Miała być siedmiodniowa służba zdrowia. Nowe kontrakty lekarzy nie rozładowały kolejek
Rząd zapowiadał, że nowe kontrakty konsultantów szpitalnych pozwolą lepiej wykorzystać szpitale także wieczorami i w weekendy. Najnowsze dane HSE pokazują jednak, że realizacja tej obietnicy przebiega znacznie wolniej, niż zakładano. W soboty pracuje zaledwie 14 proc. konsultantów objętych nowymi kontraktami.
Reforma kontraktów konsultantów szpitalnych miała być jednym z elementów zmian, które doprowadzą irlandzką służbę zdrowia do funkcjonowania nie tylko od poniedziałku do piątku w standardowych godzinach, ale przez siedem dni w tygodniu. Rząd przekonywał, że dzięki nowym zasadom pracy będzie można szerzej wykorzystywać szpitalne kliniki, sale operacyjne i dostępność specjalistów. Dzisiaj okazuje się jednak, że między politycznymi zapowiedziami a rzeczywistością nadal istnieje dość szeroka przepaść.
Najnowsze dane HSE pokazują, że spośród ponad 3200 konsultantów, którzy zarejestrowali swoje godziny pracy w ramach publicznego systemu, zaledwie 14 proc. pracuje w soboty. Oznacza to mniej więcej jednego na siedmiu specjalistów. Jeszcze wyraźniej widać ten problem, gdy spojrzymy na dłuższe zmiany dzienne, bo te wykonuje tylko 38 proc. konsultantów.
Rząd obiecywał więcej pracy wieczorami i w weekendy
Nowy kontrakt konsultanta zatrudnionego wyłącznie w publicznej służbie zdrowia został wprowadzony ponad trzy lata temu. Jednym z jego podstawowych założeń było zwiększenie dostępności specjalistów poza tradycyjnymi godzinami pracy. Chodziło nie tylko o samą zmianę zapisów na papierze. Intencją było stworzenie warunków, w których szpitale mogłyby przyjmować pacjentów także wieczorami oraz w weekendy. Dzięki temu niewykorzystywane w części godzin kliniki i sale operacyjne miały być lepiej zagospodarowane, a pacjenci mieli szybciej otrzymywać pomoc.
Rząd zapowiadał przy tym, że nowe kontrakty będą oznaczały realną zmianę organizacji pracy. Jednocześnie deklarowano działania zmierzające do tego, aby również lekarze pozostający przy wcześniejszych kontraktach w większym stopniu uczestniczyli w świadczeniu usług w weekendy. Problem polega na tym, że dane pokazują, iż nawet w przypadku grupy, od której oczekiwano szczególnego zaangażowania w realizację nowych zasad, weekendowa dostępność pozostaje ograniczona.
Jeden na siedmiu pracuje w sobotę
Liczby są tutaj bardziej wymowne niż polityczne deklaracje i spośród ponad 3200 konsultantów objętych analizą HSE:
- 14 proc. pracuje w soboty,
- 38 proc. pracuje na dłuższych zmianach dziennych.
Jeżeli celem było stworzenie bardziej dostępnej, siedmiodniowej opieki zdrowotnej, trudno uznać taki poziom za przełomowy. Rzecznik Socjaldemokratów ds. zdrowia Padraig Rice uważa, że lekarze, którzy podpisali nowe kontrakty wyłącznie z sektorem publicznym, powinni realizować wynikające z nich zobowiązania. Jego zdaniem niedopuszczalne jest, aby tylko jeden na siedmiu konsultantów objętych nowymi kontraktami pracował w soboty.
Rice wskazuje, że wydłużenie godzin pracy wieczorami i w weekendy było jednym z najważniejszych elementów reformy. Jego zdaniem konsultanci, którzy zdecydowali się na takie kontrakty, powinni je w pełni realizować. Polityk zwraca również uwagę na szerszy problem kadrowy. W mijającym tygodniu pojawiły się informacje o setkach wakatów w Cork University Hospital. Podobna sytuacja występować ma w innych szpitalach w kraju.
Dlatego Socjaldemokraci wzywają ministra zdrowia do zniesienia faktycznego embarga na rekrutację, które, ich zdaniem, ogranicza możliwości szpitali w zatrudnianiu potrzebnego personelu.
