Przetasowanie na bałtyckim niebie. Ryanair wykorzystuje kryzys airBaltic i ogłasza ofensywę ekspansywną
Rynki lotnicze w Europie Środkowo-Wschodniej stoją w obliczu gwałtownego przetasowania układu sił. Po tym, jak łotewski przewoźnik narodowy AirBaltic stał się pierwszą europejską linią lotniczą zmuszoną do złożenia wniosku o ochronę przed bankructwem w następstwie narastającego konfliktu wokół Iranu, na powstałą lukę rynkową natychmiast odpowiedział największy gracz na kontynencie.
Jak przewidywałem, choć miałem na myśli przejęcie AirBaltic, Ryanair poinformował o gotowości do radykalnego zwiększenia swojej obecności w regionie bałtyckim, planując podwojenie liczby obsługiwanych tam pasażerów w ciągu najbliższych pięciu lat.
Ofensywa irlandzkiego giganta niskokosztowego to bezpośredni efekt drastycznych pocięć flotowych ogłoszonych przez łotewską linię. AirBaltic potwierdził bowiem, że do końca 2026 roku zredukuje własną flotę z 54 do zaledwie 36 samolotów, a jej długoterminowy cel na 2031 rok został zweryfikowany w dół ze 100 do zaledwie około 40 maszyn. Tak głęboka defensywa przewoźnika z siedzibą w Rydze tworzy przestrzeń, którą natychmiast zamierzają zagospodarować lepiej skapitalizowani rywale.
Plan przedstawiony przez władze Ryanair zakłada, że do 2031 roku linia zaoferuje rocznie aż 11 milionów miejsc na trasach do i z Łotwy, Litwy oraz Estonii. W tym celu flota bazowana w krajach bałtyckich ulegnie zwiększeniu z obecnych siedmiu do 16 samolotów. Dyrektor handlowy Ryanair Jason McGuinness w oficjalnym oświadczeniu wprost powiązał te zamierzenia z problemami lokalnego konkurenta, wskazując, że decyzja AirBaltic o skasowaniu jednej trzeciej floty wymusza zdecydowane kroki w celu zabezpieczenia łączności lotniczej regionu.
Wydarzenia na Bałtykiem wpisują się w szerszy, niepokojący trend na rynku przewozów lotniczych.
Analitycy oraz inwestorzy zwracają uwagę, że narastający kryzys kosztów, wywołany bezpośrednio działaniami wojennymi z udziałem Stanów Zjednoczonych, Izraela oraz pośrednio Iranu, staje się wyrokiem dla mniejszych, państwowych linii lotniczych. Przewoźnicy o skromniejszym zapleczu finansowym i mniejszej skali działania nie są w stanie udźwignąć gwałtownych skoków cen paliwa oraz zawirowań operacyjnych, co zmusza ich do oddawania kluczowych połączeń lotniczym gigantom.
Dla samego Ryanair ekspansja w państwach bałtyckich jest spójnym elementem globalnej strategii wzrostu. Irlandzki przewoźnik dąży natomiast do zwiększenia swojego rocznego wolumenu pasażerskiego z obecnych 208 milionów do poziomu 300 milionów osób do 2034 roku. Fundamentem tej ekspansji ma być realizacja gigantycznego zamówienia na 300 nowych samolotów Boeing 737 MAX 10, których dostawy rozpoczną się od 2027 roku.
Szybka reakcja operacyjna widoczna jest już w najbliższych planach przewoźnika. Z uwagi na preferencyjne stawki opłat lotniskowych w Rydze, Ryanair zapowiedział natychmiastowe uruchomienie dodatkowych zimowych połączeń na dziesięciu trasach ze stolicy Łotwy, obejmujących m.in. Mediolan, Alicante oraz Barcelonę.
Decyzje inwestycyjne linii wyraźnie jednak pokazują, że firma nie waha się stosować twardej polityki cenowej wobec portów lotniczych.
W reakcji na podwyżki opłat na lotniskach w Estonii i na Litwie, Ryanair zdecydował o ograniczeniu tamtejszej zimowej oferowania aż o 25%. Zwolnione w ten sposób moce przewozowe zostaną przekierowane na bardziej konkurencyjne cenowo rynki, w tym do Polski, Słowacji, Włoch oraz Szwecji.
Przetasowania na Bałtyku udowadniają zaś, że w czasach kryzysów gospodarczych i geopolitycznych przestrzeń powietrzną nieuchronnie przejmują gracze o najbardziej agresywnym modelu biznesowym i największej skali działania.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Stroopsniper Lenn on Unsplash
