Państwo zarabia na kryzysie mieszkaniowym. Ponad 50 tysięcy euro podatków w cenie przeciętnego domu
W czasie, gdy tysiące rodzin rezygnują z marzeń o własnym domu, a ceny nieruchomości osiągają rekordowe poziomy, państwo notuje coraz wyższe wpływy podatkowe z każdej wybudowanej nieruchomości. Coraz częściej pojawiają się głosy, że rząd nie tylko nie rozwiązuje kryzysu mieszkaniowego, ale wręcz czerpie z niego ogromne korzyści finansowe.
Szacuje się, że obecnie ponad 50 tysięcy euro z kosztów budowy przeciętnego domu trafia bezpośrednio do budżetu państwa w postaci różnego rodzaju podatków. Największy udział ma podatek VAT, którego wysokość automatycznie rośnie wraz ze wzrostem cen materiałów budowlanych i robocizny. Nowe dane opublikowane przez Departament Finansów pokazują skalę tego zjawiska. Dochody państwa z VAT pobieranego od usług i materiałów budowlanych wzrosły z około 1,5 miliarda euro dekadę temu do 3,3 miliarda euro w ubiegłym roku. Oznacza to ponad dwukrotny wzrost wpływów do budżetu, podczas gdy obywatele muszą mierzyć się z coraz większymi kosztami budowy i zakupu nieruchomości.
Przedstawiciele opozycji twierdzą, że państwo stało się jednym z największych beneficjentów kryzysu mieszkaniowego. Ich zdaniem każda podwyżka cen materiałów budowlanych oznacza automatycznie wyższe wpływy podatkowe dla skarbu państwa, co tworzy sytuację, w której rząd zarabia na problemach obywateli.
Poseł Aontú Paul Lawless nie pozostawia w tej sprawie wątpliwości. Jak podkreśla, ceny domów rosną dramatycznie z kwartału na kwartał, a najnowsze dane pokazują, że państwo skutecznie zwiększa swoje dochody dzięki temu wzrostowi. Według niego rekordowe wpływy z VAT od materiałów i usług budowlanych są dowodem na to, że obecny system podatkowy dodatkowo napędza kryzys dostępności mieszkań. Polityk domaga się czasowego obniżenia stawki VAT na materiały budowlane i usługi budowlane do zera. Jego zdaniem taki krok natychmiast obniżyłby koszty budowy domów i zachęcił większą liczbę osób do inwestowania we własne nieruchomości.
Podobne stanowisko prezentuje poseł Independent Ireland Richard O’Donoghue, który zwraca uwagę na gwałtownie rosnące koszty materiałów budowlanych zależnych od cen ropy naftowej. Izolacje, rury, silikony oraz wiele innych podstawowych produktów drożeją wraz ze wzrostem kosztów energii i transportu. W efekcie wykonawcy i deweloperzy mają coraz większe trudności z kalkulowaniem kosztów inwestycji, a ostateczny rachunek trafia do kupujących.
O’Donoghue ostrzega, że mali wykonawcy nie są już w stanie przewidzieć kosztów realizacji projektów z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Ceny materiałów zmieniają się z tygodnia na tydzień, co zwiększa ryzyko inwestycji i przekłada się na dalszy wzrost cen nowych domów.
Krytycy obecnej polityki mieszkaniowej wskazują, że przez ostatnią dekadę państwo pobrało około 21 miliardów euro podatku VAT od materiałów i usług budowlanych. W tym samym czasie problem dostępności mieszkań nie został rozwiązany, a kolejne programy pomocowe nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Coraz częściej pojawia się więc pytanie, czy państwo rzeczywiście walczy z kryzysem mieszkaniowym, czy też stało się jego finansowym beneficjentem. Dla rodzin próbujących kupić lub wybudować własny dom odpowiedź wydaje się coraz bardziej oczywista. Każdy wzrost kosztów budowy oznacza dla nich większe obciążenie, ale jednocześnie wyższe wpływy do budżetu państwa. W sytuacji, gdy przeciętny nabywca domu oddaje dziesiątki tysięcy euro w podatkach jeszcze przed wprowadzeniem się do własnej nieruchomości, trudno dziwić się rosnącym głosom domagającym się radykalnych zmian. Bez realnego obniżenia kosztów budowy i zmniejszenia obciążeń podatkowych marzenie o własnym domu dla wielu rodzin może pozostać poza zasięgiem przez kolejne lata.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by SAMS Solutions on Unsplash
