Kanada wstrzymuje wysyłkę paczek do Europy – to efekt błazeńskiego pomysłu Komisji Europejskiej
Współczesna idiotyczna wręcz polityka gospodarcza Unii Europejskiej po raz kolejny udowodniła, że potrafi skutecznie odciąć swoich obywateli od globalnego rynku, zamieniając domniemaną ochronę lokalnego biznesu w logistyczny koszmar. Od 1 lipca bieżącego roku weszły w życie nowe, rygorystyczne przepisy celne Wspólnoty, które znoszą dotychczasowe zwolnienie z cła dla towarów o wartości stu pięćdziesięciu euro lub mniejszej, napływających spoza bloku.
Efekt tych regulacji okazał się natychmiastowy i destrukcyjny, bo Kanadyjska Ooczta (Canada Post), nie jest w stanie dostosować się w tak krótkim czasie do skomplikowanych procedur i podjęła decyzję o bezterminowym zawieszeniu dostaw paczek do dwunastu państw unijnych, w tym do Irlandii, Niemiec, Francji czy Włoch.
Nowy system nakłada opłatę w wysokości trzech euro za każdy pojedynczy przedmiot znajdujący się w przesyłce o niskiej wartości. Choć zmiana dotknęła na razie wybrane rynki, a w pozostałych piętnastu krajach członkowskich usługi kurierskie działają bez zmian, to ten paraliż w przypadku Kanady pokazuje głęboki kryzys decyzyjny w Brukseli. Kanadyjski operator przesyłek międzynarodowych zadeklarował, że utrzyma jedynie te usługi, gdzie realizacja dostaw na zasadzie cła nieopłaconego jest wciąż wykonalna, intensywnie pracując nad rozwiązaniami zgodnymi z nowym unijnym prawem.
Co gorsza, podobne problemy sygnalizują inni globalni partnerzy, w tym Australia Post, która oficjalnie ostrzega przed masowymi opóźnieniami w transporcie towarów do całej Unii Europejskiej z powodu drastycznych zmian regulacyjnych.
Przedstawiciele europejskich sektorów pocztowych, w tym dyrektor generalny irlandzkiej poczty An Post David McRedmond wspólnie z szefami dziewiętnastu innych operatorów na kontynencie, do samego końca apelowali o co najmniej sześciomiesięczne odroczenie wejścia w życie tych przepisów. Podnoszono argumenty, że ostateczne wytyczne opublikowano zaledwie miesiąc przed terminem ich wdrożenia, co uniemożliwiło zagranicznym służbom pocztowym i łańcuchom dostaw jakiekolwiek przygotowanie.
Nowe restrykcje uderzają najmocniej w małe i średnie przedsiębiorstwa w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie, odcinając je od europejskich klientów. Mimo że relacje pocztowe z Irlandii do Kanady nie zostały zakłócone, a lokalni operatorzy próbują negocjować wznowienie obsługi, straty w handlu międzynarodowym stają się faktem.
*
Obecna sytuacja z blokadą paczek z Kanady to podręcznikowy przykład tego, jak tępota urzędnicza w Brukseli potrafi przekuć teorię w totalną katastrofę. Wprowadzenie tak istotnych zmian w przepisach celnych i opublikowanie ich na niespełna 30 dni przed wejściem w życie to przejaw skrajnej nieodpowiedzialności, arogancji i oderwania od realiów globalnego handlu. Żądanie, by potężne, zagraniczne systemy pocztowe przeorganizowały swoje łańcuchy logistyczne w jednego miesiąca, mogło zrodzić się wyłącznie w głowach eurokratów, którzy nigdy nie prowadzili realnego biznesu.
W tym kontekście wszelkie oficjalne tłumaczenia przedstawicieli Komisji Europejskiej, jakoby te drastyczne kroki były podyktowane troską o unijnych wytwórców i wyrównywaniem szans na rynku, brzmią po prostu kompromitująco i są całkowicie nie na miejscu.
Ochrona rodzimego rynku nie może polegać na wznoszeniu biurokratycznego muru, który zamiast pomagać, odcina europejskich konsumentów od reszty świata i paraliżuje pracę operatorów pocztowych. Ignorowanie dramatycznych apeli szefów dwudziestu europejskich poczt narodowych o przesunięcie terminu pokazuje, że dla Komisji Europejskiej ważniejsza od płynności gospodarczej jest ślepa ideologia i natychmiastowe egzekwowanie urzędniczych wymysłów. To nie jest dbałość o rynek, lecz biurokratyczna bezmyślność, za którą realną cenę zapłacą teraz zwykli obywatele i przedsiębiorcy pozbawieni dostępu do międzynarodowych usług.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC Quintin Soloviev
