Z Grajewa do własnej firmy w Teksasie. „Amerykański sen wciąż istnieje”
Czy w Stanach Zjednoczonych nadal można zrealizować amerykański sen? Barbara Chrzanowska, pochodząca z Grajewa założycielka firmy doradztwa podatkowego Sim Tax w Houston, przekonuje, że tak. W rozmowie z Hanną Tracz mówiła o swojej drodze od emigracji w dzieciństwie do własnego biznesu, podatkowych przewagach Teksasu i zmianach w rozumieniu sukcesu. Spotkanie odbyło się w ramach reporterskiej podróży Radia Wnet „Droga na Zachód. American Dream 250 lat później”.
W tym artykule:
- Dlaczego przedsiębiorcy wybierają Teksas?
- Brak podatku stanowego nie oznacza braku podatków
- Polski biznes w USA. Na co trzeba uważać?
- Houston – miasto samochodów i nowych możliwości
- „American Dream teraz jest trochę inny”
Barbara Chrzanowska urodziła się w Grajewie na Podlasiu. Jako dziecko wyjechała z rodziną do Stanów Zjednoczonych. Początkowo zamieszkała w Chicago, gdzie dorastała i studiowała.
Początki emigracji nie były łatwe. Największą barierą okazał się język angielski, którego wówczas nie znała.
https://share.transistor.fm/e/feedb4c3#?secret=8HTwSXItfG
– W pierwszym roku było naprawdę ciężko, ponieważ nie mówiłam po angielsku. Ale jako dziecko uczysz się bardzo szybko – wspominała.
Z czasem odnalazła się w amerykańskiej rzeczywistości. Chicago, ze względu na liczną Polonię, często przypominało jej rodzinny kraj.
Do Houston trafiła dzięki rekrutacji prowadzonej podczas studenckiego konkursu biznesowego. Rozpoczęła karierę w doradztwie podatkowym, zdobywając doświadczenie między innymi w EY i PwC.
Po 12 latach pracy w branży zdecydowała się założyć własną firmę Sim Tax.
– To firma dla ludzi, dla inwestorów, dla osób, które zaczynają biznesy tutaj w Stanach i naprawdę potrzebują doradcy, który cały czas z nimi rozmawia i myśli o ich dalszych planach – wyjaśniła.
Dlaczego przedsiębiorcy wybierają Teksas?
Jednym z głównych tematów rozmowy były podatki. Teksas od lat przyciąga przedsiębiorców korzystnymi warunkami prowadzenia działalności gospodarczej.
Chrzanowska zwróciła uwagę przede wszystkim na brak stanowego podatku dochodowego od osób fizycznych. W odróżnieniu od Kalifornii mieszkańcy Teksasu nie muszą odprowadzać takiej dodatkowej daniny od swoich dochodów.
– W Teksasie zaoszczędziłbyś w tym momencie 80 tysięcy dolarów, ponieważ po prostu nie miałbyś stanowego podatku – opowiadała, przywołując przykład jednego ze swoich klientów z San Diego.
American Dream po teksańsku. Kowboj opowiada o wolności, biznesie i TrumpieTeksas to nie tylko kowboje i rancza, ale także rozwijający się przemysł kosmiczny, nowe technologie i przedsiębiorczość…
Przedsiębiorczyni wskazała również na korzystne zasady stanowego podatku od działalności gospodarczej, w tym próg przychodów, poniżej którego firmy nie płacą tzw. franchise tax.
Jej zdaniem znaczenie mają także sprawne procedury administracyjne. Jak relacjonowała, załatwienie formalności związanych z rejestracją przedsiębiorstwa może zajmować zaledwie kilka dni roboczych.
– Tutaj bardzo łatwo załatwić wiele rzeczy – mówiła.
Brak podatku stanowego nie oznacza braku podatków
Barbara Chrzanowska podkreśliła, że amerykański system podatkowy wymaga rozróżnienia obciążeń federalnych i stanowych.
Podatek federalny obowiązuje niezależnie od miejsca zamieszkania w Stanach Zjednoczonych, a jego wysokość zależy między innymi od dochodów i sposobu rozliczenia.
Doradczyni wyjaśniła również zasadę progresji podatkowej. Przekroczenie progu podatkowego nie oznacza, że cały dochód zostaje automatycznie objęty wyższą stawką. Dotyczy ona jedynie odpowiedniej części dochodu.
W Teksasie funkcjonują ponadto podatki od sprzedaży oraz podatki od nieruchomości. Te ostatnie mogą być stosunkowo wysokie.
