Plastikowa motoryzacja. Jak z samochodu zrobiono produkt jednorazowego zachwytu – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Plastikowa motoryzacja. Jak z samochodu zrobiono produkt jednorazowego zachwytu

Są felietony, które rodzą się przy biurku, i są takie, które powstają między jednym salonem samochodowym a drugim. Ten należy do tej drugiej kategorii, a wystarczy poświęcić jeden dzień, wejść do kilku salonów samochodowych w Galway, dotknąć kilku nowych aut i nagle człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie trafił na wystawę wielkogabarytowych zabawek.

Eleganckie światła, wielkie ekrany, futurystyczne linie nadwozia, a pod palcami… plastik. Mnóstwo plastiku. Nie chodzi nawet o to, że samochody się zmieniły, bo zmieniały się przecież od zawsze. Kiedyś błotniki wystawały jak skrzydła samolotu, później przyszła moda na kanciaste nadwozia, następnie opływowe kształty, a dziś wszystko musi wyglądać, jakby projektant rysował auto po obejrzeniu filmu o dalekiej przyszłości. To normalne i postęp nigdy nie pytał o zgodę tradycjonalistów, ale jest pewna granica. Granica między nowoczesnością a zwyczajnym oszczędzaniem, czy nawet żerowaniem na kliencie.

Postanowiłem sprawdzić, czy moje wcześniejsze wrażenia „z ulicy” nie były złudzeniem i odwiedziłem kilka salonów, a bardzo szybko przekonałem się, że nie. Problem istnieje naprawdę.

Pamiętam jeszcze czasy, gdy kupując nowy samochód, człowiek miał poczucie, że płaci za stal, aluminium, solidność wykonania i kunszt inżynierów. Oczywiście producent zarabiał, dealer również, nikt nie miał złudzeń, a cena zawsze zawierała marżę. Jednak istniało przekonanie, że za wydane pieniądze otrzymuje się coś trwałego. Dzisiaj mam z tym coraz większy problem.

Nowe samochody kosztują często więcej niż kiedykolwiek wcześniej, ale kiedy podejdzie się do nich naprawdę blisko, zachwyt zaczyna ustępować zdziwieniu.

Najbardziej rzuca się w oczy grill, choć jeszcze kilka lat temu był to element, który budował charakter samochodu. Metaliczny połysk, lakierowane powierzchnie, chromowane dodatki. Dzisiaj coraz częściej patrzy się na ogromną taflę błyszczącego plastiku, który nawet nie próbuje udawać metalu. Z daleka, co przyznaję, wygląda efektownie, ale już z bliska wygląda tanio. To właśnie jest największy zgrzyt współczesnej motoryzacji. Nigdy wcześniej samochody nie były tak efektownie prezentowane na ekranach reklam, a jednocześnie nigdy wcześniej nie sprawiały tak plastikowego wrażenia podczas zwykłego dotknięcia.

Sprzedawcy oczywiście mają odpowiedź na wszystko, że to nowoczesna technologia, innowacyjne materiały, optymalizacja masy, troska o środowisko, niższe zużycie paliwa i większe bezpieczeństwo. Lista gotowych odpowiedzi jest niemal nieskończona i nie mam pretensji do pracowników salonów. Oni wykonują swoją pracę, czyli powtarzają argumenty przygotowane przez producentów. Nie są przecież konstruktorami ani projektantami – oni są tylko handlowcami.

Jednak trudno nie odnieść wrażenia, że wiele z tych wyjaśnień brzmi jak wyuczony tekst odczytywany z pamięci, bo skoro plastik rzeczywiście jest lepszy od metalu, to dlaczego nikt nie powie wprost, że jest również znacznie tańszy? To przecież nie byłoby nic złego. Każdy producent szuka oszczędności, każda firma liczy koszty, każda fabryka chce zwiększać zysk, bo tak działa gospodarka. Nie obraziłbym się, gdyby ktoś uczciwie powiedział: „Tak, zastosowaliśmy tworzywa sztuczne, bo są tańsze w produkcji, łatwiejsze w formowaniu, odporne na korozję, a elementy nośne pojazdu pozostają wykonane z odpowiednio wytrzymałych materiałów”. To byłaby odpowiedź szczera, którą można uszanować.

Zamiast tego słyszymy opowieści o ekologii, nowoczesności i ratowaniu planety, a jeszcze ciekawiej robi się przy panelach osłaniających koła, bo coraz częściej również one wykonane są z tworzyw sztucznych. Na pytanie, dlaczego odchodzi się od blachy, odpowiedź zawsze jest podobna, czyli zmniejszenie masy, niższe spalanie i emisja spalin.

Teoretycznie brzmi logicznie, ale jednocześnie trudno nie zauważyć, że producent oszczędza na materiale, a klient płaci więcej niż jeszcze kilka lat temu. To dość osobliwy model biznesowy, bo mniej metalu, więcej plastiku, wyższa cena, a klient ma się jeszcze z tego cieszyć, bo podobno uczestniczy w ratowaniu klimatu.

Na tym jednak historia się nie kończy, bo coraz większe wątpliwości budzą również panoramiczne dachy. Oczywiście technologia poszła naprzód i dzisiaj szkło samochodowe jest wielowarstwowe, laminowane i spełnia rygorystyczne normy bezpieczeństwa. W wielu modelach stosuje się również nowoczesne tworzywa lub kompozyty, nawet w niektórych elementach konstrukcyjnych. Nie jest więc tak, że każdy dach wykonano z plastiku. Jednak gdy stuknie się palcem w niektóre powierzchnie, trudno oprzeć się wrażeniu, że materiał zachowuje się zupełnie inaczej niż klasyczne szkło.

