Socjalistyczna retoryka odwracania uwagi: Czy to naprawdę Cieśnina Ormuz odpowiada za drożyznę energetyczną w Europie?
W oficjalnym przekazie Unii Europejskiej wyraźnie widać próbę narzucenia nowej opowieści dotyczącej przyczyn kryzysu energetycznego. Podczas wystąpienia na szczycie WinWin w Królewskiej Bibliotece Belgii, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen obarczyła zamknięcie Cieśniny Ormuz odpowiedzialnością za astronomiczne koszty.
Przewodnicząca podała, że blokada to kosztowała UE dodatkowe 127 miliardów euro bez zyskania „ani jednej cząsteczki energii dodatkowo”. Budowanie narracji, w której zewnętrzny wstrząs geopolityczny wskazywany jest jako główny winowajca drożyzny, jest jednak zabiegiem socjotechnicznym i odwracającym uwagę od pierwotnych przyczyn wysokich cen prądu oraz materiałów grzewczych w Europie. Analiza przedstawionych danych oraz mechanizmów polityki energetycznej Brukseli prowadzi jednak do odmiennych wniosków. To konsekwencje wojny na Ukrainie, nagłe odcięcie od dotychczasowych źródeł ropy i gazu z Rosji oraz sposób wdrażania samej transformacji klimatycznej stanowią fundament obecnego kryzysu cenowego.
Przewodnicząca KE zauważa wprost, że Europa doświadczyła „na własnej skórze kosztów naszej zależności od importowanych paliw kopalnych” i ostrzega, że kupując ropę oraz gaz, „ryzykujemy importem wstrząsów i kryzysów”. Argument ten ma uzasadniać tezę, że winne są zewnętrzne rynki i szlaki handlowe, takie jak Cieśnina Ormuz. Tymczasowa przewodnicząca KE nie dodała natomiast, że zamykanie kopalń i elektrowni jądrowych w Europie, to też przyczyna wysokich cen energetycznych.
Zapomina się także o kontekście, że podatność Europy na kryzys w Cieśninie Ormuz jest bezpośrednim następstwem gwałtownej rezygnacji z relatywnie tanich i stabilnych dostaw ropy oraz gazu z Rosji po wybuchu wojny na Ukrainie. Zastąpienie rosyjskich surowców oparto na dostawach z alternatywnych kierunków morskich, w tym z Bliskiego Wschodu i USA. W momencie jednak, gdy Europa porzuciła dotychczasową infrastrukturę przesyłową, wystawiła się na ryzyko geograficznych wąskich gardeł. Kwota 127 miliardów euro dodatkowych wydatków, o której wspomina von der Leyen, to nie tyle koszt samych zawirowań na Bliskim Wschodzie, ile bezpośrednia cena za brak stabilnego bufora paliwowego, który do czasu wojny na Ukrainie zapewniała infrastruktura rurociągowa.
Samo odcięcie od rosyjskiego gazu i ropy nie tłumaczy w pełni skokowych wzrostów opłat za prąd i ogrzewanie. Kolejnym elementem, na który wskazują dane zawarte w przemówieniu szefowej KE, są obciążenia wynikające z unijnych mechanizmów regulacyjnych.
Ursula von der Leyen podkreśla z dumą, że od 2021 roku w zrównoważone działania w UE zainwestowano ponad 1,2 biliona euro, a celem jest zmobilizowanie kolejnych 100 miliardów euro na transformację przemysłową. Dodała też, że to dzięki unijnemu systemowi handlu sztucznymi uprawnieniami do emisji (ETS), wygenerowano ponad 270 miliardów euro dochodu.
Kwoty te, przedstawiane jako sukces inwestycyjny, stanowią w rzeczywistości ogromny ciężar przenoszony bezpośrednio na konsumentów i przedsiębiorstwa. System ETS, czyli opłaty za emisję dwutlenku węgla, podnosi podstawowe rachunki za prąd i ciepło wytwarzane z paliw kopalnych – paliw, po które Europa musiała sięgnąć w dobie niedoborów po odcięciu dostaw z Rosji. Kapitał rzędu 1,2 biliona euro wprowadzony w proces transformacji nie wziął się zatem znikąd, bo to koszt wliczony w wycenę energii i towarów na rynku.
Wnioski
Twierdzenie, że to zamknięcie Cieśniny Ormuz jest głównym źródłem drożyzny, pozwala instytucjom unijnym unikać odpowiedzialności i przenosić ją na czynniki losowe, w tym wydarzenia globalne. Jednak głębsza analiza pokazuje jasny ciąg przyczynowo-skutkowy:
- Głównym zapalnikiem kryzysu energetycznego, była wojna na Ukrainie i radykalna zmiana architektury dostaw surowców, a przede wszystkim, rezygnacja z rosyjskiego gazu i ropy wymusiła szukanie droższych, niepewnych alternatyw.
- Katalizatorem kosztów pozostała polityka klimatyczna (m.in. system ETS i ambitne, choć głupie cele redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90% do 2040 r.), która nakłada wielomiliardowe obciążenia fiskalne na procesy wytwarzania energii w okresie przejściowym.
Cieśnina Ormuz okazała się jedynie czynnikiem ujawniającym słabość systemu. Prawdziwe źródło wysokich cen prądu i materiałów grzewczych w domach Europejczyków leży w utracie stabilnych dostaw surowców w następstwie konfliktu na Wschodzie oraz w równoległym ponoszeniu wielsetmiliardowych kosztów transformacji energetycznej. Więc można swobodnie uznać, że przewodnicząca próbuje zaciemniać fakty, o ile ich nie zmienia.
Bogdan Feręc
Źr. EUNews
Fot. CC Europäische Kommission