– Jedyną negatywną rzeczą, którą ktoś może powiedzieć o Teksasie, jest wysoki podatek od nieruchomości – przyznała.
Zaznaczyła jednak, że przy ocenie opłacalności prowadzenia biznesu trzeba brać pod uwagę wszystkie obciążenia, a nie wyłącznie pojedynczą stawkę.
Polski biznes w USA. Na co trzeba uważać?
Firma Sim Tax obsługuje między innymi polskich przedsiębiorców, inwestorów oraz osoby prowadzące działalność jednocześnie w Stanach Zjednoczonych i innych krajach.
Chrzanowska zwróciła uwagę, że szczególnych przygotowań wymaga wejście na rynek amerykański przez firmę mającą powiązania właścicielskie lub gospodarcze z Polską.
– Największe pytanie jest o to, jak jest połączona spółka w Polsce – wyjaśniła.
Istotne znaczenie mają obowiązki informacyjne wobec amerykańskiego urzędu skarbowego IRS. Niedopełnienie niektórych z nich może skutkować wysokimi karami, sięgającymi co najmniej 10 tys. dolarów.
Przedsiębiorczyni przestrzegła także przed zakładaniem, że sama rejestracja spółki w Teksasie wystarczy, aby korzystać wyłącznie z tamtejszych regulacji.
Jeżeli przedsiębiorstwo prowadzi działalność również w innych stanach, może podlegać dodatkowym obowiązkom podatkowym i rejestracyjnym.
– Musimy popatrzeć na to całkowicie, a nie tylko: tu będę pracował, a tu będę coś sprzedawał – zaznaczyła.
Houston – miasto samochodów i nowych możliwości
Barbara Chrzanowska pozytywnie ocenia codzienne życie w Houston. Podkreśla wygodę, dostępność dużych domów na przedmieściach i koszty życia, które uważa za korzystniejsze niż w wielu innych amerykańskich metropoliach.
Przyznaje jednak, że miasto ma swoją specyfikę. Latem panują tam bardzo wysokie temperatury, a codzienne funkcjonowanie jest mocno uzależnione od samochodu.
Lekarze mogą stracić pracę przez AI? Ekspert mówi o 50 latach„To już się dzieje” – przekonuje dr Radek Bukowski, który od dekad łączy praktykę medyczną z badaniami naukowymi. Jego z…
Zapytana, czy można swobodnie poruszać się po Houston bez auta, odpowiedziała krótko:
– Nie rekomenduję.
W rozmowie pojawił się również temat Polonii. Zdaniem Chrzanowskiej polska społeczność w Houston różni się od tej, którą pamięta z Chicago.
– Emigracja Polaków tutaj to dużo inżynierów, których mam jako klientów. Dużo osób pracuje na przykład w branży naftowej i gazowej – opowiadała.
Choć w Houston mieszka od lat, nadal utrzymuje związki z Polską. Regularnie odwiedza rodzinne strony, a jedną z rzeczy, których najbardziej brakuje jej w Ameryce, jest polski chleb.
„American Dream teraz jest trochę inny”
Na zakończenie Hanna Tracz zapytała rozmówczynię o sens amerykańskiego snu 250 lat po ogłoszeniu niepodległości Stanów Zjednoczonych.
Barbara Chrzanowska przyznała, że jej zdaniem American Dream nadal istnieje, choć nie oznacza już dokładnie tego samego co dawniej.
– Może to nie jest taki American Dream, jak kiedyś mówiono: że masz dom, dwoje i pół dziecka i spokojne życie. American Dream teraz jest trochę inny – powiedziała.
Według przedsiębiorczyni sam fakt posiadania pracy nie gwarantuje już bezpieczeństwa finansowego i stabilnej przyszłości.
– Ten American Dream działa dla ludzi, którzy naprawdę mają jakiś plan dla siebie i coś budują. Sama praca niestety nie daje już gwarancji, że wszystko się dobrze ułoży – podkreśliła.
Rozmowa z Barbarą Chrzanowską jest częścią reporterskiego projektu „Droga na Zachód. American Dream 250 lat później”. Hanna Tracz i Antonina Bartyś podróżują przez Stany Zjednoczone, spotykając Amerykanów i Polaków mieszkających za oceanem. Sprawdzają, czym współcześnie są wolność, przedsiębiorczość i możliwość osiągnięcia sukcesu.
Audycji „Droga na Zachód. American Dream 250 lat później” można słuchać od wtorku do piątku o godz. 16:00 na antenie Radia Wnet.
Autorzy:

fot. Antonina Bartyś/Radio Wnet

