Sezonowy chaos nad wodą. Czas na uregulowanie statusu ratowników
Z każdym rokiem scenariusz powtarza się z tą samą niepokojącą regularnością. Wraz z nadejściem pierwszych ciepłych dni mieszkańcy Irlandii masowo ruszają na lokalne plaże, podczas gdy strażnicy ludzkiego życia pojawiają się na stanowiskach z kilkutygodniowym opóźnieniem. Obecny model organizacji bezpieczeństwa nad wodą, oparty na doraźnych rozwiązaniach samorządowych i dobitnie pokazuje swoje ograniczenia. Naprawienie tej sytuacji wymaga odejścia od traktowania pracy ratownika jak zwykłego zajęcia wakacyjnego oraz wprowadzenia czytelnych, ujednoliconych norm zatrudnienia.
Chaos w 21 samorządach i brak ciągłości służby
Kluczowy problem leży w całkowitym rozproszeniu decyzyjności. Obecnie za organizację służb ratowniczych odpowiada 21 niezależnych samorządów lokalnych. Efektem tej fragmentacji są drastyczne rozbieżności w harmonogramach dyżurów. Na ten fakt zwraca uwagę senator Fine Gael Michael Kenneally, wskazując, że brak koordynacji bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu wypoczywających.
Przykładem nieefektywności systemu stał się trwający jeszcze sezon, gdy fala wysokich temperatur nadeszła jeszcze w maju, zanim samorządy formalnie wdrożyły dyżury ratowników wodnych na plażach. Efektem braku obsady były dwa groźne incydenty na wybrzeżu hrabstwa Kerry. Osoby odwiedzające flagowe kąpieliska z certyfikatem Błękitnej Flagi, takie jak Ballybunion, nie mają obecnie pewności, w jakich godzinach obszar jest faktycznie nadzorowany. Wprowadzenie stałych, ogólnokrajowych ram dyżurów, w standardowych godzinach od 11:00 do 19:00, pozwoliłoby uniknąć dezinformacji i realnie podniosłoby poziom ochrony.
Strukturalna pułapka rekrutacyjna
Propozycję ujednolicenia grafików popiera Water Safety Ireland. Dyrektor generalna organizacji dr Joanne Walsh podkreśla jednak, że branża zmaga się z poważną barierą systemową. Ratownictwo wodne w Irlandii funkcjonuje dziś wyłącznie w trybie krótkotrwałego zajęcia turystycznego, co w naturalny sposób zawęża grupę kandydatów do uczniów szkół średnich i studentów.
System wpada więc w błędne koło organizacyjne:
- Maj: Młodzież przygotowuje się do egzaminów i nie jest dostępna na plażach, mimo że pogoda często dopisuje.
- Wrzesień: Studenci i uczniowie wracają do nauki, co zmusza władze do szybszego zamykania stanowisk.
- Wydłużenie sezonu przez samorządy: Decyzja o wcześniejszym rozpoczęciu lub późniejszym zakończeniu rekrutacji skutkuje drastycznym spadkiem liczby chętnych, gdyż główna baza rekrutacyjna po prostu przebywa w szkołach i na uczelniach.
Potrzeba stabilnych warunków pracy
Obecne problemy rekrutacyjne i organizacyjne jasno pokazują, że poleganie wyłącznie na dorabiającej młodzieży nie gwarantuje pełnej stabilności bezpieczeństwa publicznego. Aby przerwać ten cykl, sektor wymaga głębszych zmian, w tym wprowadzenia stałych umów o pracę dla kadry zarządzającej i szkoleniowej, jasnego uregulowania czasu pracy oraz stworzenia warunków, które przyciągną do tej profesji osoby szukające stabilnego zatrudnienia poza wąskim okienkiem wakacyjnym.
Tylko profesjonalizacja i ściślejsza współpraca pomiędzy samorządami pozwolą stworzyć system, który skutecznie zabezpieczy irlandzkie wybrzeże od pierwszych ciepłych dni maja aż do końca sezonu. Nie jest też wykluczone, że decyzje, żeby miały pozytywny efekt dla samych ratowników, jak i osób korzystających z kąpieli, powinny zostać podjęte na najwyższym szczeblu, więc przez rząd. Ten może przecież uregulować zasady zatrudniania ratowników, a wówczas, samorządy będą zmuszone do zastosowania się do wytycznych.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. CC Simon Mortimer
