Koniec, czy nowy początek?

Z góry skazana na porażkę Ukraina utrzymywana była w przeświadczeniu, iż może poradzić sobie militarnie z napastnikiem, który jest wielokrotnie od niej większy i silniejszy.

Było więc dużo słów otuchy, nieprzerwany strumień pomocy płynął na front, część z tych środków została zdefraudowana, co nawiasem mówiąc, nie miało specjalnego znaczenia w całym teatrze wojny z Federacją Rosyjską, ale wszystko do czasu. Obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem wygaszania pomocy finansowej i wojskowej, a na dodatek w Europie zaczęto przebąkiwać, że skoro przyjęto miliony ukraińskich uchodźców, by udzielić im schronienia, to pomoc jest i tak dużych rozmiarów.

Wiele państw unijnych zauważyło również, iż uchodźcy z Ukrainy bardzo dobrze zaaklimatyzowali się w Niemczech, Francji, Irlandii, Polsce oraz innych krajach, co realizują poprzez darmowe zakwaterowanie i zasiłki socjalne, ale i wspierają te gospodarki, dużo czasu poświęcając na napędzanie koniunktury w pubach i sklepach z ulubionymi napojami. Będę bardzo uczciwy w tej kwestii i powiem, że nie wszyscy, ale do tej pory można zauważyć takie obrazki, gdy ukraińscy młodzieńcy z ich równie zdruzgotanymi umiejącą ojczyzną odpowiedniczkami płci żeńskiej udają się do nocnych klubów, by opłakiwać niszczoną ojcowiznę.

Idźmy dalej, skoro już jestem przy prawdzie, bo może mi ktoś zarzucić, iż jestem w „mylnym błędzie”, a może nawet posługuję się półprawdami, jednak zaproszę wówczas pod jeden z punktów zamieszkania Ukraińców w Galway, by w okolicach godziny ósmej rano zabierały silnych facetów uzbrojonych w kombinezony robocze samochody dostawcze. Może walczą, może preparują wzorem Polski Walczącej miny przeciwczołgowe i wysyłają, by na froncie ukraińscy żołnierze ruskim czołgom pod gąsienice je podkładali, ale przyprószone siwizną gładzi gipsowej wdzianka sugerują, że w sektorze militariów domowej roboty nie pracują.

Niech będzie, za 220 euro na tydzień, nawet przy założeniu, że nie płaci się za mieszkanie, lekarza i darmowa jest szkoła dla dzieci, szału finansowego nie ma, więc trzeba jakoś podreperować budżety, jednak wolałbym, aby wszystko odbywało się legalnie, więc z rejestracją pracowników. Już wcześniej opisałem przypadki, kiedy to pojawiają się, chociaż obecnie już sporadycznie uchodźcy męscy z Ukrainy, szukając zatrudnienia, jednak nieoficjalnie, co pozwala mi sądzić, że i ten opisywany pokrótce przypadek jest takim, na jaki wygląda.

Tym niech się jednak martwi Irlandia, bo to jej system podatkowy narażany jest na szwank, a ja, chociaż z pewną dozą złości, płacić będę podatki, do czego przymusza mnie mój księgowy.

Na marginesie dodam, że mamy też rosnące w UE kolejki do ukraińskich ambasad, gdzie głównie mężczyźni starają się o wydanie im paszportów. Te zaś, którym skończyła się ważność, po zmianie ukraińskiego prawa, więc ściągnięciu facetów na front, blokować będą możliwość ponownego wyjazdu, nawet w przypadku, gdy rosły mężczyzna nie został powołany do służby wojskowej. Ukraina za chwilę nie będzie wydawać paszportów mężczyznom w wieku poborowym i szlus. Nie będzie mógł też taki pan skorzystać z dokumentu stwierdzającego, iż jest utrzymankiem Europy, więc pozostanie w kraju i w każdej chwili może być wcielony do wojska. O ile jednak ukraińskie Siły Zbrojne nie upomną się o swojego krajana i gdy zezwoli na to kraj opiekun, będzie mógł wrócić z ojczyzny na emigrację, ale…

Tu należy wspomnieć, iż coraz więcej państw wprowadzać chce wzorem Finlandii zasadę, że jeżeli uchodźca wojenny z Ukrainy wyjeżdża na nią, by po kilku lub kilkunastu dniach wrócić, tracić będzie status uchodźcy oraz ochronę międzynarodową. Przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia ta kwestia zajmowała również Irlandię, jednak rząd w swej łaskawości zadecydował, iż wyjechać i wrócić mogą, ale obwarował to pewnymi zasadami. Te natomiast nie do końca podobały się Ukraińcom, jak i stałym mieszkańcom wyspy, jednak obie grupy przełknęły, a wydaje się, iż ostatnią taką gorzką pigułkę.

Wróćmy jednak do clou felietonu, bo przecież idzie o Ukrainę, która może czuć się już teraz osamotniona, ale to też tak trochę na własne życzenie. Przede wszystkim przesadziła z uchodźcami, a wypuszczając sprawnych i zdolnych do walki mężczyzn pokazała, iż nie do końca radzi sobie z zapanowaniem nad własnymi obywatelami. Następnie wskazywała, że poradzi sobie z okupantem niektórych jej terenów, ale musi otrzymać sprzęt wojskowy i pomoc finansową. Dostała, celów minimum nie wykonała, co z kolei zezłościło darczyńców. Kurek z pieniędzmi przykręciły Stany Zjednoczone, Unia Europejska też mówi, że kończą się środki, więc i z każdym tygodniem pojawia się więcej opinii, iż trzeba zacząć myśleć o negocjacjach pokojowych z Moskwą.

