Szum szmaragdowych sadów, czyli tęsknota za cydrem z Galway – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Szum szmaragdowych sadów, czyli tęsknota za cydrem z Galway

Bywają dni, kiedy człowiek z premedytacją wybiera słodką niestosowność i cichy bunt. Mimo surowych gestów fachowców w białych kitlach, mimo ostrożnych zaleceń i uczonych zakazów, które nakazują mierzyć życie kroplami powściągliwości, wymykam się czasem w stronę miejskiego zgiełku, a nawet atmosfery pubów z Galway.

Idę nie po to, by grzeszyć z rozmysłem, lecz by oddać się małym, zakazanym przyjemnościom w zakamarkach lokalnych punktów gastronomicznych. Tam, przy rozgrzanej płycie i w oparach smażonego dorsza, cichnie dyktat rozsądku. Jednak prawdziwe przewinienie nie leży na talerzu – zaczyna się wtedy, gdy do prostej, złocistej ryby z frytkami dobieram coś, co od dawna ma w moim sercu miejsce szczególne: słomkowy, iskrzący się złocistościami irlandzki cydr.

Przez lata nawykłem do rozczarowań, jakie niesie ze sobą półka z przemysłową produkcją tego napoju. Bo obietnice zamknięte w masowych flaszkach często okazują się zaledwie płaskim szeptem, więc sokiem z dojrzałych jabłek, do którego ktoś bezceremonialnie dolał zwykłej, również przemysłowej wódy, próbując ochrzcić tę kompozycję mianem tutejszego narodowego napitku. Pije się to bez natchnienia, bo smak jest kwaśny, alkohol kłuje w podniebienie, a po trzech wieczornych szklaneczkach poranek podnosi zasłony niechętnie, malując świat w odcieniach ołowiu i ciężkich myśli. Rzemiosło regionalne, choć przecież gdzieś istnieje, bywa płochliwe, a nawet skryte, i kto nie umie szukać, nie ma w sobie ciekawości wędrowca, ten w gąszczu sklepowych półek, rzadko natrafi na prawdziwy klejnot.

Aż wreszcie nadeszła środa. Zwyczajny dzień, bez wielkich zapowiedzi, przesiąknięty chłodnym poświstem nadmorskiego wiatru i ciepłą wilgocią zawieszoną w powietrzu. Zasiadłem przy drewnianym stole w małej knajpce, pragnąc tradycyjnego posiłku, i złożyłem zamówienie. Wywołało ono ciche zamyślenie u obsługującej mnie dziewczyny. Podała mi kartę, przepraszając z wyrazem nostalgii w głowie i cieniem żalu w głosie, że nie ma do zaoferowania nic wykwintnego ani powszechnie znanego. W jej uśmiechu błąkała się niemal nieśmiałość, gdy tłumaczyła, że w piwniczce ostał się tylko jeden gatunek cydru – nieznany, niepozorny, pochodzący wprost z hrabstwa Galway.

Nie wiedziała jednak, że trafiła w samo jądro moich skrywanych przez ludzkością marzeń, a to właśnie taki drobny przypadek potrafi z dnia na dzień zmienić zwykłe wyjście na obiad niemal w obrzęd. Zapewniłem ją natychmiast, że to nie wada, a najpiękniejszy dar, jaki mogła mi przynieść z głębi zaplecza. Po chwili na moim stole zjawia się oszroniona butelka, dotknięta puszystą powłoczką zimna, a obok niej pękaty kielich wypełniony krystalicznymi kostkami lodu. Uchwyciłem to mokre, chłodne szkło w dłoń bez zbędnych ceremonii. Przelewając płyn do pucharu, patrzyłem, jak złocisty strumień musuje w lodowej scenerii i zdawał się mówić, że nie powinienem się ociągać, więc zanurzyć usta w jego bąbelkowanej zapowiedzi rozkoszy.

Pierwszy łyk jest zawsze niepewnym progiem, próbą ognia. Człowiek wstrzymuje oddech, bojąc się, że pod prostą etykietą znów znajdzie zwykły „kwasielec” z papierówek. Lecz rozczarowanie nie przyszło. Zamiast niego nastała zachwycająca, cicha jasność. Głęboko jabłkowy, niemal aksamitny płyn gęsto otulił język i wnętrze ust, by potem gładką, minimalnie rozgrzewającą strużką spłynąć do najciemniejszych zakamarków ciała. Smak okazał się łagodny, podszyty dojrzałą słodyczą jesiennego sadu, z alkoholem tak zręcznie ukrytym, jakby go wcale nie było – choć mała czarna czcionka na etykiecie głosiła dumne i sprawozdawcze informacje o sporej dawce „voltów”.

To nie była zwykła ciecz z jabłek, bo puchar stał się opowieścią o deszczu spływającym po liściach w jednego z sadów w Galway, o ziemi pachnącej wrzosem i pniach drzew obdarzonych dojrzałymi owocami. Ukontentowany do granic, obracając w dłoni opróżnioną flaszkę, zacząłem skrupulatnie studiować jej odwrót. Odnalazłem adres strony internetowej tylko po to, by sprawdzić, czy ten wyjątkowy napitek z hrabstwa Galway da się schwytać w codziennym życiu, gdy zgasną już światła nadmorskiego lokalu. Na stronie producenta widniał spis miast i podmiotów handlu detalicznego, z którymi owo rzemiosło współpracuje. Poczułem wtedy głęboki, niemal dziecięcy spokój i wiedziałem już, że wyruszę na poszukiwania i nie zakończą się one klęską.

Z tym cydrem nie spotkamy się w wielkich, rozświetlonych halach ani w jeszcze większych hipermarketach. Szukać go trzeba w mniejszych sieciach detalicznych, w tamtych cichych, nieco z boku stojących placówkach, które z dumą i ciepłem można by nazwać sklepami osiedlowymi. Tam, na dolnych półkach, pomiędzy szarością codziennych zakupów, kryje się czysta poezja irlandzkiego sadu.

Nie uchodzi mi – rzecz jasna – namawiać kogokolwiek do spożywania płynów z zawartością alkoholu, wszak medyczna mądrość patrzy na nas z surowym wyrzutem. Jednak wierzcie mi: spotkania z tym cydrem nie sposób nazwać zwykłym konsumowaniem. To doznanie, za którym warto zatęsknić. Kiedy raz spróbuje się owocu z hrabstwa Galway, każde inne jabłko w kieliszku staje się tylko odległym, bezbarwnym echem. Niech więc ten opis pozostanie w Was jak ciche zaproszenie, a gdy tylko dostrzeżecie oszronione szkło z zielonego zachodu wyspy, nie wahajcie się ani chwili. Zaakceptujcie tę zapowiedź powrotu do natury i do dojrzałych owoców w sadach, które pamiętają szum wiatru znad Zatoki Galway.

Bogdan Feręc

Photo by Rosalie Barley on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Narastający problem
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.