Pęknięte zaufanie. Polska pomagała Ukrainie, dziś domaga się prawdy, bezpieczeństwa i wzajemności – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Pęknięte zaufanie. Polska pomagała Ukrainie, dziś domaga się prawdy, bezpieczeństwa i wzajemności

Ten tekst to wołanie o prawo do prawdy. Polska otworzyła przed Ukrainą granice, domy, szkoły i rynek pracy. Tysiące Polaków oddawało uchodźcom własne mieszkania, pieniądze i czas. Dziś ci sami ludzie coraz częściej pytają, czy w zamian otrzymują szacunek, bezpieczeństwo i uczciwość. A kiedy pojawiają się informacje o ciężkich przestępstwach popełnianych przez obywateli Ukrainy, państwo nie powinno zarządzać emocjami tylko powinno pokazywać fakty.

Pęknięte zaufanie. Polska pomagała Ukrainie, dziś domaga się prawdy, bezpieczeństwa i wzajemności
Prezydenci Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski/ Foto. Jakub Szymczuk/ KPRM

Po 24 lutego 2022 roku Polska zrobiła dla Ukrainy rzecz bezprecedensową i nieznaną dotąd w skali całego świata. Dodam nadto, że nie była to pomoc wyłącznie państwa. W pierwszych miesiącach wojny pomagały przede wszystkim miliony zwykłych Polaków. Według Najwyższej Izby Kontroli w pomoc obywatelom Ukrainy zaangażowało się 77,9 proc. dorosłych Polaków. Otwierano mieszkania, organizowano zbiórki, kupowano żywność, ubrania i lekarstwa, przewożono ludzi z granicy, przyjmowano ukraińskie dzieci do polskich szkół. Był to jeden z największych odruchów społecznej solidarności we współczesnej historii Polski.

Dlatego dzisiejsze pęknięcie jest tak bolesne. Nie bierze się bowiem wyłącznie z propagandy, internetowych awantur czy politycznych sporów a nade wszystko trolowania w sieci, jak twierdzą czołowe ukraińskie aktywistki z polskimi paszportami. To napięcie bierze się przede wszystkim z poczucia, że coś, co

miało być relacją opartą na wzajemności, zaczęło być traktowane jak jednostronne zobowiązanie tylko Polski i Polaków.

Polacy coraz częściej pytają o Wołyń, o ekshumacje, o stosunek władz Ukrainy do polskiej pamięci, o przywileje przyznane uchodźcom, ale także o bezpieczeństwo. I w tym ostatnim przypadku pojawia się problem, którego nie można rozwiązać jednym zdaniem o tym, że „przestępczość nie ma narodowości”. Owszem, przestępstwo nie ma narodowości. Sprawca ma jednak obywatelstwo, a obywatelstwo jest faktem.

Paszport nie jest winą, ale nie może też być tajemnicą

Jeżeli Polak zostaje podejrzany o zabójstwo, informacja o jego obywatelstwie jest czymś zupełnie naturalnym. Jeżeli podejrzanym jest cudzoziemiec, również powinniśmy mieć prawo wiedzieć kim jest i skąd przybył. Nie po to, aby obciążać całą społeczność, lecz dlatego, że informacja o sprawcy jest po prostu częścią informacji o przestępstwie.

Problem polega dzisiaj w Polsce na czymś innym. Dane dotyczące przestępczości cudzoziemców są rozproszone. Policja publikuje statystyki, prokuratury informują o konkretnych sprawach, sądy podają informacje o wyrokach, ale przeciętny obywatel nie otrzymuje jednego, przejrzystego obrazu sytuacji. W przestrzeni publicznej mieszają się więc zatrzymani, podejrzani, oskarżeni i skazani. A przecież między tymi kategoriami istnieje zasadnicza różnica.

Dlatego przy opisywaniu zabójstw trzeba szczególnie pilnować dokumentów i sprawdzać fakty. Jeżeli prokuratura przedstawia zarzut zabójstwa, należy doprecyzować, że ktoś jest podejrzanym o zabójstwo. Jeżeli sąd wydaje prawomocny wyrok, można mówić o skazanym sprawcy. To nie jest poprawność polityczna tylko zwykła rzetelność.

Ale rzetelność musi działać w obie strony. Skoro słusznie wymaga od dziennikarzy, a więc także ode mnie, aby nie generalizowali, to powinno również samo przestać przemilczać niewygodne dane dla „świętego spokoju” i „niepodgrzewania atmosfery”.