Sam lekarz nie wystarczy
Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak mogłoby wynikać z politycznych deklaracji. Irlandzka Organizacja Medyczna zwraca uwagę, że uruchomienie klinik w soboty i niedziele wymaga znacznie więcej niż wpisania nazwiska konsultanta do grafiku. Konsultant medycyny ratunkowej i przewodniczący komitetu konsultantów IMO profesor Mick Molloy wskazuje, że skuteczna praca specjalisty wymaga całego zespołu. Lekarz może pojawić się w szpitalu w sobotę, ale jeśli nie będzie miał do dyspozycji pielęgniarki, personelu administracyjnego czy innych pracowników potrzebnych do obsługi pacjentów, sama obecność konsultanta niewiele zmieni.
Można więc stworzyć weekendową klinikę, ale jeżeli będzie ona funkcjonowała bez odpowiedniego zaplecza, jej możliwości będą zdecydowanie mniejsze niż standardowej, działającej w tygodniu. I tutaj pojawia się zasadniczy problem irlandzkiej służby zdrowia.
Nie można stworzyć siedmiodniowej służby zdrowia jednym podpisem
Planowanie weekendowych świadczeń oznacza konieczność przeorganizowania pracy całych zespołów. Jeżeli konsultant zostanie skierowany do pracy w sobotę, trzeba znaleźć rozwiązanie dotyczące jego czasu pracy w pozostałej części tygodnia. A przecież pacjenci już mają zaplanowane wizyty. Często czekają na nie miesiącami, a niekiedy nawet rok czy dwa lata. Jeżeli lekarz zostanie przeniesiony do pracy w sobotę, ale w zamian trzeba odwołać lub przesunąć część jego wizyt zaplanowanych na inny dzień, system może w rzeczywistości niewiele zyskać.
Kolejka może zostać przesunięta z jednego dnia na drugi, zamiast rzeczywiście się skrócić. To właśnie dlatego weekendowe funkcjonowanie szpitali wymaga nie tylko nowych kontraktów, ale również odpowiedniej liczby pielęgniarek, administratorów, personelu pomocniczego, diagnostów i innych pracowników.
Nadchodzi trudniejszy okres
Problem staje się szczególnie istotny teraz, gdy szpitale przygotowują się na zwiększone obciążenie w miesiącach zimowych. Irlandzka służba zdrowia od lat zmaga się z przeciążeniem szpitalnych oddziałów ratunkowych, długimi listami oczekujących i niedoborami personelu. Zima tradycyjnie dodatkowo zwiększa presję na system. W tej sytuacji każda niewykorzystana możliwość zwiększenia dostępności świadczeń jest problemem.
Jeżeli istnieje możliwość przeprowadzania większej liczby konsultacji i zabiegów w soboty oraz niedziele, państwo powinno tę możliwość wykorzystać. Jeżeli jednak nie ma ludzi, którzy mogliby obsługiwać ruch chorych w soboty i niedziele, samo zobowiązanie konsultantów do pracy poza standardowymi godzinami pozostanie rozwiązaniem częściowym.
Między obietnicą a rzeczywistością
Nowe kontrakty konsultantów miały być jednym z narzędzi modernizacji irlandzkiej służby zdrowia. Rząd chciał dzięki nim zwiększyć dostępność specjalistów, wydłużyć czas funkcjonowania części usług i lepiej wykorzystywać kosztowną infrastrukturę szpitalną. Po ponad trzech latach od ich wprowadzenia dane HSE pokazują jednak, że zmiana nie następuje w tempie, którego można byłoby oczekiwać.
14 proc. konsultantów pracujących w soboty to zdecydowanie mniej niż poziom, który pozwalałby mówić o rzeczywiście siedmiodniowej służbie zdrowia. Nie oznacza to automatycznie, że cała odpowiedzialność spoczywa na lekarzach. Problem jest w tym przypadku złożony. Kontrakt może określać obowiązki konsultanta, ale sprawnie działający szpital wymaga całego zespołu. Jednocześnie rząd musi odpowiedzieć na proste pytanie: jeżeli zapowiadano wydłużenie pracy szpitali i większą dostępność specjalistów w weekendy, to dlaczego po kilku latach tylko niewielka część konsultantów faktycznie pracuje w soboty?
*
Pacjentowi oczekującemu rok na wizytę nie wystarczy informacja, że reforma istnieje na papierze. Potrzebuje lekarza, terminu i działającej kliniki, bo właśnie tutaj rozstrzyga się prawdziwa wartość reformy. Nie zaś treści kontraktu, nie ministerialna konferencja prasowa i nie w kolejna zapowiedź stworzenia „siedmiodniowej służby zdrowia”, lecz powinno się jasno stwierdzić, czy pacjent rzeczywiście zostanie przyjęty wtedy, kiedy tego potrzebuje.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Luis Melendez on Unsplash
