Ryanair wchodzi na amerykańską scenę. Reklamy w USA jako broń w sporze o Dublin
Ryanair szykuje ruch, który wykracza daleko poza klasyczny marketing. Największa tania linia lotnicza Europy planuje emisję reklam w amerykańskiej telewizji Fox News na kilka tygodni przed Dniem Świętego Patryka. Celem nie jest jednak sprzedaż biletów, lecz wywarcie politycznej presji na rząd Irlandii w sprawie utrzymującego się limitu liczby pasażerów na lotnisku w Dublinie.
Moment kampanii nie jest przypadkowy. Fox News to stacja regularnie oglądana przez prezydenta USA Donalda Trumpa, a reklamy mają pojawić się tuż przed coroczną wizytą premiera Micheála Martina w Białym Domu. Ryanair chce, by problem dublińskiego lotniska znalazł się wysoko na agendzie rozmów irlandzko-amerykańskich, najlepiej w świetle kamer. Prezes Ryanaira Michael O’Leary spodziewa się, że presja z USA będzie narastać, a jego zdaniem amerykańskie linie lotnicze, zrzeszone w organizacji Airlines for America (A4A), również wykorzystają wizytę irlandzkiego premiera, aby postawić sprawę limitu pasażerów „na pierwszym planie”. W tym miesiącu A4A złożyła formalną skargę do Departamentu Transportu USA, zarzucając rządowi Irlandii blokowanie rozwoju amerykańskich przewoźników na lotnisku w Dublinie.
Stawka jest wysoka, bo amerykańskie linie domagają się, aby w razie braku zmian Waszyngton rozważył ograniczenie lotów transatlantyckich z Irlandii do USA. O’Leary ocenia, że tymczasowe zablokowanie połączeń jest dziś realnym scenariuszem. – Amerykańscy przewoźnicy są wściekli. Widzą, że Aer Lingus dodaje nowe trasy do Stanów Zjednoczonych – i słusznie, ale sami nie mogą uzyskać dodatkowych slotów w Dublinie. Istnieje realna szansa, że USA zablokują loty Aer Lingus do Nowego Jorku na dzień lub dwa, aby wymusić rozwiązanie problemu, stwierdził szef Ryanaira. Według niego taki ruch mógłby wreszcie zmusić irlandzki rząd do uchwalenia od dawna zapowiadanego prawa znoszącego limit pasażerów na lotnisku w stolicy.
Zapowiedzi kampanii reklamowej zbiegły się z publikacją wyników finansowych Ryanair Holdings za trzeci kwartał roku obrotowego 2026. Spółka prognozuje, że w całym roku finansowym, kończącym się w marcu, obsłuży niemal 208 mln pasażerów, czyli o 4 proc. więcej niż rok wcześniej. W kolejnym roku finansowym, obejmującym przyszłe lato, liczba ta ma wzrosnąć do 216 mln, głównie dzięki dostawom nowych samolotów Boeinga.
Do lutego Ryanair spodziewa się otrzymać cztery ostatnie Boeingi Max 8, natomiast większy model Max 10, wciąż oczekujący na certyfikację, dołączyć ma do floty wiosną 2027 roku. Nowe maszyny oznaczają więcej miejsc na pokładzie i niższe zużycie paliwa, a więc fundament dalszego wzrostu.
Linia prognozuje, że zysk netto za cały rok na poziomie od 2,13 do 2,23 mld euro, a jednocześnie zysk w trzecim kwartale spadł do 115 mln euro, nie licząc 85 mln euro odpisanych na poczet kary nałożonej przez włoski Urząd Ochrony Konkurencji. Ryanair odwołuje się od decyzji, a O’Leary przekonuje, że kara zostanie ostatecznie uchylona. Prezes spółki ocenia też, że ceny biletów latem pozostaną stabilne lub nieznacznie wzrosną. Pomogą w tym niższe ceny paliwa, ale zaufanie konsumentów jest kruche, a sytuacja geopolityczna niestabilna.
Wizerunkowe zamieszanie Ryanair potrafi jednak przekuć w zysk. O’Leary przyznał, że internetowy spór z Elonem Muskiem dotyczący systemu Starlink wygenerował około 1,5 tys. publikacji w 56 krajach, co przełożyło się na szacunkowe 30 mln euro darmowej reklamy i 20 mln euro dodatkowych rezerwacji.
– Nie ma czegoś takiego jak zła reklama, chyba że chodzi o bezpieczeństwo – podsumował O’Leary.
Reklamy w amerykańskiej telewizji wpisują się w tę samą filozofię i ma być głośno, bezpośrednio i z politycznym efektem ubocznym. Ryanair pokazuje, że w globalnym lotnictwie bitwy o sloty i przepisy coraz częściej toczą się nie tylko na lotniskach, lecz także na ekranach telewizorów po drugiej stronie Atlantyku.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Gabor Koszegi on Unsplash