Policja/ Zdjęcie ilustracyjne, fot. Grok

Kiedy Polak staje się ofiarą

We współczesnej Polsce jest coraz więcej spraw, których nie da się już spacyfikować i określić mianem „trolowych internetowych komentarzy, plotek czy szeptanek”. W lipcu 2026 roku w Bytowie doszło do brutalnego pobicia 36-letniego Polaka. W związku ze sprawą zatrzymano trzech obywateli Ukrainy w wieku 28, 30 i 37 lat. Mężczyzna zmarł w szpitalu. Śledztwo miało wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia i odpowiedzialność poszczególnych podejrzanych.

To nie jest „wojna narodowości” tylko okrutne zabicie człowieka! Jeżeli podejrzanymi są cudzoziemcy, ich obywatelstwo jest elementem faktów dotyczących sprawy.

Podobnie wygląda sprawa z Wrocławia. Kilka tygodni temu 18-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany po ataku nożem na 30-letnią Polkę. Kobieta została wielokrotnie ugodzona, między innymi w okolice szyi i klatki piersiowej. Prokuratura przedstawiła podejrzanemu zarzut usiłowania zabójstwa.

I właśnie tutaj kończy się sensowność dyskusji o tym, czy wolno powiedzieć, że sprawca był Ukraińcem. Oczywiście, że wolno. Jeżeli jest to potwierdzona informacja, jest to po prostu fakt. Nie trzeba z tego budować oskarżenia wobec wszystkich Ukraińców. Ale nie wolno również udawać, że obywatelstwo sprawcy jest informacją niepożądaną.

Szczecin, czyli jak problemem staje się również sposób działania państwa

Jeszcze bardziej wymowna jest sprawa Yehora S., obywatela Ukrainy, który jako 16-latek w czerwcu 2024 roku zaatakował nożem pracownika ochrony lokalu Hala Odra w Szczecinie. Według ustaleń śledczych trzykrotnie ugodził mężczyznę. Czyn zakwalifikowano jako usiłowanie zabójstwa. Nastolatek trafił później do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Łobżenicy.

12 maja 2025 roku uciekł z placówki przez okno. I tutaj pojawia się kolejne ważne pytanie, które powinno być kierowane przede wszystkim do polskiego państwa. Nie do Ukraińców jako narodu, lecz do instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Człowiek podejrzany o usiłowanie zabójstwa przy użyciu noża znalazł się poza kontrolą placówki. A później — według ustaleń prokuratury — 17 czerwca 2025 roku miał dokonać dwóch rozbojów w Szczecinie. W jednym przypadku miał użyć gazu wobec sprzedawcy i zabrać dwie butelki alkoholu. W drugim miał zaatakować mężczyznę, uderzyć go w twarz i zabrać telefon, portfel, dokumenty oraz kartę bankomatową. Prokuratura skierowała w tej sprawie akt oskarżenia.

Fot. pl.freepik.com

To już nie jest kwestia tego, czy ktoś lubi Ukraińców, czy ich nie lubi. To pytanie o funkcjonowanie systemu. Czy państwo właściwie oceniło zagrożenie? Czy zastosowane środki były wystarczające? Czy człowiek podejrzany o tak poważny czyn powinien mieć możliwość opuszczenia placówki, a następnie pojawić się ponownie w przestrzeni publicznej? Na te pytania powinny odpowiadać polskie instytucje. I dlaczego pyskówki uliczne urastają do miana ataków narodowościowych, gdy ktoś potraktuje tak Ukraińców, a nad tymi zdarzeniami przechodzi się do porządku dziennego?

Warszawska Wola i cztery ciała

W kwietniu 2024 roku na warszawskiej Woli policjanci znaleźli w pustostanie przy ulicy Grzybowskiej ciała czterech mężczyzn. W śledztwie zatrzymano siedem osób. 34-letni obywatel Ukrainy usłyszał zarzuty dotyczące trzech zabójstw. W sprawie pojawił się również drugi obywatel Ukrainy, Ivan Railianu, podejrzany o współudział w jednym z zabójstw.

W tym przypadku szczególnie ważne jest, aby nie powtarzać uproszczeń. Cztery ciała nie oznaczają automatycznie czterech zabójstw przypisanych jednemu podejrzanemu. Zarzuty muszą być przypisywane konkretnym osobom i dokładnie tak należy o nich informować. Ale cztery znalezione ciała pozostają faktem. Tak samo jak fakt, że w śledztwie pojawili się obywatele Ukrainy podejrzani o udział w tych zbrodniach.

Zabójstwa, w których ofiarami byli Ukraińcy

Teraz dochodzę w artykule do rzeczy, o której często zapomina się w emocjonalnej dyskusji. Część najcięższych przestępstw popełnianych przez obywateli Ukrainy w Polsce była wymierzona przeciwko innym Ukraińcom. Podam tylko kilka krwawych faktów.

