Irlandia zapowiada twardą walkę z umową UE–Mercosur. Rolnicze veto już obowiązuje
Irlandia nie ma w zwyczaju podnosić głosu bez powodu, ale kiedy stawką jest przyszłość rolnictwa, bezpieczeństwo żywności i sens europejskich standardów, farmerzy z wyspy nie zamierzają stać w kącie. Umowa handlowa UE–Mercosur, która przepychana jest w ostatnich miesiącach kolanem, a negocjowana nieudolnie od lat w gabinetach Brukseli, natrafiła właśnie na mur, który nie wygląda na dekoracyjny. Ten mur jest irlandzki i nie pęknie bez walki.
W Athlone, czyli samym sercu kraju, tysiące rolników wyszło na ulice w ramach ogólnokrajowego protestu przeciwko porozumieniu z krajami Mercosur – Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem. Traktory ustawiły się wzdłuż autostrady M6, a demonstranci zgromadzili się na wiecu zorganizowanym przez Independent Ireland. Garda ostrzegała wcześniej kierowców przed poważnymi utrudnieniami w ruchu, ale ci, którzy mijali kolumnę rolników, dawali wyraźne znaki klaksonami, że popierają ich protest i nie mają żadnych pretensji na utrudnienia w ruchu. Sam protest to jedno, a zapowiadają się również zabiegi polityczne, znacznie poważniejsze niż korki podjęte w hrabstwie Westmeath.
W piątek w Brukseli państwa UE wobec wyraźnych sygnałów społecznych, które sprzeciwiały się tej decyzji, wyraziły tymczasową zgodę na zawarcie umowy handlowej z krajami Mercosur. Tymczasową, ponieważ przed nami jeszcze głosowanie w Parlamencie Europejskim. Irlandia zagłosowała przeciwko razem z Francją, Austrią, Węgrami i Polską. Dwudziestu członków Unii było „za”, Belgia wstrzymała się od głosu. Kwalifikowana większość została osiągnięta, ale polityczny spokój – już nie.
Irlandzki rząd jasno komunikuje, że negocjacje nie są zamknięte. Wysocy rangą członkowie gabinetu podkreślają, że obecna wersja umowy jest nie do przyjęcia. Powód jest prosty i bardzo konkretny, więc wołowina. Hodowcy bydła obawiają się, że napływ tańszej brazylijskiej wołowiny uderzy w irlandzki eksport i zniszczy lokalny rynek. Stawka jest wysoka, a Irlandia to jeden z filarów europejskiej produkcji wołowiny, opartej na rygorystycznych normach jakości i dobrostanu zwierząt.
Irlandzkie Stowarzyszenie Rolników (IFA) z zadowoleniem przyjęło decyzję rządu o sprzeciwie wobec promowanej przez 67-letnią Ursulę Gertrud von der Leyen z domu Albrecht – byłą niemiecką polityk, działaczkę Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, posłankę do Bundestagu, minister ds. rodziny, osób starszych, kobiet i młodzieży, minister pracy i spraw społecznych, minister obrony, a obecnie niewybraną w demokratycznych wyborach przez społeczeństwo Unii Europejskiej przewodniczącą Komisji Europejskiej umowy. Przewodnicząca organizacji Francie Gorman nie pozostawiła złudzeń i stwierdziła, że proponowane zabezpieczenia nie gwarantują, iż brazylijska wołowina będzie spełniać standardy UE. Teraz, jak podkreśliła, kluczowa rola przypada irlandzkim europosłom, którzy mają budować sojusze w swoich frakcjach i między krajami. IFA zapowiada współpracę z organizacją COPA aż do momentu głosowania w Parlamencie Europejskim.
Głos sprzeciwu nie ogranicza się do organizacji rolniczych. Rzecznik ugrupowania Independent Ireland ds. rolnictwa Michael Fitzmaurice jasno stwierdził przed protestem w Athlone, że próba zatrzymania umowy z Mercosur jest „daleka od zakończenia”. Europoseł Ciaran Mullooly zapowiedział, że będzie wzywał wszystkich irlandzkich europosłów do głosowania przeciwko porozumieniu, dodając, że sprzeciw wobec tej, jak ją określił, „haniebnej umowy” rozlewa się po całym kontynencie.
Sinn Féin również nie kryje oburzenia i rzecznik partii ds. rolnictwa Martin Kenny nazwał postępy w negocjacjach „złym dniem” dla irlandzkiego rolnictwa, podkreślając, że rząd musiał zostać do sprzeciwu „zmuszony siłą” przez opozycję, organizacje rolnicze i część własnych parlamentarzystów.

Wicepremier i minister finansów Simon Harris tonuje emocje, ale nie zmienia kursu. Zaznacza, że Komisja Europejska nie powinna zakładać automatycznego poparcia Parlamentu Europejskiego dla umowy. „Sprawa nie jest jeszcze przesądzona” – mówi Harris, podkreślając, że wciąż jest czas na przedstawienie irlandzkich obaw. Rząd nie wyklucza poparcia porozumienia, ale tylko pod warunkiem wprowadzenia realnych zmian dotyczących bezpieczeństwa żywności i pełnego parytetu standardów środowiskowych.
Irlandia, jak zaznacza minister Harris, korzysta z zasad wolnego handlu, ale nie z takiego, który wymaga od rolników i konsumentów gry według jednych zasad, podczas gdy importowane produkty powstają według innych. To nie jest protekcjonizm, a elementarna uczciwość.
W Athlone ruch drogowy wrócił po kilku godzinach do normy, natomiast polityczny ruch w sprawie Mercosur dopiero się zaczyna i wszystko wskazuje na to, że Irlandia – kraj, który zna wartość ziemi, pracy i reguł, będzie walczyć do końca. Bez fanfar wzywających do boju, bez histerii, ale za to z uporem, który w Europie często okazuje się skuteczniejszy niż entuzjazm.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE
