„Powstrzymać przewodniczącą”. Czy niemieckie media odwracają się od Ursuli von der Leyen?
Ton części niemieckiej debaty publicznej wobec przewodniczącej Komisji Europejskiej wyraźnie się zaostrzył. Dziennik Die Welt opublikował komentarz, w którym stwierdzono, że „jednym z największych problemów Unii Europejskiej jest Ursula von der Leyen” i wezwano państwa członkowskie do politycznego przeciwstawienia się jej stylowi przywództwa. To sygnał zmiany nastrojów w kraju, z którego wywodzi się szefowa Komisji.
Autorka komentarza zarzuca Ursuli von der Leyen kultywowanie „autorytarnego stylu przywództwa”, otaczanie się wąskim kręgiem niewybieralnych doradców oraz koncentrację władzy w Brukseli kosztem państw narodowych. Padają nawet porównania do „consiglieri”, co ma sugerować nadmierną centralizację decyzji i brak przejrzystości procesów decyzyjnych, a to język ostry, jak na standardy niemieckiego mainstreamu.
Krytyka dotyczy także zmienności priorytetów strategicznych Komisji. W opinii „Die Welt” jeszcze niedawno osią polityki była transformacja klimatyczna i Zielony Ład, dziś – odporność gospodarcza, bezpieczeństwo militarne i geopolityczna siła Unii. Dla krytyków ma to świadczyć o reaktywności zamiast długofalowej wizji.
Warto jednak oddzielić publicystyczną ocenę od instytucjonalnej rzeczywistości, bo przewodnicząca Komisji Europejskiej działa w ramach mandatu nadanego przez Parlament Europejski oraz rządy państw członkowskich. Komisja nie jest więc formalnie rządem federalnym, lecz organem wykonawczym wspólnoty, a jej inicjatywy legislacyjne wymagają akceptacji Rady Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Teoretycznie więc mechanizmy kontroli istnieją, ale spór dotyczy tego, czy w praktyce równowaga ta została zachwiana.
Zmiana tonu w niemieckiej debacie zbiegła się z rosnącą presją gospodarczą. Niemcy, które przez lata były motorem transformacji energetycznej, mierzą się dzisiaj z wysokimi kosztami energii, spowolnieniem przemysłu i napięciami wokół polityki klimatycznej. Kanclerz Friedrich Merz w ostatnich miesiącach krytykował unijny system handlu emisjami ETS, sygnalizując potrzebę jego wyraźnej korekty. Rządowa koalicja wycofała się również z części przepisów ograniczających instalację pieców gazowych i olejowych. To wyraźny sygnał, że nawet w Berlinie entuzjazm wobec ambitnych regulacji klimatycznych uległ schłodzeniu.
Nie oznacza to jeszcze jednoznacznego odrzucenia Europejskiego Zielonego Ładu. W niemieckim dyskursie rośnie raczej przekonanie, że tempo i koszty transformacji muszą być ściślej powiązane z konkurencyjnością gospodarki. W tle toczy się debata o przyszłości przemysłu, o relacjach z Chinami i USA oraz o zdolności Europy do samodzielnego działania w warunkach napiętej sytuacji geopolitycznej.
Artykuł „Die Welt” wpisuje się więc w szerszy nurt krytyki centralizacji kompetencji w Brukseli. Pojawiają się także postulaty budowania „zjednoczonego frontu narodowych aktorów”, który miałby równoważyć wpływy Komisji Europejskiej, a to narracja odwołująca się do suwerenności państw członkowskich i ich roli jako ostatecznych dysponentów władzy w Unii Europejskiej.
Czy mamy do czynienia z trwałą zmianą niemieckiej narracji? Na razie raczej z wyraźnym sygnałem ostrzegawczym wysłanym von der Leyen niż z jednomyślnym zwrotem. Pamiętać także należy, że niemieckie media i elity polityczne nie tworzą monolitu. Obok ostrych głosów krytyki wciąż obecne są opinie broniące dotychczasowego kursu Komisji jako koniecznej odpowiedzi na kryzys klimatyczny i agresywną politykę Rosji.
Jedno jest pewne, że dyskusja o przywództwie w Unii Europejskiej wchodzi w nową fazę i nie dotyczy już tylko szczegółów regulacji, lecz modelu zarządzania wspólnotą i granic kompetencji instytucji europejskich. To z kolei oznacza, że krytyka pod adresem Ursuli von der Leyen, niezależnie od jej tonu, jest elementem głębszego myślenia o kierunku, w jakim ma zmierzać europejski projekt. Nawiasem mówiąc, dobrze się stało, że sygnał o kontrowersyjnym postępowaniu przewodniczącej Ursuli von der Leyen, przyszedł z Berlina, bo jest on mocny i został usłyszany w całej Europie.
Bogdan Feręc
Źr. Die Welt/MEP Ewa Zajączkowska-Hernik
Photo CC BY 4.0 European Commission