W Nacpolsku 27-letni obywatel Ukrainy został podejrzanym o zabójstwo 29-letniej kobiety i usiłowanie zabójstwa 21-latki. W Otwocku 39-letni Ukrainiec został oskarżony o zabójstwo 43-letniego rodaka. W Ostrowi Mazowieckiej zatrzymano obywatela Ukrainy podejrzanego o zabójstwo 55-letniego Ukraińca. W tej sprawie później zapadł wyrok 25 lat więzienia. W Sosnowcu ofiarą zabójstwa był 35-letni obywatel Ukrainy, a podejrzanymi to dwaj jego rodacy. W Chorzowie również ofiarą zabójstwa był obywatel Ukrainy.

W maju 2025 roku w Koziegłowach pod Poznaniem 58-letni obywatel Ukrainy zamordował byłą żonę. Według prokuratury oblał jej twarz i szyję silnie żrącą substancją, a następnie zadał jej trzy ciosy nożem. Kobieta była obywatelką Ukrainy. Podejrzanemu przedstawiono zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

W czerwcu 2026 roku 21-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany na przejściu granicznym w Medyce podczas próby opuszczenia Polski. Był podejrzewany o zabójstwo 35-letniego rodaka w rejonie Serocka.

Fot. Kevin.B (CC BY-SA 3.0), Wikimedia Commons

Zamordowane polskie seniorki i najbardziej ponure śledztwa

Szczególną uwagę zwraca sprawa brutalnych napadów na starsze kobiety w Warszawie. Według informacji prokuratury Polakowi Michałowi P. przedstawiono zarzuty dotyczące sześciu zabójstw. Ukraińskiemu podejrzanemu Ihorowi H. przypisano udział w trzech zabójstwach, a Tarasowi H. w jednym. Według śledczych sprawcy mieli pod pozorem wykonywania prac hydraulicznych dostawać się do mieszkań starszych kobiet, następnie grozić im śmiercią i żądać wskazania miejsc przechowywania pieniędzy oraz kosztowności.

Tutaj również trzeba zachować rozróżnienie pomiędzy zarzutem a wyrokiem. Ale równie ważne jest coś innego. Jeżeli prokuratura informuje o zarzutach dotyczących serii zabójstw, społeczeństwo ma prawo o tym wiedzieć. Nie ma żadnego powodu, żeby tego rodzaju informacje były chowane pod dywanem tylko dlatego, że podejrzany jest cudzoziemcem.

Proszę sobie wyobrazić rwetest na całą Europę i nagonkę medialną na Polskę i Polaków, gdyby takich przestępstw dopuścili się nasi rodacy.

Nie tylko zabójstwa

Zabójstwa są najbardziej dramatycznym elementem statystyk, ale przecież nie wyczerpują problemu. Pośród tysięcy spraw dotyczących obywateli Ukrainy znajdują się również rozboje, kradzieże, oszustwa, przestępstwa narkotykowe, przemoc i przestępstwa drogowe.

W 2026 roku policja informowała między innymi o 19-letniej obywatelce Ukrainy zatrzymanej w związku z oszustwem inwestycyjnym, w którym pokrzywdzony senior miał stracić około miliona złotych. W innym postępowaniu zatrzymano 29-letniego obywatela Ukrainy, przy którym zabezpieczono ponad 71 kilogramów narkotyków.

Nie oznacza to oczywiście, że należy stygmatyzować całą społeczność ukraińską jako przestępczą. Taki wniosek byłby absurdalny i pozbawiony logicznego sensu. Oznacza jednak, że wśród setek tysięcy osób znajdujących się w Polsce Ukraińców są również ludzie popełniający przestępstwa. I państwo polskie ma obowiązek reagować dokładnie tak samo rygorystycznie i stanowczo jak wobec obywateli polskich. Ale z tym jest różnie…

Granica zostaje przekroczona, kiedy pojawia się kwestia bezpieczeństwo państwa

Jeszcze poważniejszy wymiar mają sprawy dotyczące sabotażu i działalności dywersyjnej. Jeżeli obywatel Ukrainy jest podejrzany o wykonywanie zadań na rzecz obcych służb, podpalenia czy inne działania wymierzone w bezpieczeństwo Polski, nie jest to już zwykła statystyka kryminalna. To problem bezpieczeństwa państwa.

W takiej sytuacji nie może działać ani naiwność, ani uprzedzenie. Paszport nie może być ani przepustką do zaufania, ani automatycznym dowodem winy. Liczą się dowody i czyny. Państwo polskie ma obowiązek sprawdzać każdego, kto może stanowić zagrożenie — niezależnie od tego, skąd pochodzi.

