz całkowitej zapaści wydolności urzędu, który z uporem godnym lepszej sprawy ignoruje nowoczesne metody edukacyjne. Podczas gdy świat korzysta z symulatorów, zdalnej nauki jazdy czy zajęć w językach ojczystych imigrantów, RSA pozostaje głuche na innowacje, oferując system, który zamiast uczyć, generuje jedynie biurokratyczne bariery.
Fala krytyki uderza również w certyfikację zawodową. Certyfikat Kompetencji Zawodowych (CPC) dla kierowców ciężarówek został określony przez ekspertów jako „stracony dzień”, ćwiczenie polegające na bezmyślnym odhaczaniu pól, które nie ma żadnego związku z realnym ryzykiem na drogach. W opinii branży transportowej materiały szkoleniowe są anachroniczne i nieadekwatne, co sprawia, że ogromne zasoby czasu i pieniędzy są marnotrawione w ramach procedury, która w obecnym formacie i strukturze wydaje się niemożliwa do uratowania. Dodatkowym postulatem jest wprowadzenie przejrzystości w raportowaniu kolizji, aby w statystykach wyraźnie odróżniać sprawców od postronnych świadków, co z kolei pozwoliłoby na rzetelną ocenę bezpieczeństwa.
Głosy niezadowolenia płyną także ze strony przedstawicieli transportu publicznego. Krajowy Związek Autobusów i Kolei alarmuje, że brak egzekwowania przepisów na pasach autobusowych bezpośrednio zagraża życiu pasażerów i kierowców. Każdy manewr omijania nielegalnie zaparkowanego pojazdu to ryzyko wypadku, dlatego związki zawodowe domagają się powołania specjalnych Sił Bezpieczeństwa Transportu z szerokimi uprawnieniami ustawodawczymi.
Z kolei SIPTU zwraca uwagę na rosnącą agresję i niebezpieczne zachowania ogółu użytkowników dróg, takie jak jazda pod wpływem alkoholu lub narkotyków czy rozproszenie uwagi, co w starciu z ograniczoną zwrotnością autobusów tworzy mieszankę wybuchową. W obliczu tak zmasowanej krytyki i propozycji wprowadzenia obowiązkowej odzieży odblaskowej dla rowerzystów przyszłość RSA wydaje się policzona.
*
Wydaje się więc, że Irlandia stoi dziś u progu rewolucji, która może zmieść obecny urząd Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego z powierzchni ziemi, zastępując go strukturą zdolną udźwignąć ciężar odpowiedzialności za życie na drogach.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE
