Kryzys zaufania i systemowy paraliż. Irlandzka służba zdrowia na zakręcie – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Kryzys zaufania i systemowy paraliż. Irlandzka służba zdrowia na zakręcie

Irlandzki system opieki zdrowotnej znalazł się w centrum potężnego wstrząsu, który obnażył nie tylko głębokie konflikty strukturalne, ale także bezpośrednio uderzył w pacjentów. Dwa równoległe kryzysy, więc ten instytucjonalny spór o łamanie kontraktów publicznych w prestiżowym szpitalu położniczym oraz ogólnokrajowy strajk specjalistów kardiochirurgii, stawiają pod znakiem zapytania skuteczność rządowych reform oraz stabilność publicznej opieki medycznej. Sytuacja, w której lęk przed utratą finansowania miesza się z odwoływaniem operacji serca u dzieci, pokazuje, że system Sláintecare przechodzi właśnie swój najpoważniejszy sprawdzian.

U splotu ministerialnych ostrzeżeń i nagłych posiedzeń zarządu znalazł się Szpital Rotunda, czyli największa i najstarsza placówka położnicza w kraju. Przez ostatnie trzy lata rząd forsował fundamentalną reformę, wprowadzając „umowę z konsultantem wyłącznie publicznym”. Intencja była jasna, wyeliminować dwutorowość systemu i sprawić, by lekarze opłacani z państwowej kasy poświęcali swój czas wyłącznie pacjentom publicznym. Nowe warunki zaakceptowało około 70% medyków w kraju, a proces przechodzenia na nowe zasady minął z końcem ubiegłego roku.

Jak się jednak okazało, rzeczywistość szpitalna drastycznie rozminęła się z literą prawa. Podczas przesłuchania przed Komisją Zdrowia Oireachtas profesor Seán Daly z Rotundy przyznał, że lekarze zatrudnieni na kontraktach wyłącznie publicznych wciąż leczyli pacjentów prywatnych, ignorując wcześniejsze nakazy zaprzestania tego procederu. Reakcja rządu była natychmiastowa i stanowcza. Minister zdrowia Jennifer Carroll MacNeill zażądała od dyrekcji natychmiastowego audytu wszystkich prywatnych zabiegów, a minister wydatków publicznych Jack Chambers wprost zarzucił placówce stosowanie podejścia „à la carte” do podpisywanych zobowiązań.

Presja finansowa okazała się decydująca i postawiona pod ścianą Rada Gubernatorów Rotundy, po wczorajszym wieczornym nadzwyczajnym posiedzeniu, ugięła się przed żądaniami resortu, decydując o natychmiastowym dostosowaniu procedur do polityki państwa. W oficjalnym oświadczeniu zarząd przyznał, że groźba wstrzymania dotacji rządowych mogłaby przynieść katastrofalne skutki dla zdrowia kobiet i dzieci. Niemniej jednak, władze szpitala nadal stoją na stanowisku, że pacjentki powinny mieć prawo wyboru, a obecny kryzys w opiece okołoporodowej wymaga wypracowania kompromisu w dialogu z HSE. Premier Micheál Martin skomentował sprawę krótko, iż próby podważania wynegocjowanych kontraktów „za kulisami” są absolutnie niedopuszczalne.

Podczas gdy w stolicy trwał spór urzędników z władzami szpitala, w pięciu kluczowych ośrodkach medycznych w kraju, w tym w Mater Hospital, St. James’s Hospital oraz w University Hospital Galway, doszło do bezprecedensowego paraliżu kardiochirurgii. Z powodu jednodniowego strajku 25 perfuzjonistów, zrzeszonych w związku zawodowym Fórsa, odwołano wszystkie zaplanowane operacje kardiologiczne. Wśród czternastu pacjentów, których zabiegi przełożono na bliżej nieokreślony termin, znalazła się dwójka dzieci leczonych w Crumlin.

Perfuzjoniści to nieliczna, ale kluczowa grupa specjalistów obsługujących aparaturę zastępującą pracę serca i płuc podczas operacji. Bez ich obecności kardiochirurgia nie istnieje. Perfuzjonista Rob Regan nie krył rozgoryczenia, zaznaczając, że to pierwszy przypadek w historii Irlandii, gdy operacje na otwartym sercu zostały odwołane z winy HSE, która jako instytucja odpowiedzialna za ochronę zdrowia powinna dbać o stabilność stosunków pracowniczych.

Podłożem konfliktu jest decyzja HSE o zerwaniu wieloletniego powiązania płacowego między perfuzjonistami a naukowcami medycznymi. Co gorsza, według relacji związku Fórsa, menedżerowie publicznej służby zdrowia zignorowali styczniową rekomendację Sądu Pracy nakazującą przywrócenie tych relacji finansowych. Przedstawiciele pracowników ostrzegają, że brak natychmiastowego porozumienia i powrotu do rozmów skutkować będzie kolejnym, tym razem 48-godzinnym strajkiem, który zaplanowano już na połowę czerwca.

Choć HSE zapewnia, że w porozumieniu ze związkowcami zabezpieczono procedury ratujące życie w nagłych wypadkach, to odwoływanie planowych, skomplikowanych operacji rodzi ogromne ryzyko dla zdrowia pacjentów i drastycznie wydłuża i tak już napięte listy oczekujących.

Oba te wydarzenia, choć z pozoru różne, dotykają tego samego problemu, czyli kryzysu zarządzania i braku konsekwencji w egzekwowaniu prawa oraz umów społecznych w irlandzkim systemie opieki zdrowotnej. Z jednej strony państwo zmaga się z samowolą instytucjonalną i próbami obchodzenia reform przez prestiżowe placówki, z drugiej, poprzez opieszałość w relacjach pracowniczych doprowadza do desperacji kluczowy personel medyczny.

Minister zdrowia Jennifer Carroll MacNeill deklaruje otwartość na dialog i zapewnia, że procedury kryzysowe zadziałają tak, jak podczas niedawnych strajków pogotowia ratunkowego.

Jednak dla opinii publicznej i pacjentów, którzy z lękiem patrzą na zamknięte bloki operacyjne i chaos w szpitalach położniczych, te zapewnienia mogą okazać się niewystarczające. Służba zdrowia w Irlandii pilnie potrzebuje nie tylko systemowych reform, ale przede wszystkim przywrócenia elementarnej stabilności i zaufania, bez których żadna zmiana strukturalna nie zakończy się sukcesem.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by National Cancer Institute on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Zielone serce i czys
Samobójstwo na raty