Ostatnia obecność ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego na uroczystościach upamietniających pamięć pomordowanych Polaków przez nacjonalistów ukraińskich i czerń przy Krzyżu Wołyńskim w Warszawie. Fot. archiwum Rodzin Wołyńskich

A nad wszystkim pozostaje Wołyń

Dlatego dzisiejszego kryzysu zaufania nie można oddzielić od historii. To moja teza, którą lansuję od lat! Dla nas Polaków Wołyń nie jest abstrakcyjnym sporem historyków. To pamięć o pomordowanych rodzinach, spalonych wsiach i ludziach zabijanych tylko dlatego, że byli Polakami. Nie chodzi o przenoszenie winy na współczesnych Ukraińców. Chodzi o pamięć i prawdę.

Polska może pomagać Ukrainie w wojnie z Rosją i jednocześnie żądać ekshumacji polskich ofiar. Może wspierać ukraińską niepodległość i jednocześnie sprzeciwiać się gloryfikacji OUN-UPA. Może przyjmować ukraińskich uchodźców i jednocześnie wymagać od każdego cudzoziemca przestrzegania polskiego prawa.

To nie jest sprzeczność! To jest normalność i logika działania suwerennego państwa.

Problem zaczyna się wtedy, gdy od Polaków oczekuje się wyłącznie kolejnych gestów solidarności, a ich pytania o bezpieczeństwo, historię i wzajemność traktuje się jako niewygodny problem, który należy uciszyć. Polska nie potrzebuje i nie chce konfliktu z Ukraińcami. Ukraińcy mieszkający w Polsce również jej nie potrzebują. Tysiące ludzi żyją obok siebie normalnie: pracują, uczą się, robią zakupy, wychowują dzieci. I właśnie ta codzienna normalność jest najważniejszą częścią prawdy o dzisiejszej Polsce. Ale normalność nie oznacza ślepoty.

Polacy nie potrzebują od państwa pocieszania. Potrzebują informacji. Nie potrzebują także urzędniczej pedagogiki, ale łakną bezpieczeństwa i nie chcą by wyciszano niewygodne fakty. Polacy potrzebują także pewności, że prawo działa tak samo wobec każdego człowieka, który znajduje się na terytorium Rzeczypospolitej.

A już szczególnie nie wolno wymagać od ludzi, którzy w 2022 roku otwierali swoje domy przed uchodźcami, aby dzisiaj zamykali usta.

Bo solidarność nie jest zgodą na milczenie. Pomoc nie jest rezygnacją z własnych interesów. Gościnność nie oznacza bezkarności. A przyjaźń między narodami nie może być budowana na przemilczaniu tego, co dla jednej ze stron jest bolesne, niewygodne albo wstydliwe.

Jeżeli Polska ma nadal pomagać Ukrainie, musi mieć do tego chęć i siłę. Musi także dostrzegać własne interesy i wskazywać innym granice, których nikt nie może przekroczyć. Jeżeli mamy mówić o pojednaniu, musi ono obejmować także pamięć o Wołyniu. Jeżeli mamy mówić o bezpieczeństwie, musimy mieć odwagę pokazywać statystyki i konkretne sprawy. Jeżeli mamy mówić o wspólnej przyszłości, nie możemy budować jej na dwóch różnych prawdach — jednej dla Polaków, drugiej dla Ukraińców.

Najgorsze, co może zrobić państwo polskie, to wmówić Polakom, że pytania o fakty i zdecydowane działania prokyratury i sądów są czymś niewłaściwym i nawet zahaczających o elementy „ruskiej propagdany”. [sic!] Wtedy bowiem zaczyna pękać nie tylko zaufanie do sąsiada zza wschodniej granicy, ale nade wszystko pęka zaufanie do własnego państwa.

Kiedy obywatel przestaje wierzyć, że państwo mówi mu prawdę o bezpieczeństwie na jego własnej ulicy, w jego mieście i kraju, to żadne deklaracje o przyjaźni, solidarności i strategicznym partnerstwie już tego zaufania nie odbudują.

Dlatego dzisiaj nie potrzeba kolejnych zaklęć o „braterstwie narodów”. Potrzeba prawdy i tylko prawdy. O przestępstwach, o ofiarach, o odpowiedzialności, o Wołyniu, o polskich interesach i o tym, co naprawdę dzieje się między naszymi narodami. Dopiero z prawdy można zbudować zgodę. Im więcej przemilczeń tym więcej kolejnych pęknięć i rys.

Tomasz Wybranowski

Autorzy:

Tomasz Wybranowski

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Zanim wytną nam ste
Pozorne wyhamowanie
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.