Statystyka, która nie daje powodów do radości
Na papierze można by odetchnąć, ale w debacie publicznej coraz częściej pojawia się sugestia, że skala bezdomności w Irlandii zaczyna się stabilizować, a nawet lekko cofać. Problem w tym, że gdy zajrzeć głębiej w dane, optymizm pęka jak cienki lód na płytkiej kałuży.
Pod koniec listopada w tymczasowym zakwaterowaniu dla osób bezdomnych przebywało 16 996 osób. To więcej niż miesiąc wcześniej i najwięcej w historii prowadzenia statystyk. W tej liczbie było 11 675 dorosłych i aż 5321 dzieci. Rekord, który trudno nazwać sukcesem – zwłaszcza że był to już jedenasty miesiąc z rzędu, gdy liczby biły kolejne maksima.
Warto też jasno powiedzieć, czego te dane nie obejmują. Statystyki Departamentu Mieszkalnictwa nie liczą osób śpiących na ulicy, przebywających w szpitalach, ośrodkach dla uchodźców ani w schroniskach dla ofiar przemocy domowej. Jeśli gdzieś pojawia się spadek, to raczej w wąskiej kategorii lub chwilowej dynamice, a nie w realnej skali kryzysu.
Organizacje pomocowe nie mają wątpliwości i Focus Ireland opisuje sytuację jako „rozdzierającą serce”. Ponad pięć tysięcy dzieci weszło w nowy rok bez własnego domu – wiele z nich po raz drugi lub trzeci w życiu. To nie jest epizod, to powtarzalny mechanizm, który systemowo odbiera dzieciom poczucie bezpieczeństwa i normalności. Dublin Simon Community ostrzega, że bez zdecydowanych działań kryzys będzie się pogłębiał. Tymczasowe zakwaterowanie staje się dla tysięcy osób stanem permanentnym, a nie mostem do wyjścia z bezdomności. To znak, że system się zapchał.
Do krytyki dołącza opozycja, więc Sinn Féin wskazuje na rosnącą liczbę bezdomnych dzieci i emerytów oraz brak realnej strategii rządu w zapobieganiu bezdomności. Socjaldemokraci mówią wprost o „plamie na społeczeństwie” i o polityce mieszkaniowej, która faworyzuje inwestorów kosztem dostępnych cenowo mieszkań.
Szczególny ciężar tym danym nadaje moment ich publikacji, czyli tuż przed falą mrozów, ostrzeżeniami pogodowymi i temperaturami poniżej zera. W takich warunkach każda liczba przestaje być abstrakcją. Zamienia się w realne ryzyko dla zdrowia i życia. Jeśli więc gdzieś pojawia się narracja o spadku bezdomności, warto zachować ostrożność. Ogólny obraz pozostaje brutalnie jasny, iż więcej ludzi niż kiedykolwiek wcześniej żyje w prowizorycznych warunkach, a tysiące dzieci dorastają bez stabilnego domu. To nie jest moment na triumfalizm, a chwila na decyzje, które wykraczają poza statystyczne sztuczki i polityczne deklaracje.
Bogdan Feręc
Źr. Independent