Już teraz mamy sygnały, że amerykańska administracja sceptycznie podchodzi do ukraińskiej wygranej, więc w USA zaczęto się zastanawiać, czy pomoc finansowa oraz wojskowa jest wciąż możliwa do przekazania. Kijów jakby głuchy i ślepy był na te oznaki zniechęcenia, chociaż obecnie jego pozycja negocjacyjna pod względem pomocy jest nader trudna i wciąż prosi o dodatkowy sprzęt wojskowy oraz pieniądze. Ponownie muszę zachować pełną prawdziwość opisu, czyli zmieniła się nieco narracja, gdyż prezydent Ukrainy częściej zaczął prosić o pożyczki, nie zaś o kasę, której nigdy nie będzie musiał oddać.

Podobnie zachowuje się Unia Europejska, prezentując stanowisko, iż zbliża się koniec pomocy wojskowej, jakiej mogą udzielać państwa członkowskie, a to wyraźnie pokazuje, że pozostały sprzęt wojskowy, potrzebny jest lub będzie UE, o ile sytuacja z Ukrainy rozprzestrzeni się na inne tereny. Jakby jeszcze ktoś tego nie zauważył, ponownie zaczęto na Kremlu myśleć o separatystycznej Republice Naddniestrza. Tło? Proszę bardzo. Mołdawia, z którą Unia Europejska chce rozpocząć negocjacje zjednoczeniowe. Gdyby ktoś nie wiedział, Naddniestrze to nieuznawany przez nikogo oprócz Federacji wąski pasek lądu za rzeką Dniestr, który należał do Mołdawii, ale obecnie jest „samodzielną” jednostką administracyjną, sowicie wspieraną przez Rosję.

Ponownie wracamy do tematu głównego i mamy wskazanie, że koniec wojny nie będzie takim, o jakim mówił do niedawna jeszcze prezydent Zełenski, a utrzymywał, iż będzie walczył do ostatniego żołnierza i naboju. Naboje się kończą, czyli wychodzi na to, że aby nie utracić całej Ukrainy albo jej znacznej części, zmienić powinien całą strategię wojskową i przejść z wojny ofensywnej do obronnej.

To natomiast da czas na rozpoczęcie, choć raczej niechętne negocjacji, ale teraz wydawać się może, iż to jedyny dobry scenariusz na zakończenie konfliktu zbrojnego. Słowo dobry należy wziąć w cudzysłów, albowiem rozmowy pokojowe zakończyć się mogą w jeden sposób, czyli utratą części ukraińskich terytoriów na rzecz Federacji Rosyjskiej.

I dobre to i nie, ponieważ zależy od punktu widzenia. Dla Unii Europejskiej tak, bo nadal będzie miała ukraiński bufor, a Ukraina… Musi się jakoś pozbierać, żeby mieć możliwość uzyskania statusu państwa członkowskiego UE.

Prawdą jest też, że Ukraina jeszcze się nie poddała i planuje powołać do wojska kolejne 500 000 żołnierzy, co chce osiągnąć przez „ściągnięcie” ich z państw udzielających ochrony międzynarodowej, ale pojawia się też to „ale”. Na twarzach ukraińskich uchodźców radości nie widać, a i nie garną się specjalnie do wykonania wezwania, by wracali i walczyli z wrogiem, więc to poprzez ustawę chce się przywołać ich na łono ojczyzny.

Jednak, skoro młodzi ukraińscy mężczyźni wolą spędzać czas w Europie, na jej „garnuszku”, to czy w ogóle warto utrzymywać fikcję, w której mówi się, że Ukraina wciąż walczy i wygra? W mojej opinii teraz już tę wojnę przegrała i powinna się z tym powoli godzić, a chociaż wcale nie jestem zwolennikiem utraty ukraińskich terytoriów, zmuszona zostanie, aby kupić sobie pokój od Kremla.

Ukraińska zdolność przemysłowa cały czas spada, brakuje siły roboczej, więc to kolejny punkt, jaki pod rozwagę powinny wziąć władze w Kijowie, które mogły już zauważyć, choć głośno o tym nie mówią, że wyniszczanie gospodarcze kraju trwa w najlepsze.

Jak zachowa się w najbliższych dniach Ukraina? To trudne i ważne pytanie, gdyż stanowić będzie o przyszłości tego państwa oraz narodu i to na całe dziesięciolecia. Można w takiej sytuacji życzyć Ukraińcom, aby uzyskali najlepsze z możliwych warunki pokoju, następnie wrócili na swoją ojczystą ziemię, by budować swoje państwo, które może kiedyś wejdzie w skład Unii Europejskiej.

Szczerze im tego życzę i to pomimo moich niektórych krytycznych ocen samych Ukraińców, jednak zawsze myślę wówczas o nas, bo jak zachowywalibyśmy się my w podobnej sytuacji?

Pewności nie mam, a polityczna poprawność broni mi mówić, że wyżelowany facecik w rurkach pijący w jednej z kawiarni mieszczącej się przy głównej ulicy Łodzi latte macchiato, obroni Polskę przed czymkolwiek.

Bogdan Feręc

Fot. Radio Wnet

Udostępnij i skomentuj w mediach społecznościowych po przeczytaniu tekstu:
ZNAJDŹ NAS:
Kolejne intensywne d
Od stycznia będzie