Strategiczna osłona i spór o miliardy. Ryanair w cieniu ropy, spięć z regulatorem i buntu akcjonariuszy
Tegoroczne coroczne walne zgromadzenie akcjonariuszy grupy Ryanair w Dublinie stało się przestrzenią do wyrazistej diagnozy wyzwań, przed którymi staje współczesne lotnictwo cywilne. W warunkach gwałtownej destabilizacji świata i niepewności na rynku surowcowym, prezes holdingu Michael O’Leary przedstawił obraz spółki zdecydowanie lepiej przygotowanej na wstrząsy niż jej europejscy konkurenci.
Tło dla deklaracji menedżera stanowią rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie, w tym działania zbrojne z udziałem USA, Izraela oraz Iranu, które wywołały natychmiastowe reakcje rynkowe i wywindowały ceny ropy naftowej powyżej poziomu 100 dolarów za baryłkę.
Strategia irlandzkiego przewoźnika, oparta na precyzyjnym mechanizmie zabezpieczania cen paliwa, stanowić ma poduszkę finansową w okresie nadchodzącej zimy i skoków cen paliw lotniczych. Nie oznacza to jednak, że firma przechodzi przez ten czas bezrefleksyjnie. W kuluarach głośno mówi się o korektach w siatce połączeń, otwartych konfrontacjach z brytyjskim regulatorem ruchu lotniczego oraz o wyraźnym sprzeciwie części inwestorów wobec pakietu wynagrodzeń dla samego szefa koncernu.
Głównym punktem wystąpienia Michaela O’Leary’ego była deklaracja dotycząca stopnia zabezpieczenia wydatków na paliwo. Przewoźnik zapewnił sobie do marca przyszłego roku pokrycie 80% zapotrzebowania na ropę po stałej stawce 67 dolarów za baryłkę. Co więcej, w perspektywie roku finansowego 2028 linia zakontraktowała dodatkowe 15% wolumenu po cenie 85 dolarów. Działania te – jak podkreślił szef Ryanaira – stawiają firmę w absolutnej czołówce najbardziej odpornych finansowo przewoźników na Starym Kontynencie.
W obliczu ostatnich dynamicznych skoków cen surowca na giełdach, dyrekcja podjęła decyzję o czasowym wstrzymaniu dalszych transakcji zabezpieczających.
O’Leary powiedział: „Uważamy, że ceny ropy naftowej będą nadal wysokie do końca roku, więc mamy mnóstwo czasu na zwiększenie naszych zabezpieczeń do Bożego Narodzenia, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jest mało prawdopodobne, aby ceny ropy utrzymały się na tak wysokim poziomie przez całą zimę, ale jeśli tak się stanie, dojdzie do kolejnych bankructw linii lotniczych”.
Przewidywany wzrost kosztów wymusił już pewne kroki zapobiegawcze. Przewoźnik zdecydował się na niewielką redukcję zimowego rozkładu lotów, unikając w ten sposób obsługi tras narażonych na niezabezpieczone, wysokie rynkowe ceny paliwa. Zmiana ta pociągnęła za sobą obniżenie celu przewozowego na rok finansowy 2027 z 216 milionów do 214 milionów pasażerów. Jeżeli drastyczne zwyżki na rynku naftowym utrzymają się w kolejnym roku, pasażerowie muszą liczyć się ze znaczącym wzrostem cen biletów.
Sprawa taryf lotniczych pozostaje ściśle powiązana z marżami operacyjnymi. W minionym półroczu – od lutego do lipca, średnie ceny biletów w ujęciu miesięcznym systematycznie spadały, co bezpośrednio przełożyło się na uszczuplenie zysków w ostatnim kwartale finansowym przy jednoczesnym wzroście kosztów operacyjnych. Ostatnie tygodnie przyniosły jednak zmianę tego trendu i bardzo niski, jednocyfrowy wzrost cen w ujęciu rocznym.
Ewentualna stabilizacja lub delikatny wzrost średnich stawek w sezonie zimowym wynika również z możliwej reakcji linii konkurencyjnych, które ze względu na wysokie koszty paliwa mogą zostać zmuszone do ograniczenia własnej przepustowości.
Obok kwestii surowcowych, emocje na zgromadzeniu wywołał ostry spór z brytyjską agencją żeglugi powietrznej NATS. Reagując na niedawną awarię systemów, która w minionym tygodniu doprowadziła do odwołania tysięcy rejsów, O’Leary bezpośrednio zaatakował prezesa NATS Martina Rolfe’a. Szef Ryanaira zarzucił mu mijanie się z prawdą w kwestii przyczyn usterki.
Przedstawiciele Ryanaira twierdzą, iż z uzyskanych przez nich informacji wynika, że przyczyną paraliżu był ponowny błąd przy przetwarzaniu niestandardowego planu lotu, czyli analogiczny problem do tego z 2023 roku, który doprowadził do załamania ruchu. Martin Rolfe w publicznych wypowiedziach odrzucał te zarzuty, sugerując zupełnie inne podłoże incydentu.
„NATS poinformował nas, że to kolejny nieuczciwy plan lotu. A teraz Martin Rolfe temu zaprzecza. Uważam, że kłamie, żeby ratować własną skórę”.
Konflikt przeniósł się jednak na poziom prawny i polityczny. Irlandzki przewoźnik domaga się przed Sądem Najwyższym w Londynie odszkodowania przekraczającego 7 milionów funtów za straty poniesione w 2023 roku. Sprawą zajęła się również brytyjska minister transportu Heidi Alexander, dając kierownictwu NATS tydzień na przedstawienie wyczerpujących wyjaśnień i wzywając Urząd Lotnictwa Cywilnego do przeprowadzenia niezależnego audytu.
Wydarzeniom towarzyszył wyraźny sygnał niezadowolenia ze strony samych inwestorów. Choć kluczowe uchwały przeszły większością głosów, aż 39% akcjonariuszy zagłosowało przeciwko nowemu programowi wynagrodzeń dla Michaela O’Leary’ego. Umowa opiewająca na potencjalną kwotę co najmniej 150 milionów euro zakłada przyznanie opcji na zakup 10 milionów akcji po cenie 26,70 euro za sztukę, pod warunkiem wygenerowania zysku przekraczającego 4 miliardy euro lub wzrostu kursu akcji powyżej 42 euro do 2032 roku.
Mimo że spory pakiet głosów (61%) dał zielone światło dla przyjęcia uchwały, skala oporu okazała się zaskakująco wysoka. Zarząd spółki zapowiedział przeprowadzenie dodatkowych konsultacji z inwestorami w celu dokładnego zbadania przyczyn tak znacznego sprzeciwu. W atmosferze rosnących niepokojów rynkowych i sporów wewnętrznych, notowania akcji Ryanaira na giełdzie w Dublinie odnotowały w dniu zgromadzenia spadki.
Bogdan Feręc
Źr. RTE/Reuters
