Między ekonomią a wygodą. Czy stojące miejsca w samolotach staną się normą na krótkich trasach?

Powracające z coraz większą intensywnością informacje o koncepcji miejsc stojąco-siedzących w samolotach nie są już jedynie branżową ciekawostką. Ich znacznie większa w ostatnich miesiącach regularna obecność w wypowiedziach producentów, przewoźników i menedżerów niskokosztowych linii sugeruje, że lotnictwo cywilne wciąż testuje granice kompromisu między opłacalnością a komfortem pasażera. Co warto wiedzieć, najbardziej zaciekawione są tym rozwiązaniem linie z Europy, a nawet pojawiła się zapowiedź, że taka będzie przyszłość krótkodystansowej klasy ekonomicznej.

Idea przewożenia pasażerów w pozycji półstojącej nie jest nowa i jej pierwsza głośna odsłona miała miejsce w 2006 roku, gdy Airbus zaprezentował koncepcję tzw. perch seat. Projekt opracowany został już w 2003 roku i był odpowiedzią na jedno z fundamentalnych pytań współczesnego lotnictwa, czyli jak zmieścić na pokładzie więcej pasażerów bez zwiększania liczby rejsów. Koncepcja, kierowana wówczas głównie do azjatyckich linii lotniczych, miała charakter nieoficjalnego sondowania rynku. System zakładała wykorzystanie miejsc stojących wyposażonych w oparcia oraz specjalne uprzęże zabezpieczające pasażerów na wypadek turbulencji.

Równolegle Airbus analizował inne sposoby zwiększenia gęstości kabiny – m.in. poprzez zastosowanie cieńszych, lżejszych oparć foteli, wykonanych z nowoczesnych materiałów. Argumentacja była spójna, więc rosnące ceny paliwa i malejące marże zmuszały przewoźników do poszukiwania oszczędności tam, gdzie wcześniej ich nie szukano.

Temat szerzej powrócił w 2010 roku za sprawą Ryanaira i szef linii Michael O’Leary znany z prowokacyjnych pomysłów, zapowiedział możliwość wprowadzenia biletów na „stojące” przeloty w cenie 4–8 funtów. Strefa takich miejsc miałaby znajdować się w tylnej części samolotu. W tym samym czasie irlandzki przewoźnik zapowiadał także symboliczną opłatę za korzystanie z toalety na pokładzie, co dodatkowo podgrzało dyskusję wokół granic modelu niskokosztowego.

Rok 2010 przyniósł również inną, szeroko komentowaną koncepcję – SkyRider, fotel przypominający siodło. Zaprojektowany przez włoską firmę Aviointeriors, pozwalał zmniejszyć przestrzeń na nogi z około 76 do niespełna 59 centymetrów, znacząco zwiększając liczbę miejsc na pokładzie. Według twórców rozwiązanie to miało być odpowiednie dla lotów do trzech godzin. P

Sceptycyzm wobec takich projektów wyrażały instytucje regulacyjne. Przedstawiciele Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego, Brytyjskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego oraz Boeing jasno sygnalizowali, że stojące lub półstojące miejsca nie spełniają obowiązujących norm bezpieczeństwa. Ryanair nigdy nie wystąpił o oficjalną certyfikację swojego pomysłu, co tylko wzmocniło przekonanie, że chodziło raczej o testowanie reakcji opinii publicznej niż realne plany wdrożeniowe.

Mimo to idea była podejmowana ponownie. W tym samym roku singapurski Tiger Airways również rozważał wprowadzenie miejsc stojących, argumentując to chęcią dalszego obniżania cen biletów. Kilka lat później, bo w 2015 roku chiński Spring Airlines zaprezentował projekt siedzisk przypominających rowerowe siodełka, z miniaturowymi oparciami i pasami bezpieczeństwa. Według przewoźnika rozwiązanie to mogłoby zwiększyć pojemność samolotów nawet o 40 procent. Loty krótkodystansowe porównywano wprost do przejazdu autobusem – bez bagażu, posiłków i dodatkowych usług.

W 2017 roku zainteresowanie podobnymi rozwiązaniami wyraziły także kolumbijskie linie VivaColombia, przy okazji zamówienia floty Airbusów A320. Choć deklaracje miały charakter wstępny, spotkały się z wyraźną reakcją regulatora. – Pasażerowie mają prawo do podróżowania jak ludzie – podkreślał wówczas szef kolumbijskiego urzędu lotnictwa cywilnego.

Historia stojących miejsc w samolotach, która ponownie wróciła w końcówce ubiegłego roku, to opowieść o pomyśle, który regularnie powraca, lecz jak dotąd zawsze rozbija się o bariery prawne, bezpieczeństwa i społecznej akceptacji. Fakt, że temat nie znika, a wręcz cyklicznie odżywa, obecnie z dużą intensywnością, ponieważ interesuje się tym rozwiązaniem kilku przewoźników jednocześnie, może jednak sugerować, że presja ekonomiczna w branży lotniczej będzie tylko rosnąć. Tym samym można się już chyba powoli przyzwyczajać do myśli, że za jakiś czas, głównie tani przewoźnicy oferować będą takie stojąco-siedzące miejsca i gdzie ostatecznie zostanie postawiona granica, której nie da się przekroczyć nawet w imię najtańszego biletu.

Bogdan Feręc

Źr. Mat. internetowe

Fot. ChatGPT

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Kiedy wraca światł
Irlandia pod stałym
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.