Pytanie o to kończy się kolejną opowieścią o specjalnych mieszankach materiałowych zapewniających bezpieczeństwo podczas zdarzeń drogowych. Być może, przecież nie jestem inżynierem materiałowym, ale wiem jedno, że coraz trudniej znaleźć samochód, który sprawia wrażenie solidnego już przy pierwszym kontakcie.

Za to coraz łatwiej znaleźć taki, który wygląda świetnie na zdjęciach. To zresztą znak naszych czasów, bo liczy się pierwsze wrażenie. Samochód ma dobrze prezentować się w mediach społecznościowych, ma mieć ogromny ekran, animowane kierunkowskazy, podświetlane logo, dziesięć trybów jazdy, dwadzieścia kolorów oświetlenia wnętrza i najlepiej możliwość aktualizacji oprogramowania przez internet.

Tylko gdzieś w tej całej nowoczesności po drodze zgubiono prostą zasadę, że samochód powinien przede wszystkim sprawiać wrażenie solidnego i bezpiecznego. Najbardziej rozbawiła mnie jednak polityczna strona całej historii. Od lat słyszymy, że plastik jest jednym z największych zagrożeń dla środowiska. Zniknęły plastikowe słomki, zakazuje się używania widelców z plastiku, korki od butelek przytwierdzono na stałe do opakowań, aby przypadkiem nie uciekły w świat, a przeciętny obywatel ma niemal poczucie winy, jeśli kupi foliową siatkę w sklepie.

Jednocześnie nikt specjalnie nie przejmuje się tym, że coraz większa część nowych samochodów wykonana jest właśnie z tworzyw sztucznych.

Tutaj plastik nagle staje się ekologiczny, tutaj jest nowoczesny, tutaj jest wręcz pożądany i nikomu nie przeszkadza. To doskonały przykład tego, jak wybiórczo potrafimy traktować argumenty ekologiczne. Tam, gdzie łatwo obciążyć kosztami klienta, pojawiają się zakazy, podatki i kolejne regulacje. Natomiast tam, gdzie chodzi o wielkie gałęzie przemysłu, narracja wygląda już zupełnie inaczej.

Jeszcze ciekawszy wydaje się temat pyłów z hamulców. Unia Europejska wprowadziła nowe normy dotyczące emisji cząstek powstających podczas ścierania klocków i tarcz hamulcowych. To rzeczywiście jeden z nowych elementów regulacji środowiskowych dla pojazdów. Jednak, czy przeciętny kierowca naprawdę rozumie sens tych przepisów? Kupując samochód, będzie płacił za kolejne technologie, kolejne systemy pomiarowe i kolejne rozwiązania narzucone przez regulatorów. Czy atmosfera od tego odetchnie? Zapewne usłyszymy, że tak. Czy zauważy to przeciętny obywatel? To jest już znacznie trudniejsze pytanie.

Odnoszę coraz silniejsze wrażenie, że współczesny klient motoryzacyjny stał się przede wszystkim odbiorcą marketingowych opowieści. Nie kupuje już wyłącznie samochodu, on kupuje narrację. Kupuje historię o ekologii, kupuje opowieść o odpowiedzialności klimatycznej, kupuje wizję nowoczesności. Problem w tym przypadku polega na tym, że kiedy odłoży katalog reklamowy i dotknie auta własną ręką, często odkrywa coś zupełnie innego.

Nie twierdzę, że wszystkie nowe samochody są złe. Wręcz przeciwnie. Dzisiejsza motoryzacja oferuje rozwiązania, o których jeszcze dwie dekady temu można było tylko marzyć. Systemy bezpieczeństwa, komfort jazdy, osiągi czy poziom ochrony pasażerów zrobiły ogromny krok naprzód. To fakty. Jednak równie trudno nie zauważyć, że równolegle producenci coraz intensywniej szukają oszczędności na materiałach, a marketing stara się przedstawić je jako przejaw troski o klienta i planetę.

Nie każda zmiana jest przecież zła, nie każdy plastik jest gorszy od metalu, bo nowoczesne tworzywa potrafią być trwałe, lekkie i funkcjonalne. W wielu zastosowaniach mają pełne uzasadnienie techniczne, ale uczciwość wobec klienta wymagałaby powiedzenia wprost, gdzie zastosowanie plastiku wynika z postępu technologicznego, a gdzie przede wszystkim z rachunku ekonomicznego.

Bo jeśli z jednej strony słyszymy, że plastik jest największym wrogiem środowiska, a z drugiej budujemy z niego coraz większą część współczesnych samochodów, trudno oprzeć się wrażeniu, że coś w tej opowieści zwyczajnie się nie spina. I właśnie dlatego, wychodząc z kolejnego salonu samochodowego, zamiast zachwytu nad nowoczesnością, miałem przed oczami zupełnie inny obraz obecnej motoryzacji.

Pojawił się więc świat, w którym człowiek ma pić przez papierową słomkę, skrupulatnie segregować każdy kawałek plastiku i płacić coraz więcej za kolejne ekologiczne regulacje, podczas gdy obok stoi samochód kosztujący fortunę, w którym plastiku jest więcej niż w niejednym sklepie z zabawkami. Jeżeli to jest ta nowa definicja postępu, to chyba coraz trudniej odróżnić prawdziwą innowację od dobrze opakowanego marketingu.

Bogdan Feręc

Photo by Benjamin Child on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Ewangelia według Me
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.