Wołowina z Brazylii już na wyspie. Alarm dla Irlandii przed głosowaniem nad umową Mercosur
Potwierdzenie, że brazylijska wołowina zawierająca zakazane hormony trafiła do irlandzkiego łańcucha żywnościowego, stało się politycznym i społecznym sygnałem ostrzegawczym o wyjątkowej wadze. Sprawa wybucha w najbardziej newralgicznym momencie, więc na kilkadziesiąt godzin przed kluczowym głosowaniem w Unii Europejskiej nad ratyfikacją umowy handlowej UE–Mercosur, którą negocjowano ćwierć wieku.
Irlandzkie Stowarzyszenie Rolników (IFA) nie pozostawia wątpliwości: ujawnione informacje podważają zaufanie do systemu kontroli importu żywności i pokazują, że unijne gwarancje sanitarne mogą w praktyce okazać się dziurawe. Departament Rolnictwa potwierdził, że przynajmniej 128 kg podejrzanej wołowiny pochodzącej z Brazylii trafiło do trzech firm spożywczych w Irlandii. Mięso było częścią dostawy skierowanej pierwotnie do Irlandii Północnej, skąd we wrześniu przekazano je dalej na południe wyspy.
Choć Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności Irlandii zapewnia, że wołowina nie trafiła do sprzedaży detalicznej, sam fakt jej obecności w łańcuchu dostaw wywołał głębokie zaniepokojenie. Dla rolników i konsumentów to dowód, że teoretyczne zabezpieczenia mogą zawodzić, a stawką jest zdrowie publiczne i przyszłość krajowego rolnictwa.
Tło tej sprawy jest szersze i wykracza daleko poza jeden incydent. Umowa UE–Mercosur, jeśli zostanie zatwierdzona, umożliwi krajom Ameryki Południowej eksport do Unii do 99 tys. ton wołowiny rocznie przy obniżonej stawce celnej 7,5%, a także 180 tys. ton drobiu. Dla irlandzkich producentów oznacza to realną groźbę zalania rynku tańszym mięsem, wytwarzanym według standardów, które w UE są zakazane. Prezes IFA Francie Gorman podkreśla, że unijny audyt, który wykrył obecność hormonów w brazylijskiej wołowinie, obejmuje coraz więcej państw członkowskich. Jego zdaniem Komisja Europejska powinna natychmiast ujawnić wszystkie szczegóły ustaleń, zanim dojdzie do głosowania. W przeciwnym razie decyzja polityczna zapadnie w cieniu wiedzy cząstkowej, a to, w tej skali, byłoby działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym.
Na irlandzkiej scenie politycznej widać wyraźne pęknięcie. Minister rolnictwa Martin Heydon otwarcie deklaruje sprzeciw wobec umowy, wskazując na zagrożenia dla sektora wołowiny i nienegocjowalne normy sanitarne SPS. Z kolei premier Micheál Martin mówi o „postępach” w rozmowach i sygnalizuje gotowość do dalszych negocjacji na poziomie unijnym. Jednocześnie rośnie presja międzynarodowa – zwłaszcza po tym, jak Włochy, kluczowy gracz, zbliżyły się do poparcia porozumienia w zamian za obietnice większego wsparcia finansowego dla rolników.
Rolnicy ostrzegają, że skutki mogą być długofalowe i nieodwracalne. Organizacja reprezentująca młodych rolników Macra na Feirme mówi wprost o zagrożeniu dla rentowności gospodarstw i przyszłości obszarów wiejskich. Ich zdaniem konkurencja z tanim importem produkowanym przy użyciu hormonów wzrostu doprowadzi do spadku cen, wypchnięcia lokalnych producentów z rynku i erozji całych społeczności.
Sprawa brazylijskiej wołowiny, która już dotarła do Irlandii, nie jest więc logistycznym incydentem marginalnym, a testem wiarygodności unijnej polityki handlowej, skuteczności kontroli żywności i realnej ochrony standardów, które Europa przez dekady uznawała za fundament swojego modelu rolnictwa. Głosowanie nad umową Mercosur pokaże, czy te zasady są wciąż nienaruszalne, czy też staną się kartą przetargową w globalnej grze handlowej.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Cindie Hansen on Unsplash
